Komiks o legendzie wywiadu wraca. Ukazał się czwarty tom "Bradla"

Komiks "Bradl" opowiada o losach legendy wywiadu AK, Kazimierza Leskiego / fot. mat.pras.

  

Przybliżenie losów szefa "Muszkieterów" Stefana Witkowskiego i kobiety-szpiega Krystyny Skarbek, których ścieżki krzyżują się z legendą wywiadu AK Kazimierzem Leskim jest kanwą czwartej części fabularyzowanego komiksu Tobiasza Piątkowskiego i Marka Oleksickiego "Bradl".

"Bradl" to historia inspirowana losami Kazimierza Leskiego, żołnierza Armii Krajowej, agenta wywiadu, który wsławił się m.in. wyprawami w mundurze niemieckim poza granice okupowanej Polski, penetrując działania wroga na jego terenie, w najbardziej niebezpiecznych misjach. W wydawanej obecnie pierwszej serii naszego komiksu opowiadamy o pierwszym okresie aktywności "Bradla", czyli działalności w Warszawie w ramach grupy "Muszkieterów". Bardzo tajemniczej organizacji szpiegowskiej kierowanej przez Stefana Witkowskiego, również tajemniczą postać, także agenta przedwojennego, który działał też za granicą, był bardzo ekstrawagancki i niezależny. W związku z tym jego organizacja także działała nieszablonowo

 - opowiada autor scenariusza komiksu Tobiasz Piątkowski.

Jak podkreślił, Leski zaczyna swoją przygodę z konspiracją właśnie od działalności w "Muszkieterach".

W tym tomie, którego główna akcja rozgrywa się w 1940 r., "Bradl" jest takim troszkę obserwatorem. Oprócz jego historii opowiadamy bowiem o losach Witkowskiego. Leski już od poprzedniego tomu stara się wobec wątpliwości, które otaczają tę postać dowiedzieć się więcej o swoim dowódcy, odkryć jego przeszłość i być może rozwikłać tajemnicę. Stąd jego "wycieczki w przeszłość", dociekania co się działo z Witkowskim w czasie kampanii wrześniowej. Leski jest tu takim troszkę detektywem, troszkę obserwatorem wydarzeń, próbuje tę tajemnicę rozgryźć i czytelnik razem z nim poznaje tę historię

 - relacjonuje Piątkowski.

Cofamy się w czasie do okresu bitwy pod Kockiem, czyli kampanii wrześniowej, gdzie spotkali się pierwsi "Muszkieterowie". Będzie to więc trochę zmiana w stosunku do poprzednich tomów. Wcześniej akcja działa się głównie w mrocznych zaułkach okupowanej Warszawy z drobnymi wycieczkami w przeszłość Witkowskiego. Tym razem zrobimy wycieczkę właśnie do kampanii wrześniowej, do bardziej spektakularnych starć regularnych oddziałów wojskowych. Wychodzimy odrobinkę z tego klimatu szpiegowskiego na korzyść powiedzmy bardziej epickich wydarzeń

 - powiedział.

Drugą z ważnych postaci tomu jest kobieta-szpieg Krystyna Skarbek.

To wyjątkowa postać, która była związana z "Muszkieterami", znała Witkowskiego sprzed wojny. Teraz przybywa do Warszawy ze specjalną misją od wywiadu brytyjskiego i chce we współpracę z Brytyjczykami wciągnąć też "Muszkieterów". Efekty tych działań bardzo zaważą na losach i organizacji i samego Leskiego. Można więc powiedzieć, że oprócz "Bradla" ten tom ma dwóch innych bohaterów - Witkowskiego i Skarbek. Ponieważ dla zrozumienia dalszych losów Leskiego jest istotne, by poznać to jego wejście w świat szpiegów, pokazać jak to wyglądało, kto był jego w pewnym sensie mentorem, czyli kim był Witkowski. Dlatego jest on równorzędnym bohaterem tej serii. Jednocześnie w tym tomie bardzo ważną rolę odgrywają kobiety, bo oprócz Krystyny Skarbek będzie jeszcze jedna agentka "Muszkieterów"

- mówi Piątkowski.

Przedstawiona historia - jak zaznaczył - jest oczywiście bardzo fabularyzowana.

Węzłowe wydarzenia pokrywają się z rzeczywistością. Krystyna Skarbek odbywała misję do Warszawy w czasie okupacji, była wtedy na usługach wywiadu brytyjskiego, kontaktowała się z "Muszkieterami". Natomiast cała fabularna otoczka tych kontaktów, która bardzo wpłynie na fabułę komiksu jest już oczywiście przedmiotem zmyślenia. W tym tomie główne światło pada na Witkowskiego, Skarbek, pokazujemy tło następnych wydarzeń, czyli tego gorzkiego i w sumie smutnego finału losu "Muszkieterów"

- zaznacza.

Komiks jest inicjatywą Muzeum Powstania Warszawskiego, które ma misję włączania do popkultury postaci związanych z Powstaniem, a Leski brał w nim udział. Kiedy Muzeum zgłosiło się do mnie rozmawialiśmy o różnych potencjalnych bohaterach, ale te postacie były bardzo pomnikowe, a ja chciałem mieć troszkę więcej swobody w kształtowaniu bohatera, tego świata, w którym się będzie poruszał. I wtedy pojawiła się postać Leskiego, wobec której jest dużo niedopowiedzeń, tajemnic, a jednocześnie fascynująca, pełna akcji historia. I pomyślałem, że to idealny kandydat na zostanie bohaterem komiksu. Do tego doszła formuła, czyli taki amerykański format zeszytu i mroczny, inspirowany filmami noir klimat, w którym się świetnie Marek Oleksicki odnajduje. Razem stworzyło to fajną całość, szpiegowskie przygody w klimacie noir w okupowanej Warszawie z bardzo tajemniczym bohaterem

 - podkreślił Piątkowski.

To przedostatni tom pierwszej serii komiksu.

Marek Oleksicki właśnie pracuje nad tomem piątym, który zamknie historię Leskiego w "Muszkieterach". Natomiast mamy już deklarację ze strony Muzeum, że przygody "Bradla" będziemy kontynuować. My oczywiście chcemy pokazać również te jego najbardziej głośne misje zagraniczne i ukazać jak wyglądała okupacja poza granicami Polski. Jak żyło się w innych krajach, jaki to musiał być szok dla człowieka, który wyjechał z okupowanej Polski, w dodatku w przebraniu niemieckiego oficera, z czym się tam zetknął. Myślę, że to będzie bardzo spektakularny i trochę inny w charakterze rozdział jego przygód

- dodał autor scenariusza komiksu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Agenci, funkcjonariusze, współpracownicy. Kto zasiadał w Trybunale Konstytucyjnym?

Sebastian Kaleta / screen z TV Republika

  

"Od czterech lat jesteśmy świadkami ataków na Trybunał Konstytucyjny. Dzieje się tak dlatego, ponieważ zasiadają w nim sędziowie wybrani przez Zjednoczona Prawicę a Trybunał jest najważniejsza instytucją prawną, której wyroki są ważniejsze niż orzeczenia unijne" - dowiadujemy się z dzisiejszego odcinka programu redaktor Doroty Kani w Telewizji Republika "Koniec systemu".

W dniu wczorajszym zakończyła się nasza kadencja w Trybunale Konstytucyjnym. Przez dziewięć lat służby staraliśmy się stać na straży konstytucji i kontynuować dzieło naszych poprzedników. Zaczynaliśmy pełnić obowiązki w TK, którego działalność cieszyła się powszechnych uznaniem. Wyroki TK wyznaczały standardy konstytucyjne dla wszystkich organów państwa. Niestety, koniec naszej kadencji przypada na czas, w którym ponad trzydziestoletni dorobek TK w dużej mierze został zakwestionowany i zaprzepaszczony

- napisali 4 grudnia byli już sędziowie Trybunału Konstytucyjnego Piotr Tuleja i Marek Zubik.

Warto przypomnieć, że sędzia Marek Zubik ostatni raz w składzie orzekającym zasiadał … trzy lata temu. Nie przeszkodziło mu to jednak w pobieraniu pensji – według naszych ustaleń było to blisko 800 tysięcy złotych. 

Ten „ponad trzydziestoletni dorobek”, o który piszą byli już sędziowie Trybunału Konstytucyjnego przypada także okres zasiadania w TK różnej maści tajnych współpracowników, funkcjonariuszy bezpieki i najbliższych współpracowników Wojciecha Jaruzelskiego.

Trybunał Konstytucyjny został utworzony w stanie wojennym przez Jaruzelskiego w 1982 a swoją działalność rozpoczął w 1986. Pierwszym prezesem TK został prof. Alfons Klafkowski, promotor Jana Kulczyka. Według akt znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej prof. Klafkowski został zarejestrowany przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego jako tajny współpracownik „Alfa” a następnie przejęty przez Służbę Bezpieczeństwa. Jego zastępcą, wiceprezesem TK ( do 1993 r.) był funkcjonariusz najpierw Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego a następnie Służby Bezpieczeństwa, prof. Leonard Lukaszuk.

Także sędziowie TK – także w latach III RP - wywodzili się z najbliższego otoczenia Jaruzelskiego. Przykładem może być Henryk Groszyk, członek Patriotycznego Ruch Odrodzenia Narodowego - fasadowej organizacji politycznej utworzonej w stanie wojennym przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego. 19 czerwca 1992 r., dwa tygodnie po obaleniu rządu Jana Olszewskiego Henryk Groszyk był w składzie sędziowskim Trybunału, który orzekł, że wykonana przez ministra spraw wewnętrznych ( chodziło o Antoniego Macierewicza) uchwała lustracyjna jest niezgodna z Konstytucją. Wiceprezesem TK był w tym czasie wspomniany płk Leonard Łukaszuk. Żona Henryka Groszyka, prokurator Stefania Słubicka – Groszyk z lubelskiej prokuratury, podjęła decyzję o obcięciu głowy Józefa Franczaka ps. Laluś – zastrzelonego w 1963 r. przez SB  Żołnierza Niezłomnego.

W czasie kadencji prof. Andrzeja Rzeplińskiego, poprzedniego prezesa Trybunału Konstytucyjnego, projekty orzeczeń były pisane przez osoby nie będące pracownikami TK – a ich wynagrodzenie wynosiło od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.  Według naszych informacji poza siedzibę Trybunału były także wynoszone dokumenty m.in. akta spraw.

Po wyborze Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza na sędziów TK, w lewicowych i liberalnych mediach rozpętała się burza; głos zabrali także politycy opozycji. Dominująca była narracja, że są to „polityczni kandydaci” i że to ich już na stracie dyskwalifikuje. 

Były już prezes TK – prof. Andrzej Rzepliński od lat jest nieformalnie związany z PO – ostatnio portal niezalezna.pl przypomniał nagranie, na którym widać Rzeplińskiego oraz innych sędziów w towarzystwie polityków opozycji – wychodzili oni z budynku, w którym mieściły się biura Platformy Obywatelskiej, mocno wpłynęło na postrzeganie niezależności środowiska sędziowskiego.

 

W dalszej części programu „Koniec systemu” na antenie Telewizji Republika o wyrokach sądowych i sędziach Dorota Kania rozmawiała z Sebastianem Kaletą, posłem Prawa i Sprawiedliwości.

Listopadowy wyrok unijnego trybunału zapadł w odpowiedzi na pytania prejudycjalne zadane przez Izbę Pracy Sądu Najwyższego do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Trybunał orzekł, że to SN ma badać niezależność nowej Izby Dyscyplinarnej, by ustalić, czy może ona rozpoznawać spory dotyczące przejścia sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku.

Niepokojące są sygnały ze strony elit środowiska sędziowskiego zgromadzonych wokół SN w starym rozdaniu KRS, ponieważ orzecznictwo TK co do tego, które prawo w Polsce jest nadrzędne jest jasne i od wielu lat prezentowane w kolejnych wyrokach w różnych składach poczynając od wyroku, w którym TK badał Traktat Akcesyjny. Orzeczono wówczas, że w Polsce nadrzędnym prawem nad każdym innym jest polska Konstytucja

– wyjaśnił na początku Kaleta.

Polityk zaznaczył, że mamy ciągłą linię orzeczniczą i raptem pojawia się spór o polskie sądownictwo. – Okazuje się, że z tego powodu, że część sędziów i polityków opozycji próbuje teraz wyprowadzić sądownictwo funkcjonujące przed wyborami demokratycznymi, które dały nam mandat potrzebny do wprowadzenia tej reformy sprawiedliwości. (…) Co niepokojące – słyszałem np. dwa dni temu, że sędzia Laskowski SN z pełną powagi miną powiedział, że TK nie może badać traktatów. Badał traktaty! Każdy sąd konstytucyjnym w państwie członkowskim to robi, a tutaj nie wolno tego robić, bo nie podoba się skład trybunału i wyniki demokratycznych wyborów

– mówi wiceminister sprawiedliwości. 

Na horyzoncie jawi się koniec kadencji pan Gersdorf. Jednocześnie w samym SN widzimy kwestionowanie statusu sędziów nowo powołanych do SN. Jestem przekonany, że władza ustawodawcza będzie przygotowana na wszelkie kryzysy w tej sprawie

– powiedział Kaleta. 

W dalszej części rozmowy polityk zwrócił uwagę na to, że w Niemczech to właśnie politycy powołują sędziów do SN.

Czy w Niemczech którykolwiek sędzia wyszedł z wyrokiem TSUE i powiedział „no w takim razie nie uznaję SN federalnego”? Jednak tylko w Polsce się to stosuje. Podam jeszcze jeden istotny szczegół, który umyka w tej dyskusji: była już taka awantura, że polskie sądownictwo nie będzie szanowane w Europie z uwagi na europejski nakaz aresztowania. Był nawet wyrok TSUE i co się stało? W sprawie, w której wyrok TSUE wydał - ostatecznie osoba, wobec której wydano europejski nakaz aresztowania trafiła do Polski, stwierdzono, że nie ma zagrożeń dla niezawisłości sędziowskiej. W ubiegłym roku ponad tysiąca osób wykonano do Polski europejski nakaz aresztowania. W kilkunastu sprawach sądy zdecydowały się zbadać czy polski sąd gwarantuje sprawiedliwy proces i we wszystkich tych sprawach stwierdził jasno, że zagrożeń nie ma

– zaznaczył.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, TV Republika

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl