"Dziady" po 55. latach wracają na scenę Teatru Polskiego w Warszawie

"Dziady" wracają na afisz Teatru Polskiego w Warszawie / fot. mat.pras.

  

„Dziady” Adama Mickiewicza w Teatrze Polskim inscenizowano pięć razy: w kwietniu 1915 roku w reżyserii Józefa Sosnowskiego, w październiku 1915 roku w inscenizacji Aleksandra Zelwerowicza, w 1934 roku w interpretacji Leona Schillera, w 1955 roku – Aleksandra Bardiniego, w 1964 roku – Krystyny Skuszanki i Jerzego Krasowskiego. Premiera „Dziadów” w reżyserii Janusza Wiśniewskiego już 22 listopada 2019 na Dużej Scenie.

„Dziady” Adama Mickiewicza – najwyższe osiągnięcie polskiej literatury, arcydzieło, które ukształtowało patriotyzm pokoleń Polaków, wielokrotnie inscenizowane: od prapremiery Stanisława Wyspiańskiego, przez najsłynniejsze spektakle: Leona Schillera, Aleksandra Bardiniego, Kazimierza Dejmka i Konrada Swinarskiego z legendarną rolą Jerzego Treli – po 55 latach wracają na afisz Teatru Polskiego w Warszawie. 

Janusz Wiśniewski, laureat najważniejszych światowych nagród teatralnych i operowych, twórca legendarnych autorskich spektakli: „Koniec Europy”, „Panopticum á la Madame Tussaud”, „Olśnienie”, „Dybuk”, „Faust” i „Arka Noego. Nowy Koniec Europy”, pracuje z Zespołem Teatru Polskiego – po swoim „Quo vadis…” – nad „Dziadami”.

„Dzieje Boga w obrębie duszy ludzkiej”, „mit integracyjny”, „wpisanie sprawy polskiej w uniwersalny układ sił dobra i zła”, „sfinksowa zagadka liczby czterdzieści i cztery – <>” – te nieśmiertelne motywy tekstu Mickiewicza, o największej w historii polskiej kultury mocy ocalającej, już wkrótce w Teatrze Polskim. 

Scenariusz przedstawienia powstał w oparciu o II, IV i III część „Dziadów” Adama Mickiewicza.

W obsadzie znaleźli się m.in. Jan Janga Tomaszewski (Guślarz), Anna Cieślak (Księżna) i Zofia Domalik (Sowa). Autorem muzyki jest Jerzy Satanowski.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Teatr Polski, mat.pras.
Tagi

Wczytuję komentarze...

Dożywocie za spalenie kobiety żywcem

zdjęcie ilustracyjne / qimono CC0

  

Krakowski sąd apelacyjny podtrzymał karę dożywotniego pozbawienia wolności dla Pawła K., który podpalił altanę, gdzie uwięził swoją byłą partnerkę. Pokrzywdzona „płonęła żywcem”, jak podkreśliła dziś w sądzie prokurator.

Paweł K. został skazany za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem swojej byłej partnerki Anny K. i usiłowanie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem jej nowego partnera. Wyrok w pierwszej instancji zapadł na początku lipca ub.r.

Jak ustalono w śledztwie, do ataku doszło w drewnianej altanie w Krakowie w marcu 2018 r. Mieszkającego w niej mężczyznę Paweł K. kilkukrotnie uderzył pięściami w głowę i twarz. Annę K. napastnik bił i dusił, po czym rozebrał kobietę, skrępował ją i przywiązał do wbitego w ścianę gwoździa. Później sprawca podpalił drewnianą altanę, pozostawiając w niej nieprzytomne ofiary. Po podpaleniu K. dłuższy czas pozostawał na miejscu, aby uniemożliwić zaatakowanym ucieczkę.

Według prokuratury, swoim zachowaniem Paweł K. doprowadził do pozbawienia życia pokrzywdzonej oraz zamierzał pozbawić życia również pokrzywdzonego. Jednak mężczyzna ten zdołał wydostać się z płonącego pomieszczenia, doznając przy tym poparzeń. Nie udało mu się wyciągnąć z pożaru uwięzionej kobiety, gdyż ogień objął całą konstrukcję altany.

Krakowski sąd okręgowy skazał Pawła K. na dożywocie. Od wyroku odwołała się obrona K., która domagała się obniżenia kary do 25 lat pozbawienia wolności.

Jak argumentowała dziś przed Sądem Apelacyjnym w Krakowie adw. Katarzyna Dudzińska, niższa kara da jej klientowi możliwość przejścia resocjalizacji, zwłaszcza, że karę ma on odbywać w systemie terapeutycznym. - Czy dożywotnie pozbawienie wolności może być uznane za karę rażąco surową? W moim przekonaniu tak - mówiła Dudzińska. - Kara 25 lat pozbawienia wolności - również bardzo surowa i eliminująca oskarżonego ze społeczeństwa na bardzo długi czas - daje szansę na to, żeby przeprowadzić proces resocjalizacji - argumentowała.

Adwokat wskazywała, że sąd pierwszej instancji nie wziął pod uwagę okoliczności łagodzących, takich jak wyrażenie skruchy i przeproszenie matki nieżyjącej kobiety. Przyznała, że czyn dokonany przez Pawła K. był „wyjątkowo drastyczny”, jednak - w jej ocenie - motywy jego popełnienia nie zostały należycie ustalone.

Z taką argumentacją nie zgodziła się prokuratura. Jak wskazywała prok. Marta Śliwonik, wymierzona kara jest „słuszna” i „adekwatna”, ponieważ popełniony przez K. czyn „godził w najwyższe dobro prawne – życie”.

Prokurator wskazywała na szczególne okrucieństwo, które przejawiało się w działaniach K. Przypomniała, że mężczyzna „był pewien, że zginą dwie osoby; do końca pozostał na miejscu zdarzenia, żeby uniemożliwić im ucieczkę”. Dodała, że zaatakowana kobieta „spłonęła żywcem”.

Brak wyraźnego motywu takiego postępowania prokuratura uznała z kolei za okoliczność obciążającą. Wskazała, że na zachowanie mężczyzny miały wpływ „właściwości osobiste, charakterologiczne, które wynikają wprost z opinii psychiatrycznej i psychologicznej”, a także alkohol. Wyrażoną przez niego skruchę uznała natomiast za „instrumentalną”.

Argumentację prokuratury podzielił skład sędziowski, który podtrzymał karę dożywotniego pozbawienia wolności dla Pawła K. Jak zaznaczono w uzasadnieniu wyroku, motywacja napastnika została ustalona, chodziło bowiem o chęć utrzymywania kontaktów seksualnych z byłą partnerką w czasie, gdy ta była już w innym związku. Sąd wskazał, że K., który popełnił przestępstwo w okresie recydywy, na zasądzoną karę „w pełni zasłużył”, ponieważ działał świadomie.

W uzasadnieniu przyznano, że działanie K. było „wyrachowane i przemyślane”, ponieważ był on przygotowany na inny rozwój wypadków - przed atakiem przygotował naczynie z wodą, której zamierzał użyć, gdyby była partnerka zgodziła się z nim zostać.

Zwrócono również uwagę na samą osobowość Pawła K. „Oskarżony jest człowiekiem, który czasami słabo kontroluje emocje, agresywnym. Wyznaje swoisty system wartości polegający na tym, że w zasadzie nie uznaje odmowy, zwłaszcza ze strony kobiety” - podkreślono.

K. ma także zapłacić mężczyźnie, którego próbował zabić zadośćuczynienie w wysokości 5 tys. zł, a matce zamordowanej kobiety - 20 tys. zł.

Dzisiejszy wyrok jest prawomocny.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts