Fałszerze udają Urząd Patentowy

/ PublicDomainPictures

  

Trwa kolportaż podrobionych decyzji o rzekomym udzieleniu praw ochronnych na znaki towarowe i wynalazki oraz wyłudzanie opłat z tego tytułu - pisze piątkowa "Rzeczpospolita". Dziennik zaznacza, że choć jednorazowo kwoty nie są duże, to przestępcy wysyłają takie pisma masowo.

Jak zaznacza gazeta, w podrobionych pismach oszuści informują osoby, które wystąpiły o ochronę do Urzędu Patentowego, że ta ochrona została im przyznana. "Podrabiane są zarówno decyzje dotyczące wynalazków, jak i znaków towarowych. Oszuści podają też numer konta, na które trzeba przelać pieniądze z tytułu opłaty za udzielenie ochrony. Nie są to duże kwoty" - napisała "Rz".

Jak wskazują rozmówcy dziennika, pisma takie wysyłane są masowo, a opłata za rejestrację danego towaru w jednej klasie wynosi 400 zł. Jeśli więc część osób, do których pisma trafiają, uda się przestępcom oszukać, to wyłudzone kwoty stają się znaczące.

"Bazy zgłoszonych znaków towarowych są ogólnie dostępne. Nie jest więc problemem sprawdzić, kto wystąpił o ochronę"

- mówi "Rz" wiceprezes Polskiej Izby Rzeczników Patentowych Paweł Kurcman. Jak dodał na zarejestrowanie wynalazku czeka się zazwyczaj dwa, trzy lata. "Oszuści o tym wiedzą i wysyłają pisma, by idealnie zmieścić się w tym okresie" - zaznaczył w rozmowie z gazetą.

Jak zaznaczają prawnicy, z którymi rozmawiała "Rz", fałszywe pisma można odróżnić np. po numerze konta, które nie jest numerem rachunku bankowego Urzędu Patentowego. Wysokości opłaty, która często nie jest kwotą z oficjalnej tabeli opłat oraz terminie na dokonanie czynności, czyli siedmiu dniach zamiast trzech miesięcy. Pisma są "łudząco podobne" do oryginalnych decyzji Urzędu Patentowego, dlatego prawnicy zalecają "wzmożoną czujność".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...


Odnaleziono unikalny nagrobek z XIX-wiecznego cmentarza

/ http://www.zachodniopomorska.policja.gov.pl/

  

Nagrobek z XIX-wiecznego Cmentarza Grabowskiego odnaleziono w szczecińskim parku. Ważący ok. 350 kg kamień nagrobny z czarnego granitu jest jednym z najstarszych znalezionych dotychczas na terenie miasta.

Nagrobek, który leżał przy ulicy na terenie szczecińskiego Parku Żeromskiego (w XIX w. istniał w tym miejscu Cmentarz Grabowski), zauważyła w środę wieczorem jedna ze szczecińskich dziennikarek. O znalezisku poinformowała koordynatora wojewódzkiego do zwalczania przestępczości przeciwko zabytkom Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie kom. dr. Marka Łuczaka.

"Pojechałem tam następnego dnia przed rozpoczęciem pracy. Okazało się, że to rzeczywiście nagrobek z Cmentarza Grabowskiego" – powiedział kom. Łuczak. Dodał, że dotychczas jedynym istniejącym nagrobkiem z tej nekropolii był odnaleziony w 2012 r. w jednej ze szczecińskich piwnic kamień nagrobny zmarłej w 1869 r. żony właściciela hurtowni win Caroline Kuhberg.

Na odnalezionym w środę kamieniu upamiętniony został zmarły w 1867 r. Johann-Julius Roescher. Był – jak ustalił policjant – maklerem giełdowym, mieszkał przy Breitestrasse (obecnie ul. Wyszyńskiego).

Nagrobek, jak wskazał kom. Łuczak, został najprawdopodobniej wykopany spod ziemi i pozostawiony przy drodze, aby łatwiej było go wywieźć. Nie wiadomo jednak, kto to zrobił.

"Kamień waży 350 kg – udało się go podnieść z pomocą firmy pielęgnującej zieleń. Został wywieziony na Cmentarz Centralny. Trafi prawdopodobnie do lapidarium" – powiedział policjant i historyk. Zaznaczył, że to jeden z najstarszych nagrobków odnalezionych dotychczas na terenie miasta.

Nagrobek wykonany jest z czarnego granitu, ma formę nieoszlifowanego głazu (najprawdopodobniej ze względu na bardzo kłopotliwe polerowanie kamienia). Kom. Łuczak ocenił, że granitowy głaz mógł zostać przecięty na pół, a z drugiej części wykonano inny nagrobek.

Cmentarz Grabowski założono na początku XIX w., był pierwszym szczecińskim cmentarzem komunalnym. Zajmował blisko 14 ha pomiędzy obecnymi ulicami Malczewskiego, Matejki i Starzyńskiego w centrum miasta. Jak wskazał kom. Łuczak, była to jedna z najpiękniejszych nekropolii Szczecina. "Było na nim wiele nagrobków w stylu empire, rzeźby aniołów, które znamy choćby z wileńskiego Cmentarza na Rossie" – wyjaśnił kom. Łuczak.

Pochowanych na cmentarzu zostało wielu zasłużonych dla miasta szczecinian, m.in. nadprezydent prowincji pomorskiej Johann August Sack. Nekropolię zamknięto oficjalnie w 1910 r., niektóre nagrobki zachowały się do wczesnych lat powojennych.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts