Sprawdzono, na jaką odprawę może liczyć Tusk. Zarobi więcej niż przez pięć lat prezydentury w Polsce

Donald Tusk / fot. Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Donald Tusk więcej zarobi odchodząc z polityki niż jako prezydent Polski - pisze dzisiejszy "Fakt". Z ustaleń dziennika wynika, że dwuletnia odprawa Tuska jako byłego szefa Rady Europejskiej będzie wyższa niż pięcioletnie zarobki na fotelu prezydenta Polski

"Donald Tusk (62 l.) zdecydował: po zakończeniu kadencji szefa Rady Europejskiej nie będzie ubiegał się o stanowisko prezydenta Polski. Zresztą po co? Dzięki odprawie, jaką dostawać będzie z Brukseli jeszcze przez dwa lata, i tak zarobi więcej niż przez pięć lat prezydentury!"

- pisze dziennik w piątkowym wydaniu.

Dodaje, że kadencja Tuska w Radzie Europejskiej upływa na początku grudnia.

"Na otarcie łez dostawać będzie dodatek przejściowy - przez dwa lata będzie to 1,4 mln zł. To więcej, niż w ciągu pięciu lat zarobiłby jako prezydent Polski" - czytamy.

Według dziennika pensja prezydenta zależy od tzw. kwoty bazowej ustalanej w ustawie budżetowej. Obecnie wynosi ona 1789,42 zł. "Pensja głowy państwa to 10-krotność kwoty bazowej plus dodatek za wysługę lat (maksymalnie może wynieść 20 proc.). Pensja obecnego prezydenta to 20 137,64 zł. Zakładając, że kwota bazowa nie zmieni się przez pięć lat prezydentury Tusk zarobiłby 1,2 mln zł" - wskazuje "Fakt". 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Prezydent Ukrainy krytykuje biznesmena

/ By Адміністрація Президента України, CC BY 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=80331412

  

- Politykę zagraniczną Ukrainy kształtuje prezydent i rząd, a nie "jakiś biznesmen" - oświadczył prezydent Wołodymyr Zełenski, komentując słowa oligarchy Ihora Kołomojskiego, że Zachód zawiódł Ukrainę i należy rozpocząć naprawę relacji Kijowa z Moskwą.

"Chciałbym, abym to ja jako prezydent myślał o stosunkach międzynarodowych Ukrainy, a nie jakiś biznesmen na Ukrainie. Wydaje mi się, że jest to prawidłowe podejście. Mogę mówić o tym ja, rząd i społeczeństwo. Są to tak czy inaczej decyzje na szczeblu państwowym"

- powiedział Zełenski.

Kołomojski, jeden z najbogatszych obywateli Ukrainy, uważany jest przez niektórych za patrona mianowanego w maju prezydenta. Zełenski jako satyryk i producent kabaretów telewizyjnych przed objęciem najwyższego urzędu w państwie, występował w stacji telewizyjnej należącej do oligarchy.

W ubiegłym tygodniu Kołomojski udzielił wywiadu amerykańskiemu dziennikowi "New York Times", w którym stwierdził, że obywatele Ukrainy nie chcą już wojny.

"Ludzie chcą pokoju, dobrego życia, nie chcą być na wojnie"

- ocenił.

Zarzucił też Stanom Zjednoczonym, że chcą prowadzić konflikt zbrojny "do ostatniego Ukraińca" i "nawet nie dają nam na to pieniędzy".

Oligarcha dodał, że jeśli Amerykanie będą chcieli przechytrzyć Ukrainę, to ta zwróci się w kierunku Rosji.

"Rosyjskie czołgi będą stały pod Krakowem i Warszawą", a "wasze NATO będzie robiło w portki i kupowało pampersy"

- ostrzegł.

Jego zdaniem "Rosjanie i tak są silniejsi". Musimy naprawić relacje z Moskwą - wezwał.

"NYT" zauważył, że pięć lat temu miliarder miał zupełnie inną perspektywę - finansował prorządowe siły ukraińskie, a jako członek ukraińskiej społeczności żydowskiej dementował też głoszone przez Kreml tezy, że w nowym prozachodnim rządzie w Kijowie zasiadają neonaziści.

Kołomojski podkreślił w wywiadzie, że wcale nie kocha Rosji, i przypomniał Wielki Głód na Ukrainie z lat 30. ubiegłego wieku. Jednak według niego Zachód zawiódł Ukrainę, nie dostarczył odpowiednich środków i nie otworzył rynków.

"Dowiodłem w 2014 roku, że nie chcę być z Rosją. Opisuję obiektywnie, co widzę i dokąd zmierzają sprawy. Po pięciu-dziesięciu latach krew zostanie zapomniana"

- mówił.

Kołomojski walczy obecnie z państwem ukraińskim o odzyskanie Prywatbanku (Privatbank), który w 2016 roku został znacjonalizowany, gdy regulatorzy uznali bank za niewypłacalny w wyniku oszustw na kwotę 5,5 mld dolarów. Władze wszczęły postępowanie wobec właścicieli banku - Kołomojskiego i Hennadija Boholubowa, zaś biznesmeni zaskarżyli decyzję o nacjonalizacji.

Prezydent Zełenski utrzymuje, że bank nie powróci w ręce byłych właścicieli. Na taką decyzję liczą zachodni dyplomaci oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

"Jaka jest najszybsza droga do rozwiązania spraw i przywrócenia relacji? Tylko pieniądze. Weźmiemy 100 mld USD od Rosjan. Myślę, że bardzo by dziś chcieli nam je dać"

- oświadczył oligarcha w rozmowie z "NYT", wskazując, że środki te mogą zastąpić kredyty MFW.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl