Abp Marek Jędraszewski stał się celem ataków środowisk lewicowo-liberalne oraz LGBT po słowach, które wypowiedział 1 sierpnia w bazylice Mariackiej w 75. rocznicę wybuchu powstania warszawskiego. Metropolita krakowski powiedział wówczas, że „czerwona zaraza już nie chodzi po naszej ziemi, ale pojawiła się nowa, neomarksistowska, chcąca opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie czerwona, ale tęczowa".

Głosy wsparcia dla arcybiskupa napłynęły z różnych stron z Polski oraz zagranicy.

Co jakiś czas mówi się, że żyjemy w czasach ostatecznych, a potem okazuje się, że był czas nieraz wielkiego kryzysu i żyjemy dalej. Kościół trwa, a bramy piekielne go nie przemogą- taka jest prawda, która się ciągle, nieraz mimo wielkich trudności, nieraz prawdziwych katastrof, potwierdza. Mówię o katastrofach chociażby wtedy, kiedy doszło do podziału zwłaszcza chrześcijaństwa na zachodzie mniej więcej 500 lat temu, to była prawdziwa katastrofa nie tylko religijna. Pociągnęła ona za sobą wiele innych, fatalnych następstw, niektóre z nich trwają po dzień dzisiejszy. Katastrofą na pewno był wiek XX, kiedy przerażające w skutkach systemy totalitarne, bolszewicki, czerwony, nazistowski, hitlerowski, niemiecki- to były katastrofy. Wtedy ludzie w dużej mierze byli przekonani, że to czasy ostateczne i w jakiejś mierze takie były, bo trzeba podejmować wtedy bardzo ważne i w jakiejś mierze ostateczne decyzje „za” lub „ przeciw”. To wcale nie znaczy, że kończy się czas, bo my tego nie wiemy, wie to tylko Pan Bóg

- tłumaczył.

Red. Kania przytoczyła opinie socjologów, którzy podtrzymują, że rewolucja ’68 nadal trwa. 

„To jest dalszy ciąg tego, co nie chcę powiedzieć, że zaczęło się w 1968 roku, bo to dojrzewało. Jeden z wielkich twórców rewolucji ‘68 roku Herbert Marcuse opublikował swoje główne dzieło dotyczące tej rewolucji w końcu lat ‘50. To musiało zaowocować, to musiało przejść przez instytucje, żeby dojść w końcu do tego efektu jaki miał miejsce w maju 1968 roku na paryskiej Sorbonie, a potem to się rozwinęło, rozlało na cały ówczesny, zachodni świat. Dzisiaj są kolejne odsłony tamtego generalnego zakwestionowania: najpierw istnienia Pana Boga, a potem pewnej koncepcji człowieka, który wyrasta z naszej wielkiej tradycji greckiej, rzymskiej, chrześcijańskiej poprzez powrót do wizji czysto pogańskich. Dla Marcusego chodziło o powrót do takiego człowieczeństwa, które wyraża się poprzez symbole Narcyza i Orfeusza. Narcyza zapatrzonego tylko i wyłącznie w siebie, Orfeusza, który chce rządzić się i całe swoje życie urządzać tylko według potrzeb seksualnych. To spłaszczenie człowieka, pozbawienie go tego wymiaru rozumności” – ocenił.

Podobnie jak inne ideologie, czerwona, bolszewicka czy hitlerowska, to są ideologie, czyli pewne programy skierowane do naszych umysłów, do naszych serc, po to żeby doprowadzić nas do zupełnie nowego odczytania siebie i świata i naszego przeznaczenia. W tym sensie są to ideologie niezwykle niebezpieczne, bo one dotykają istoty naszego ducha. Spotykam się z zarzutami, że jakim prawem mogłem porównać LGBT do czerwonej zarazy

- mówił dalej.

Wskazał, że „ideologia LGBT jest zaprzeczeniem tej wizji, jaką miał Pan Bóg, stwarzając człowieka na swój obraz i swoje podobieństwo”. „Najgłębszym przejawem naszego podobieństwa do Pana Boga jest to, że potrafimy być odblaskiem jego miłości. A ona jest pełna dobroci, pełna życzliwości, ofiarna, bezinteresowna. Stwarzając człowieka jako kobietę i mężczyznę Pan Bóg zawarł bardzo konkretny plan, kim każdy z nas jest, w swojej strukturze, także biologicznej i jak ma swoje człowieczeństwo realizować” – tłumaczył.

Piąte przykazanie dekalogu brzmi: „Nie zabijaj”. Nie ma tam dalszego uszczegółowienia, kogo możemy, a kogo nie. Nie wolno zabijać nikogo. Każdy z nas, właśnie dlatego, że jest człowiekiem - wpisane jest to w nasze człowieczeństwo - powinien być stróżem dla każdego brata. Pod tym względem nauka Kościoła jest jednoznaczna” – podkreślił metropolita krakowski.

Odwołując się do słów, które padły podczas pierwszej wizyty Jana Pawła II po przemianach z 1989 roku w Kielcach. Odłożył kartkę i krzyczał, że Polska jest jego matką, że nie może godzić się na to, co dzieje się złego na naszej matce ziemi

- przypomniał wystąpienie św. Jana Pawła II z 1991 roku.