W związku z przypadającą w sobotę 30. rocznicą upadku muru biskup włoskiego miasta Ascoli Piceno, który był zastępcą zmarłego dwa lata temu byłego rzecznika Watykanu Joaquina Navarro-Vallsa, podkreślił w rozmowie z włoską agencją: "Kłamstwem byłoby stwierdzenie, że byliśmy przygotowani".

- Zostaliśmy zasypani pytaniami od dziennikarzy z całego świata, którzy prosili o reakcje Watykanu i papieża. Ale Stolica Apostolska była bardzo ostrożna i czekała z podjęciem decyzji

 - wyjaśnił biskup D'Ercole. Następnie zaznaczył: "W tamtych chwilach Navarro-Valls wyznał mi, że Jan Paweł II modli się i że widzi dokonanie się znaku czasów, który razem będziemy musieli ocenić i osądzić w świetle Ewangelii".

Były zastępca watykańskiego rzecznika opowiedział, że lipiec 1989 roku spędzał w ZSRR, gdzie uczył się rosyjskiego.

- Zrozumiałem, że wszystko się rozpada, w powietrzu czuło się zapowiedź zmian, ale nie tak szybkich, natychmiastowych; to były zmiany u podstaw, ponad politykami i samymi ludźmi, to był niewytłumaczalny ruch, który odbierało się jako coś dziwnego

 - dodał włoski biskup.

Ujawnił, że poufne informacje napływały do Sekretariatu Stanu. "Ale my ich nie znaliśmy. Były tylko rozmowy z dyplomatami, którzy mówili, że dojdzie do jakichś zmian" - dodał.

A potem, podkreślił, "doszło do upadku muru, to było niczym implozja, bez zabitych, bez przemocy, bez przelewu krwi".

- Uczucia, jakie dominowały w Watykanie, były następujące: jedno to podziw, bo nie doszło do przemocy, wydawało się, że to jak zdarzenie biblijne, przywołujące fragment ze Starego Testamentu o upadku murów Jerycha. Druga reakcja to ostrożność, bo nie byliśmy przygotowani

 - stwierdził Giovanni D'Ercole.

Powołując się na relacje Navarro-Vallsa, oświadczył, że Jan Paweł II był "poruszony" upadkiem muru berlińskiego i widział w tym "nadzwyczajny znak".

- A potem natychmiast zwołał nadzwyczajny synod dla Europy, która musiała rozważyć nową ewangelizację w świetle upadku muru

 - przypomniał.

Biskup D'Ercole powiedział, że zachował sprzed 30 lat obraz upadającego muru i modlącego się polskiego papieża.

- On, który pochodził z komunistycznego kraju, nauczył nas odczytywać wydarzenia w optyce Opatrzności Bożej

 - dodał były zastępca dyrektora biura prasowego Stolicy Apostolskiej. Przyznał też: "Pamiętam, jak wielu dziennikarzy chciało oświadczeń, a my zostaliśmy poproszeni o rozwagę, ale także o przekazywanie wszystkich komentarzy i reakcji, które napływały z każdej strony" do Sekretariatu Stanu.