Jeżeli kibice Bayernu liczyli, że zwolnienie trenera Niko Kovaca okaże się natychmiastowym lekiem na słabą grę ich ulubieńców to srodze się zawiedli. Gospodarzy spotkania przywitały zresztą w Monachium gwizdy fanów, a ich gra w całym spotkaniu również zasługiwała na wyrazy dezaprobaty.

Bawarczycy niby mieli optyczną przewagę, niby byli dłużej przy piłce, ale tak naprawdę niewiele z tego wynikało. Robert Lewandowski raz po raz zwieszał głowę z niedowierzaniem patrząc na poczynania swoich kolegów. Kiedy w końcu Kingsleyowi Comanowi udało się dobrze dośrodkować to Polak bezbłędnie wykorzystał okazję. "Lewy" technicznym strzałem zewnętrzną częścią stopy umieścił piłkę w siatce i po raz kolejny uratował w tym sezonie swój zespół przed kompromitacją. A za taką z pewnością uznać można by remis z wyjątkowo słabo dysponowanym tego dnia Olympiakosem.

Gest Lewandowskiego po zdobyciu gola może coś sugerować...

W samej końcówce spotkania wynik ustalił rezerwowy Ivan Perisic. Bayern rozczarował, ale wygrał i z kompletem punktów po czterech spotkaniach w Lidze Mistrzów zapewnił sobie awans do 1/8 finału tych prestiżowych rozgrywek.

Bayern Monachium - Olympiakos Pireus 2:0 (R.Lewandowski 69', I. Perisic 89')