Jak zauważa rozgłośnia, Tusk już był poważnie brany jako przyszły zastępca mającego problemy z rwą kulszową Jean’a-Claude’a Junckera. Mówiono o tym na początku lipca br., kiedy głośno było o pretensjach wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa pod adresem Polski. 

„Dla rządu PiS istniało wówczas poważne ryzyko, że kładąc wszystkie karty przeciwko Timmermansowi, nie zdoła zablokować Tuska. Było to na zasadzie "nie chcecie Timmermansa, no to macie Tuska"”

- twierdzi rozgłośnia.

Choć temu zaprzeczał sam ówczesny szef KE Jean-Claude Juncker.

Teraz źródła w Brukseli twierdzą, że jeżeli Donald Tusk zostanie szefem Europejskiej Partii Ludowej i „ją wzmocni oraz zjednoczy, to za 5 lat jest już murowanym kandydatem chadecji na szefa Komisji Europejskiej”. Nowy lider EPL ma być wybrany 20 listopada na kongresie w Zagrzebiu.

- Nie będę kandydował w zbliżających się wyborach prezydenckich – stwierdził wczoraj Tusk w rozmowie z dziennikarzami Polsat News i TVN24. - Uważam, że możemy te wybory wygrać, ale do tego potrzebna jest kandydatura, która nie jest obciążona bagażem trudnych, niepopularnych decyzji, a ja takim bagażem jestem obciążony od czasów, kiedy byłem premierem - dodał.

Swoją opinią w tej sprawie zdecydowała się wczoraj podzielić m.in. Hanna Lis.

„Kilka lat temu wybrał apanaże. Teraz stchórzył. Nazwijmy rzeczy po imieniu. Historia osądzi”

- napisała.