Afera dopingowa u Rosjan trwa, ale nie wszyscy chcą to dostrzec

zdjęcie ilustracyjne / pixabay

  

Kwestia afery dopingowej w Rosji wciąż jest nierozwiązana. Mimo to podczas kongresu Światowej Agencji Antydopingowej w Katowicach trudno nie odnieść wrażenia, że część delegatów nie dostrzega problemu, z którym przyjdzie zmierzyć się nowemu szefowi WADA - Witoldowi Bańce.

Skandal w rosyjskim sporcie wybuchł 3 grudnia 2014 roku, kiedy niemiecka telewizja ARD wyemitowała film dokumentalny "Jak Rosja produkuje swoich zwycięzców". Pokazano w nim zorganizowany proceder dopingowy, w który zamieszani byli sportowcy, trenerzy, działacze, urzędnicy państwowi i służby specjalne.

W wyniku tego wszczęto śledztwo, które doprowadziło do wykluczenia ponad stu reprezentantów Rosji z igrzysk w Rio de Janeiro, a następnie zawieszenia całego narodowego komitetu olimpijskiego przed ubiegłorocznymi zmaganiami w Pjongczangu.

Najnowsze wydarzenia również nie stawiają Rosjan w najlepszym świetle. Wprawdzie tamtejsza agencja antydopingowa RUSADA jest już znów pełnoprawnym członkiem WADA, a także odwieszono Rosyjski Komitet Olimpijski, ale toczy się postępowanie, które może tę sytuację zmienić.

Przywrócenie pełni praw RUSADA nastąpiło pod warunkiem, że WADA otrzyma wszystkie materiały z moskiewskiego laboratorium antydopingowego do końca 2018 roku. Nie dość, że ten termin został przekroczony, to w dodatku istnieje podejrzenie, że doszło do manipulacji tymi danymi. Sprawą zajmuje się Compliance Review Committee (CRC), czyli organ WADA monitorujący zgodność działania organizacji antydopingowych ze światowym kodeksem. Rekomendacja ma zostać wydana 7 grudnia.

Niedawna wypowiedź szefa RUSADA Jurija Ganusa sugeruje, że sytuacja jest krytyczna. Prognozował on, że rosyjskiej flagi nie będzie na przyszłorocznych igrzyskach w Tokio, a może nawet w Pekinie dwa lata później. Niektórzy wysocy rangą delegaci przemawiający w Katowicach zdają się jednak bagatelizować powagę problemu.

Ustępujący prezydent WADA sir Craig Reedie zaznaczył wprawdzie, że afera w Rosji była najgorszym przykładem tego, jak zawodny może być system antydopingowy, ale jednocześnie dodał, że kary i rekomendacje zastosowane względem RUSADA już przyniosły efekt.

Potwierdzenie tego bezprecedensowego poziomu oszustwa nie pozostawiło wątpliwości, przed jak ogromnym zadaniem stanęła WADA. Przypomniało też interesariuszom o tym, jak istotna jest uczciwość w sporcie (...). Rosyjscy sportowcy startują w zawodach międzynarodowych niemal we wszystkich dyscyplinach. Utrzymanie statusu RUSADA jako niezgodnej z zasadami WADA nie służyło nikomu poza oszustami

– ocenił Reedie.

W niedawnym wywiadzie dla PAP przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Thomas Bach w ogóle nie chciał odnieść się do kwestii ewentualnego zawieszenia Rosjan na igrzyska w Tokio. Tłumaczył, że wszystko jest w rękach WADA. Z kolei podczas wtorkowego przemówienia otwierającego kongres sprawiał wrażenie, podobnie jak Reedie, jakby jego zdaniem kryzys był już zażegnany. Dał to do zrozumienia w słowach podziękowania dla ustępującego szefa WADA.

Musiałeś przeprowadzić WADA przez być może najtrudniejszy jej okres. Ale dzięki swojej dyplomacji, otwartości i poczuciu humoru udało ci się zachować kurs na niespokojnych wodach i przetrwać sztorm. Nie przemawiam tylko w imieniu ruchu olimpijskiego, ale wszystkich zgromadzonych, gdy mówię: bardzo dziękujemy.

Dopiero później pojawił się pierwszy w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w stolicy Górnego Śląska głos krytyczny wobec działań WADA w sprawie Rosji. Postawą agencji nieco zawiedziony był jej były prezydent John Fahey. Przypomniał on kontrowersyjne okoliczności, w jakich uznano RUSADA za zgodną z międzynarodowymi standardami antydopingowymi oraz zaznaczył, że mimo złamania tak wielu przepisów w Rio de Janeiro wystartowało 282, a w Pjongczangu – 169 rosyjskich sportowców (w Korei Płd. wystąpili pod neutralną flagą).

Czy tak wyglądają skuteczne sankcje za zorganizowany system dopingowy? Sześć lat po zakończeniu mojej kadencji jestem już obserwatorem i nie uczestniczę czynnie w działalności antydopingowej. I z tych moich obserwacji wynika, że walka o dobro czystych sportowców niekoniecznie jest w tak dobrym miejscu, w jakim powinna być

– ocenił Fahey.

Jeszcze bardziej radykalną postawę przyjął szef Amerykańskiej Agencji Dopingowej Travis Tygart. Uważa on, iż słowa wsparcia i otuchy dla zawodników padają wyłącznie przy włączonych mikrofonach.

Ale czyści sportowcy chcą wiedzieć, co się dzieje, kiedy mikrofonów już nie ma. Czy wciąż jesteśmy po ich stronie? Stać nas na więcej.

Tygart już wcześniej wyróżnił się jako zażarty krytyk postępowania WADA i MKOl.

Igrzyska w Tokio będą piątymi, na których główną kwestią będzie doping, a nie osiągnięcia sportowców. Możemy i musimy zrobić więcej w tej sprawie. Nie wolno nam dopuścić do tego, by jeden kraj kradł medale. Potrzebna nam silna i niezależna WADA, a nie jakiś słaby dostawca usług, który był dla niektórych wygodny w ostatnich latach.

W Katowicach głos miał okazję zabrać również szef RUSADA Ganus.

RUSADA jako zupełnie niezależna agencja antydopingowa została zakładnikiem kryzysu, wywołanego przez kwestię przekazania WADA materiałów. RUSADA nie miała nic wspólnego ani z tą bazą danych, ani z ich transferem.

W jednej z wcześniejszych wypowiedzi, cytowanej w zagranicznych mediach, przyznał, że grożące Rosji wykluczenie z przyszłorocznych igrzysk w Tokio byłoby "tragedią".

Rosja jest już w piątym roku kryzysu dopingowego. To nie do przyjęcia, bo marnują się obecne i przyszłe pokolenia sportowców.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Pijany Gruzin zaatakował ratownika medycznego w szpitalu na Zaspie

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/Foundry/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/deed.pl

  

Policjanci z Gdańska zatrzymali agresywnego i pijanego 31-latka, który odpowie za naruszenie nietykalności cielesnej ratownika medycznego ze szpitala na Zaspie. Mężczyzna zaatakował ratownika udzielającego mu pomocy.

Jak powiedziała dziś oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku Karina Kamińska, w środę o północy policjanci z komisariatu na Przymorzu dostali zgłoszenie o tym, że na oddziale ratunkowym Szpitala Specjalistycznego św. Wojciecha na Zaspie ratownicy medyczni potrzebują pomocy przy agresywnym i pijanym mężczyźnie.

"Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce najpierw obezwładnili, a potem zatrzymali i przewieźli do komisariatu 31-latka, który uderzył udzielającego mu pomocy ratownika medycznego"

- powiedziała Kamińska.

Podczas interwencji policjanci dowiedzieli się, że agresywny 31-letni obywatel Gruzji został przywieziony na SOR z rozciętym palcem. Mężczyzna był pijany, miał ponad 3,5 promila alkoholu w organizmie.

Gdy mężczyzna znalazł się w pokoju tzw. segregacji i próbowano mu udzielić pomocy, 31-latek nie stosował się do poleceń ratowników, był agresywny - uderzył jednego z ratowników w twarz i kopnął w brzuch.

Medycy wezwali na miejsce policjantów, przy ich pomocy ratownicy zdołali mimo zachowania mężczyzny udzielić mu pomocy medycznej, rana została zszyta i zaopatrzona.

Zatrzymany przez policjantów 31-latek dziś usłyszy zarzut dotyczący naruszenia nietykalności cielesnej ratownika medycznego podczas wykonywania przez niego obowiązków służbowych. Za to przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts