Dziennikarz "Gazety Polskiej" zastraszany, bo zaczął zadawać pytania... "Groźby dotyczą też moich bliskich"

/ Piotr Nisztor / fot. Tomasz Hamrat / Gazeta Polska

  

"Krótko po wysłaniu pytań do KRS Formoza zacząłem być zastraszany" – poinformował na Twitterze dziennikarz śledczy „Gazety Polskiej” Piotr Nisztor. W rozmowie z portalem Niezalezna.pl tłumaczy, że „żadnych takich sygnałów nie należy bagatelizować”. Sprawę zgłosił dzisiaj na policję.

„Informuję, że krótko po wysłaniu dziś pytań do KRS Formoza zacząłem być zastraszany i zacząłem otrzymywać sygnały wskazujące, że mi oraz moim bliskim może grozić niebezpieczeństwo. Jutro niezwłocznie o sprawie informuje organy ścigania”

- napisał wczoraj na Twitterze Piotr Nisztor.

Przygotowuję artykuł dotyczący nieprawidłowości związanych z funkcjonowaniem jednej z elitarnych jednostek FORMOZA. Sprawą tą zajmuje się zarówno prokuratura, jak i Służba Kontrwywiadu Wojskowego

- mówi w rozmowie z naszym portalem.

Wskazuje, że na Twitterze zaczęły pojawiać się wpisy „bohaterów” opisywanych nieprawidłowości.

„Od dłuższego czasu dostrzegam w nich uporczywe nękanie, zastraszanie, ale też sugerowanie, że mnie, bądź moim bliskim, może stać się krzywda”

– tłumaczy.

To osoby bezpośrednio zamieszane w nieprawidłowości w jednostce FORMOZA, które również mają zarzuty, bądź zostały już nawet skazane przez sąd I instancji za oszustwa. Podszywali się za albo pracowników służb specjalnych, albo służących np. w jednostce GROM

- mówi dalej.

„O tym towarzystwie publikuję artykuły od lipca tego roku, demaskując kolejne patologie”

– przypomniał.

Nisztor poinformował, że sprawa „zastraszania, nękania i gróźb” trafiła na policję.

Do takich spraw staram się podchodzić spokojnie i z dystansem. Jeśli jednak pojawiły się informacje sugerujące, że może się coś stać moim bliskim, nie mogę tego zbagatelizować. Stąd właśnie zawiadomienie złożone dziś na policję

- podkreśla dziennikarz „Gazety Polskiej”.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Twitter

Tagi

Wczytuję komentarze...

Prezydent Ukrainy krytykuje biznesmena

/ By Адміністрація Президента України, CC BY 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=80331412

  

- Politykę zagraniczną Ukrainy kształtuje prezydent i rząd, a nie "jakiś biznesmen" - oświadczył prezydent Wołodymyr Zełenski, komentując słowa oligarchy Ihora Kołomojskiego, że Zachód zawiódł Ukrainę i należy rozpocząć naprawę relacji Kijowa z Moskwą.

"Chciałbym, abym to ja jako prezydent myślał o stosunkach międzynarodowych Ukrainy, a nie jakiś biznesmen na Ukrainie. Wydaje mi się, że jest to prawidłowe podejście. Mogę mówić o tym ja, rząd i społeczeństwo. Są to tak czy inaczej decyzje na szczeblu państwowym"

- powiedział Zełenski.

Kołomojski, jeden z najbogatszych obywateli Ukrainy, uważany jest przez niektórych za patrona mianowanego w maju prezydenta. Zełenski jako satyryk i producent kabaretów telewizyjnych przed objęciem najwyższego urzędu w państwie, występował w stacji telewizyjnej należącej do oligarchy.

W ubiegłym tygodniu Kołomojski udzielił wywiadu amerykańskiemu dziennikowi "New York Times", w którym stwierdził, że obywatele Ukrainy nie chcą już wojny.

"Ludzie chcą pokoju, dobrego życia, nie chcą być na wojnie"

- ocenił.

Zarzucił też Stanom Zjednoczonym, że chcą prowadzić konflikt zbrojny "do ostatniego Ukraińca" i "nawet nie dają nam na to pieniędzy".

Oligarcha dodał, że jeśli Amerykanie będą chcieli przechytrzyć Ukrainę, to ta zwróci się w kierunku Rosji.

"Rosyjskie czołgi będą stały pod Krakowem i Warszawą", a "wasze NATO będzie robiło w portki i kupowało pampersy"

- ostrzegł.

Jego zdaniem "Rosjanie i tak są silniejsi". Musimy naprawić relacje z Moskwą - wezwał.

"NYT" zauważył, że pięć lat temu miliarder miał zupełnie inną perspektywę - finansował prorządowe siły ukraińskie, a jako członek ukraińskiej społeczności żydowskiej dementował też głoszone przez Kreml tezy, że w nowym prozachodnim rządzie w Kijowie zasiadają neonaziści.

Kołomojski podkreślił w wywiadzie, że wcale nie kocha Rosji, i przypomniał Wielki Głód na Ukrainie z lat 30. ubiegłego wieku. Jednak według niego Zachód zawiódł Ukrainę, nie dostarczył odpowiednich środków i nie otworzył rynków.

"Dowiodłem w 2014 roku, że nie chcę być z Rosją. Opisuję obiektywnie, co widzę i dokąd zmierzają sprawy. Po pięciu-dziesięciu latach krew zostanie zapomniana"

- mówił.

Kołomojski walczy obecnie z państwem ukraińskim o odzyskanie Prywatbanku (Privatbank), który w 2016 roku został znacjonalizowany, gdy regulatorzy uznali bank za niewypłacalny w wyniku oszustw na kwotę 5,5 mld dolarów. Władze wszczęły postępowanie wobec właścicieli banku - Kołomojskiego i Hennadija Boholubowa, zaś biznesmeni zaskarżyli decyzję o nacjonalizacji.

Prezydent Zełenski utrzymuje, że bank nie powróci w ręce byłych właścicieli. Na taką decyzję liczą zachodni dyplomaci oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

"Jaka jest najszybsza droga do rozwiązania spraw i przywrócenia relacji? Tylko pieniądze. Weźmiemy 100 mld USD od Rosjan. Myślę, że bardzo by dziś chcieli nam je dać"

- oświadczył oligarcha w rozmowie z "NYT", wskazując, że środki te mogą zastąpić kredyty MFW.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl