Sondaż przeprowadzony był przed ogłoszeniem przez Donalda Tuska, że nie wystartuje on w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Jest więc on ujęty w badaniu jako kandydat opozycji. Rzeczywistość przedstawia się tak:

- Nie będę kandydował w zbliżających się wyborach prezydenckich. Uważam, że możemy te wybory wygrać, ale do tego potrzebna jest kandydatura, która nie jest obciążana bagażem trudnych, niepopularnych decyzji, a ja takim bagażem jestem obciążony od czasów, kiedy byłem premierem 

 – stwierdził wczoraj Tusk w rozmowie z dziennikarzami.

Wygląda na to, że rezygnacja Donalda Tuska była (przynajmniej dla niego) dobrym pomysłem. Z sondażu IBRiS przeprowadzonego w dniach 4-5 listopada dowiadujemy się, że Tusk w pierwszej turze mógłby liczyć jedynie na 24,6 procent poparcia przy 48,2-procentowym poparciu dla Andrzeja Dudy. Trzeci jest Władysław Kosiniak-Kamysz, który ma 10,6 procent poparcia. Dalej Robert Biedroń - 8,9 procent.

Badanie pokazuje, że w drugiej turze zdecydowanym zwycięzcą byłby Andrzej Duda. Gdyby spotkał się z Donaldem Tuskiem, uzyskałby 54,5 procenta głosów, przy 39,6 procent przewodniczącego Rady Europejskiej. Resztę stanowią wyborcy niezdecydowani, ale nie wpłynęliby oni na wybór zwycięzcy.