Slavia Praga to klub który nie szaleje na rynku transferowym. Drużyna jest budowana w oparciu o rodzimych graczy. Dla prażan istotne jest tworzenie klubu czeskiego, takiego który ma swoją tożsamość. Włodarze Slavii chcą by jej zawodnicy tworzyli zgraną ekipę nie tylko na boisku, ale również poza nim. W wyjściowym składzie na Camp Nou wybiegło w jej barwach aż siedmiu Czechów.

I ci Czesi postawili się naszpikowanej gwiazdami z całego świata Barcelonie. Zrobili to zresztą również dwa tygodnie wcześniej, gdy pechowo przegrali u siebie z Dumą Katalonii 1:2. Oddali w tamtym spotkaniu aż 24 strzały na bramkę rywali - Barcelona zaledwie 13.

Momenty były, brakowało bramek

Tak samo - bez zbędnego respektu dla przeciwnika - ofensywnie chcieli Czesi grać w rewanżu. Pierwsza połowa była dość wyrównana, jednak bez fajerwerków. Barcelona blisko zdobycia gola była tak naprawdę tylko raz. Leo Messi przedarł się pod pole karne i huknął. Piłka odbiła się od poprzeczki. Prażanie odpowiedzieli znakomitą akcją w ostatnich sekundach tej części spotkania. Swobodnie rozgrywali pod bramką ter Stegena wymieniając podania z gracją, której nie powstydziliby się najzagorzalsi fani tiki-taki. Piłka dotarła wreszcie do Jana Borila, który na raty umieścił ją w siatce. Niestety był na minimalnym spalonym i sędzia gola nie mógł uznać.

Ondrej Kolar zastopował Barcelonę

Podrażnieni takim obrotem sprawy gospodarze po przerwie zakasali rękawy i ruszyli do bardziej zdecydowanych ataków na bramkę Ondreja Kolara. Po godzinie gry udało się wreszcie go pokonać. Messi dograł do Vidala i wydawało się, że jest 1:0. Arbiter podjął jednak w tym momencie dość kontrowersyjną decyzję i odgwizdał ofsajd.

W 78. minucie Messi mógł się tylko uśmiechać z niedowierzaniem. Kolar obronił jego uderzenie z najbliższej odległości. Barcelona jeszcze próbowała przycisnąć w końcówce spotkania. Nie dała rady. Remis to duża niespodzianka i sukces ambitnych Czechów.

FC Barcelona - Slavia Praga 0:0