Szef Rady Europejskiej, były premier Donald Tusk ogłosił we wtorek, że nie będzie kandydował w zbliżających się wyborach prezydenckich.

Od kilku tygodni po stronie opozycji trwa konkurs, w którym kandydaci na kandydatów ubiegają się o nominację różnych frakcji Koalicji Europejskiej na funkcję kandydata na prezydenta. Nie ma zapowiedzi merytorycznej pracy albo prezentacji programu kandydatury, są tylko nerwowe przepychanki i falstarty.
- oceniła w rozmowie z PAP rzeczniczka PiS Anita Czerwińska.

Jej zdaniem Tusk swoją decyzją dał wyraźny sygnał politykom Koalicji Obywatelskiej, co myśli na temat przyszłości całego tego projektu. Najbardziej jednak zdaniem rzeczniczki PiS dostało się Grzegorzowi Schetynie.

Decyzja Tuska oznacza, że nawet on nie wierzy już w projekt Koalicji Obywatelskiej i postanowił nie firmować jej swoim nazwiskiem. To swoiste wotum nieufności wobec Schetyny i podległej mu struktury partyjnej, która zapewne w ocenie Tuska nie podołałaby trudom kampanii.
- wyjaśnia Anita Czerwińska.

Jednocześnie rzeczniczka PiS podkreśliła, że decyzja Tuska nie zmienia niczego w planach PiS.

Naszym kandydatem jest prezydent Andrzej Duda. Czekamy na potwierdzenie startu w wyborach. Będziemy wspierać pana prezydenta w kampanii. Przed nami ciężka i pełna pokory praca.
- zapowiedziała rzeczniczka PiS.