W Wierzchosławicach koło Tarnowa odbyło się w niedzielę uroczyste posiedzenie Rady Naczelnej PSL. Ludowcy podjęli uchwałę, w której stwierdzono, że naturalnym kandydatem ludowców na prezydenta jest prezes Władysław Kosiniak-Kamysz.

Ten wskazał, że PSL jest gotowe stanąć do tych wyborów i jest do tego przygotowane.

Ja jestem gotowy

- powiedział mediom Kosiniak-Kamysz.

Szef ludowców przekonywał, że aby wygrać wybory prezydenckie, nie wystarczy być dzisiaj kandydatem formacji politycznej.

Trzeba być kandydatem szerokiego porozumienia. I do takiego szerokiego porozumienia chciałbym wezwać wszystkie siły polityczne, ale przede wszystkim zaprosić do tego porozumienia wszystkich Polaków, żebyśmy wspólnie podjęli to wyzwanie

- apelował.

Okazuje się, że rozmowy ludowców z innymi ugrupowaniami opozycyjnymi idą dość opornie. Poseł PSL Władysław Teofil Bartoszewski, pytany przez red. Katarzynę Gójską o negocjacje ws. wspólnego kandydata ludowców i Koalicji Obywatelskiej, odpowiedział:

Idzie to dość opornie. Na razie właściwie toczone są rozmowy o rozmowach. Jeśli idzie się do wyborów, zanim konkuruje się z urzędującym prezydentem, kilkunastu kandydatów konkuruje między sobą. Taka praktyka sprawdza się w Stanach Zjednoczonych. Dlaczego nie spróbować jej w Polsce?

Przekonując do słuszności kandydatury Kosiniak-Kamysza, podkreślił że „w polityce skuteczność jest bardzo ważna”. 

Jeśli wystawi się kandydata, który jest ukochanym kandydatem partii, ale który nie ma szans w starciu z Andrzejem Dudą, zupełnie mija się to z celem. Jeśli wystawimy pana Biedronia, niewątpliwie sympatycy Lewicy oddadzą na niego głos. Co jednak z resztą elektoratu? Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że jeśli nie dojdzie do prawyborów, pójdziemy do nich sami

- mówił Bartoszewski na antenie Telewizji Republika.

Obecny w programie „W Punkt” minister Marek Suski wskazał, że „Polacy doceniają pana prezydenta Andrzeja Dudę”. 

Świetnie reprezentuje Polskę na arenie międzynarodowej. Opozycja nie ma pomysłu na siebie. Wciąż tylko śluby i rozwody. To są takie gry opozycji. Myślę, że ruch PSL-u jest sprytny. Teraz wszyscy na opozycji muszą się do tego odnieść. Skrytykować? Głupio… Władysław Kosiniak-Kamysz wrzucił reszcie ugrupowań na podwórko gorący kartofel. Dostrzegam szarpaninę, zbiór przypadkowych ruchów

- tłumaczył szef gabinetu premiera.

Platforma Obywatelska to formacja, która nie życzy dobrze naszemu państwu. Po stronie opozycji mamy chaos, ale nie martwi mnie to” – dodał.

Red. Gójska zwróciła się z pytaniem do przedstawiciela ludowców co w sytuacji, gdy do kandydowania chęć zgłosi Donald Tusk. Poseł Bartoszewski nieco odwrócić scenariusz…

Donald Tusk moim zdaniem nie wystartuje w wyborach. Co by było jednak, gdyby Władysław Kosiniak-Kamysz otrzymał poparcie Donalda Tuska? Mamy swoich wyborców. Można sobie żartować, że mieliśmy marny wynik. Jeśli jednak pan Neumann będzie się dalej upubliczniał z taśmami, Platforma może skończyć również z podobnym wynikiem. Władysław Kosiniak-Kamysz jako jedyny może odebrać głosy prezydentowi Andrzejowi Dudzie

- odparł Bartoszewski, nawiązując do „tczewskich taśm” z udziałem Sławomira Neumanna.

„Opozycja ma problem. Gdy obserwuje zdolności negocjacyjne opozycji, prawdopodobnie skończy się „prawyborami” w pierwszej turze” – podsumował minister Suski.