„Nie zgodziłbym się z zarzutami, że Prawo i Sprawiedliwość licytowało się na obietnice wyborcze z Platformą Obywatelską. PiS od samego początku prowadziło kampanię merytoryczną, opartą na programie” – zaznaczył wicerzecznik PiS Radosław Fogiel.

– Myśmy te wybory wygrali i dobrze by było, żebyśmy wszyscy o tym pamiętali, bo również po naszej stronie sceny politycznej, mam wrażenie, że wiele osób zachowuje się jak gdyby ten wynik był inny

– mówił w radiowej Jedynce.

Podkreślił, że obóz rządzący jest zmobilizowany i przygotowuje się do kolejnej kampanii wyborczej.

– My już się szykujemy na nadchodzącą kampanie prezydencką, która na pewno nie będzie kampanią łatwą. No możemy obiecać wyłącznie krew, pot i łzy w tej kampanii (...)Mam wrażenie, że czarnowidztwo nie jest czymś dobrym, bo to usypia entuzjazm naszych wyborców, naszych zwolenników

– ocenił.
Komentując wczorajsze słowa Władysława Kosiniaka-Kamysza o jego kandydaturze wskazał na chaos w opozycji.

"Po stronie opozycji rzeczywiście jest chyba lekkie zamieszanie, jeżeli chodzi o wybory prezydenckie, o ich formułę. Rozumiem też takie szybkie, może nawet nieco zbyt szybkie, ogłoszenie kandydatury przewodniczącego Kosiniaka-Kamysza. Rozumiem, że chodziło o to, żeby wskoczyć na ten wagon, zanim on odjedzie i nikt z PSL-em się już liczyć nie będzie" – mówił Fogiel.

Odniósł się również do ewentualnej kandydatury Donalda Tuska.

– Moim zdaniem Donald Tusk zupełnie nie wyklucza startu w wyborach prezydenckich.(...)Sądzę, że na zapleczu są pogłębione badania, ponieważ DT nie wskoczy do basenu nie sprawdzając wcześniej, czy jest w nim woda

– stwierdził.

Dziś faktycznie okazało się, że Tusk miał zlecić jednej z polskich firm badawczych przeprowadzenie sondażu, aby sprawdzić, jakie szanse miałby w wyborach prezydenckich w 2020 r. Okazało się, że ma bardzo duży "negatywny elektorat".

Jeżeli Donald Tusk naprawdę coś zabolało w polityce i czego chciałby uniknąć, to przegrane wybory prezydenckie – dodał.