„To nie będzie łatwa kampania”. Fogiel o wyborach prezydenckich i Tusku wskakującym do basenu

Radosław Fogiel / twitter.com/RadiowaJedynka

  

„My już się szykujemy na nadchodzącą kampanie prezydencką, która na pewno nie będzie kampanią łatwą” – ocenił w rozmowie z Katarzyną Gójską na antenie radiowej Jedynki wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości Radosław Fogiel. Zdaniem polityka PiS Donald Tusk jest wiecznym wahającym się polskiej polityki

„Nie zgodziłbym się z zarzutami, że Prawo i Sprawiedliwość licytowało się na obietnice wyborcze z Platformą Obywatelską. PiS od samego początku prowadziło kampanię merytoryczną, opartą na programie” – zaznaczył wicerzecznik PiS Radosław Fogiel.

– Myśmy te wybory wygrali i dobrze by było, żebyśmy wszyscy o tym pamiętali, bo również po naszej stronie sceny politycznej, mam wrażenie, że wiele osób zachowuje się jak gdyby ten wynik był inny

– mówił w radiowej Jedynce.

Podkreślił, że obóz rządzący jest zmobilizowany i przygotowuje się do kolejnej kampanii wyborczej.

– My już się szykujemy na nadchodzącą kampanie prezydencką, która na pewno nie będzie kampanią łatwą. No możemy obiecać wyłącznie krew, pot i łzy w tej kampanii (...)Mam wrażenie, że czarnowidztwo nie jest czymś dobrym, bo to usypia entuzjazm naszych wyborców, naszych zwolenników

– ocenił.
Komentując wczorajsze słowa Władysława Kosiniaka-Kamysza o jego kandydaturze wskazał na chaos w opozycji.

"Po stronie opozycji rzeczywiście jest chyba lekkie zamieszanie, jeżeli chodzi o wybory prezydenckie, o ich formułę. Rozumiem też takie szybkie, może nawet nieco zbyt szybkie, ogłoszenie kandydatury przewodniczącego Kosiniaka-Kamysza. Rozumiem, że chodziło o to, żeby wskoczyć na ten wagon, zanim on odjedzie i nikt z PSL-em się już liczyć nie będzie" – mówił Fogiel.

Odniósł się również do ewentualnej kandydatury Donalda Tuska.

– Moim zdaniem Donald Tusk zupełnie nie wyklucza startu w wyborach prezydenckich.(...)Sądzę, że na zapleczu są pogłębione badania, ponieważ DT nie wskoczy do basenu nie sprawdzając wcześniej, czy jest w nim woda

– stwierdził.

Dziś faktycznie okazało się, że Tusk miał zlecić jednej z polskich firm badawczych przeprowadzenie sondażu, aby sprawdzić, jakie szanse miałby w wyborach prezydenckich w 2020 r. Okazało się, że ma bardzo duży "negatywny elektorat".

Jeżeli Donald Tusk naprawdę coś zabolało w polityce i czego chciałby uniknąć, to przegrane wybory prezydenckie – dodał.

 

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Polskie Radio

Tagi

Wczytuję komentarze...


Kolejne chińskie miasto wraca do normalności

/ pixabay.com

  

Dwa miesiące po ogłoszeniu najwyższego alertu epidemicznego Kanton wraca do normalności. Większość firm i restauracji wznowiło działalność, a na ulicach i estakadach znów tworzą się korki. Mieszkańcy wciąż jednak chodzą w maseczkach i unikają zgromadzeń.

Pod koniec stycznia władze ChRL podjęły bezprecedensową decyzję o zamknięciu miasta Wuhan, pierwotnego ogniska pandemii, by powstrzymać szerzenie się wirusa po kraju. Liczba infekcji zaczęła jednak rosnąć również w innych regionach, w tym w prowincji Guangdong na południu kraju.

W Kantonie, stolicy tej prowincji, władze poleciły ludziom, aby nie wychodzili bez potrzeby z domów, nie odwiedzali się wzajemnie i unikali zgromadzeń, a w miejscach publicznych zawsze nosili maseczki ochronne. Niemal doszczętnie opustoszały szerokie ulice i przestronne place 14-milionowego miasta, jednego z najważniejszych ośrodków handlu zagranicznego Chin.

Obok noworocznych dekoracji na osiedlach pojawiły się czerwone banery zachęcające do przestrzegania reguł kwarantanny.

„Wirus to rozkaz, przeciwdziałanie epidemii to obowiązek”

- głosił jeden z nich.

Noworoczna przerwa w pracy została przedłużona, a większości firm zakazano wznawiania działalności. Odłożono również termin rozpoczęcia semestru w szkołach. Czynne pozostały supermarkety, sklepy należące do dużych sieci i apteki. Choć pojawiały się chwilowe niedobory warzyw czy mięsa, szybko je uzupełniano. Przez długi okres w aptekach brakowało natomiast maseczek ochronnych i środków dezynfekcji.

By egzekwować przestrzeganie reguł, chińskie władze stosowały zarówno rozbudowany system nadzoru elektronicznego, jak i bardziej tradycyjne metody. Na początku lutego, gdy rząd centralny wezwał do zacieśnienia kontroli epidemicznej na poziomie lokalnym, w ciągu kilku dni osiedla mieszkaniowe w wielu miastach kraju wprowadziły „zarządzanie zamknięte”, czyli skrupulatne kontrole wszystkich wchodzących i wychodzących.

W Kantonie na ulicach i wejściach do osiedli pojawiły się barykady, sklecone naprędce z drabin, śmietników, krzeseł, bambusowych kijów i mioteł, niektóre z drutem kolczastym. Przy otwartych przejściach ustawiono strażników lub pracowników społecznych z Komunistycznej Partii Chin, by mierzyli wchodzącym temperaturę i zabraniali wstępu obcym. Te środki, oparte na podziale miasta na małe kwadraty, obowiązują do dziś.

Model „zarządzania zamkniętego” różnił się w zależności od miejsca. Na przykład w 9-milionowym mieście Wenzhou w prowincji Zhejiang z osiedli pozwalano wychodzić tylko jednej osobie z każdej rodziny, raz na dwa dni. W 7-milionowej prefekturze Zhumadian w prowincji Henan limit zaostrzono do jednego wyjścia na pięć dni.

W Kantonie zakazano jedzenia w restauracjach, pozostawiając jedynie możliwość zamawiania posiłków na dowóz. By uspokoić klientów, lokale wpisywały na paragonach temperaturę ciała kucharzy i kurierów, którzy dostarczali dania. Decyzją władz zamknięto również większość targów towarowych i hurtowni oraz odwołano lub przełożono wszystkie imprezy targowe.

Przez cały czas mieszkańcy Kantonu uważnie śledzili najnowsze doniesienia i bilanse zakażeń. Gdy w lutym w mieście nie wykryto jednego dnia żadnej nowej infekcji, mimo ostrzeżeń i zakazów w opuszczonych parkach znów pojawili się seniorzy, grający w karty i chińskie szachy.

„Zero zakażeń w Kantonie, Chiny są bezpieczne. Mamy maseczki”

- mówił PAP jeden z nich, pośpiesznie naciągając maseczkę na twarz.

Obecnie władze twierdzą, że epidemia w kraju została zasadniczo opanowana. Kanton obniżył alert epidemiczny, a wszystkie jego dzielnice uznawane są już za strefy niskiego ryzyka. Firmy wznowiły działalność, a restauracje znów mogą przyjmować klientów, choć dla bezpieczeństwa sadzają ich w odpowiednich odstępach. Niektóre lokale zapisują dane kontaktowe klientów, by zlokalizować ich na wypadek wykrycia infekcji.

Od kilku tygodni większość potwierdzanych przez chińskie władze nowych zakażeń wykrywanych jest wśród osób przybywających z zagranicy. Według chińskiego MSZ 90 proc. z tych przypadków dotyczy powracających do kraju Chińczyków, a jednak w chińskim społeczeństwie pojawił się strach przed cudzoziemcami. Obywatele krajów najbardziej dotkniętych epidemią coraz mocniej skarżą się na stygmatyzację.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts