O to, czy Federacja Rosyjska zacznie w jakiś sposób reagować na rozpoczęcie budowy przekopu przez Mierzeję Wiślaną, czy spodziewa się jakichś ruchów ze strony naszego północno-zachodniego sąsiada, pytany był w programie Michała Rachonia "#Jedziemy" minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk.

Patrząc na to, co się do tej pory wydarzyło, a wydarzyło się bardzo dużo jeśli chodzi o aktywność rosyjską, przede wszystkim w UE w zakresie budowy przekopu przez Mierzeję Wiślaną, można przypuszczać, że na tym się nie zakończy i protesty nie przestaną funkcjonować. Jestem przygotowany na to, że w dalszym ciągu będziemy mieli silne oddziaływanie przede wszystkim na Komisję Europejską w celu zablokowania tej inwestycji

- mówił, przypominając, że to jest kluczowa inwestycja, jeśli chodzi o region kaliningradzki.

Stajemy się tutaj liderem a przede wszystkim uruchomiamy tereny, które nie miały żadnej szansy na to, aby funkcjonować gospodarczo. Dzisiaj ta część staje się bardzo atrakcyjna dla inwestorów i zaczynamy konkurencyjnie wygrywać w tym obszarze

- dodał.

Budowa się rozpoczęła ale od razu rozpoczęły się protesty, m.in. belgijska partia, która ma swoich przedstawicieli w Parlamencie Europejskim, wspiera protesty, jakie odbywają się w Polsce - to jest partia z grupy Zielonych i domaga się zatrzymania prac nad kanałem.

To dość dziwna sytuacja, bo to właśnie firma belgijska  w konsorcjum z polską firmą realizuje budowę tego przekopu. Myślę, że wszystkie te protesty, które były przeprowadzone w poprzednich latach, zostały wyjaśnione skrupulatnie w Komisji Europejskiej (...) Jestem przekonany co do prawidłowości realizacji przygotowania tej inwestycji i nie pozwolimy sobie na to, by jakiekolwiek działania terrorystyczne pod kątem ekologicznym, miały wpływ na realizację. Ten ekoterroryzm funkcjonuje. Niejednokrotnie nie ma to nic wspólnego z ekologią a przede wszystkim z polityką

- stwierdził.


We wrześniu 2009 r. Polska i Rosja zawarły umowę o żegludze po Zalewie Wiślanym, która pozwala na ruch polskich statków przez cieśninę. Umowa reguluje ruch polskich i rosyjskich jednostek - mają one prawo do przekraczania granicy polsko-rosyjskiej na Zalewie Wiślanym i poruszania się po wodach drugiej strony zgodnie z jej przepisami prawnymi. Natomiast przekraczanie granicy i żeglugę statków pod inną banderą określają przepisy prawne i zasady każdej ze stron.

Polska od lat 90. XX w. zabiegała o swobodę żeglugi na Zalewie Wiślanym dla statków wszystkich bander, głównie - państw Unii Europejskiej. Rosja uciekała się do blokowania żeglugi, m.in. w 2003 r. zamknęła Cieśninę Pilawską. W 2004 r., po przystąpieniu Polski do UE, Rosja na trzy tygodnie zamknęła swoją część zalewu, uniemożliwiając dostęp do portów w Kaliningradzie i Bałtyjsku. Ponownie zamknęła granicę w maju 2006 r., tym razem na trzy lata, i otworzyła ją dwa miesiące przed podpisaniem w 2009 r. umowy z Polską.