Żeby wygrać wybory prezydenckie, nie wystarczy być dzisiaj kandydatem formacji politycznej. Trzeba być kandydatem szerokiego porozumienia. I do takiego szerokiego porozumienia chciałbym wezwać wszystkie siły polityczne” – mówił dziś po zakończonej Radzie Naczelnej PSL lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz. W tym samym wystąpieniu zadeklarował swoją gotowość do bycia twarzą opozycji w prezydenckim wyścigu.

Niedługo później poseł PO Izabela Leszczyna uderzyła w inicjatywę Koalicji Polskiej, zarzucając politykom PSL brak roztropności. 

Cieszę się, że Kosiniak-Kamysz zdołał odbudować swoją pozycję w PSL, jednak, gdy przedstawiciel partii, która uzyskała 8,5 proc. poparcia, kreuje się na kandydata całej opozycji, to staje się trochę niepoważny 

- oceniła polityk Koalicji Obywatelskiej.

Słowne przepychanki i licytowanie się kolejnymi deklaracjami ws. wyborów prezydenckich pochłaniają środowiska opozycyjne do cna. Po kolei... 

Na Lewicy niezmiennie panuje trio Czarzasty, Zandberg i Biedroń, wciąż bez wyraźnego faworyta do rozpoczęcia prezydenckiej kampanii.
Konfederacja zapowiada przeprowadzenie prawyborów i wyłonienie kandydata spośród nawet tych, którzy nie przynależą do ugrupowania.
Polskie Stronnictwo Ludowe (czy szerzej Koalicja Polska) uznało w niedzielę, że o ile wypada wystawić „naturalną kandydaturę” w postaci Kosiniak-Kamysza, nie wypada jeszcze jej przesądzać.
Z kolei Koalicja Obywatelska usiłuje przeczekać listopad do jasnej deklaracji Donalda Tuska ws. ewentualnego startu.

Niepewności się mnożą, rozwiązań jak na lekarstwo. Jedna z liderów KO Katarzyna Lubnauer postanowiła wprowadzić jeszcze większy galimatias. Przekonana o licznej reprezentacji kandydatów ubiegających się o fotel prezydenta, natychmiast podcina skrzydła politycznym rywalom. W twitterowym wpisie swoją analizę rozbiła na dwa punkty. Jak wskazuje w pierwszym z nich, „żaden blok nie zrezygnuje ze swojego kandydata na Prezydenta w I turze”. Gdy już mogłoby się wydawać, że liczy na konkurencję w nadchodzących wyborach, czytamy punkt nr 2.

Wybór dla Koalicji Obywatelskiej jest najtrudniejszy, bo kandydat KO ma jako jedyny szansę na zwycięstwo z PAD

- torpeduje plany innych ugrupowań.

 ​​​​​​