"Ukryta gra": zaskakująco dobry film ze scenariuszem godnym przygód agenta 007

"Ukryta gra" od 8 listopada w kinach / fot. Next Film/mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl

Kontakt z autorem

  

Okres zimnej wojny był źródłem inspiracji dla wielu reżyserów i scenarzystów, którzy w mniej lub bardziej udany sposób starali się odzwierciedlić napięcie między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Sowieckim, a także - co oczywiste - piętrową grę wywiadów i kontrwywiadów. "Ukryta gra" - film, który jest reżyserskim debiutem Łukasza Kośmickiego - ma swoje wady, niemniej jednak zarazem jest produkcją, która skutecznie zaprasza widza do opowiedzenia nieoczywistej historii.

Ta Kośmickiego (którego na poziomie scenariusza wspierał Marcel Sawicki) umiejscowiona jest w Warszawie, a konkretnie w Pałacu Kultury i Nauki, w samym szczycie kryzysu kubańskiego. Gdy między dyplomatami, agentami i władzami USA i ZSRS odbywa się gra nerwów z zagrożeniem nuklearnym w tle, stolica Polski ma gościć dwóch szachowych arcymistrzów: przedstawicieli Sowietów i Amerykanów. Pozornie dwie kompletnie odrębne opowieści zaczynają mieć jednak zaskakujący wspólny mianownik, a wirtuozi szachownicy trafiają w samo centrum przeciągania liny między światem Zachodu i Wschodu. 

Aby nie zdradzić zbyt wiele z fabuły, która jest zaskakująco dobrze poprowadzona, powiedzmy tylko tyle, że do Warszawy jako reprezentant USA trafia ekscentryczny profesor Joshua Mansky (kapitalna rola Billa Pullmana), który swój intelektualny geniusz równoważy hektolitrami wypijanego alkoholu. Szachowy arcymistrz ma co prawda podejrzenia, że nie chodzi tylko o grę, niemniej jednak o kolejnych węzłach historii, do której został wplątany, dowiaduje się wraz z widzem filmu. To jedna z największych zalet "Ukrytej gry" - stopniowe i subtelne odsłanianie fabularnych puzzli. Gdy wydaje się, że produkcja Kośmickiego jest tylko kolejnym klimatycznym filmem, o którym poza zdjęciami nie można powiedzieć nic dobrego, scenariusz przyspiesza, a widz trafia na naprawdę solidny rollercoaster. 

To jasne, że "Ukryta gra" nie jest filmem, który można zestawić z produkcjami o Jamesie Bondzie, niemniej jednak i na poziomie scenariusza, i na poziomie klimatu, dorównuje historiom agenta 007. Gdyby budżet produkcji został wzbogacony na tyle mocno, że zostałyby dołożone efekty specjalne z prawdziwego zdarzenia, to "Ukryta gra" swobodnie mogłaby rywalizować z odpowiednikami filmów akcji stworzonych za 10, a może i 20 razy większe pieniądze. Co zaznaczywszy, powiedzieć jednak trzeba, że film Kośmickiego nie jest kolejnym odcinkiem narzekania, które czasem jest swoistym pocieszaniem się: "Jak na polskie kino to całkiem niezły, ale...", po czym następuje cała litania niedogodności. Nie, "Ukryta gra" broni się sama w sobie - bez żadnego ale. 

Poza wspomnianym już Pullmanem wyróżnić trzeba na pewno Roberta Więckiewicza, który jako dyrektor Pałacu Kultury i Nauki jest zarazem przewodnikiem amerykańskiego gościa po polskiej historii, peerelowskich zakamarkach stolicy lat 60. (jak z pamiętników Leopolda Tyrmanda), a także - last, but not least - biało-czerwonej gościnności, której symbolem staje się tak bardzo pożądany przez Mansky'ego alkohol. "Czysta wódka, czysta matematyka" - żartuje główny bohater, pytany o źródła swojego geniuszu. Dzięki Więckiewiczowi widz otrzymuje więc nie tylko małą pigułkę wiedzy o polskich dziejach lat 30. i 40., ale także, a może przede wszystkim - klimatyczny wymiar komunistycznej Warszawy, w której jest miejsce i na brutalne działania specsłużb, i na duszące się w oparach dymu knajpy. Jeśli już mowa o aktorach, to nie można nie wspomnieć o Aleksieju Serebryakovie, który wciela się w postać bezwzględnego generała Krutowa, dumnie pracującego dla rosyjskiego kontrwywiadu. Osobny akapit wypada poświęcić Pałacowi Kultury i Nauki. "Dar od Stalina" jest w "Ukrytej grze" miejscem, gdzie odbywa się omawiana rozgrywka, a kolejne korytarze, tajemne przejścia i sekretne furtki sprawiają, że na brudny budynek w centrum Warszawy widz spojrzy innym niż dotychczas okiem. 

Peerelowska Warszawa w filmie Kośmickiego trochę przypadkiem staje się głównym polem gry - szachowy pojedynek jest tu wyłącznie teatralną, zastępczą sceną, za której kulisami odbywa się prawdziwa rywalizacja. Przyznać trzeba, że "Ukryta gra" - ostatni film wyprodukowany przez Piotra Woźniaka-Staraka - pokazuje to w naprawdę wciągający sposób.  Zwroty akcji, jakie serwuje widzom reżyser - po dość długim, rozkręcającym się wstępie, który każe zastanawiać się, czy aby na pewno jest to film godny uwagi i wydanych pieniędzy na bilet w kinie, są naszkicowane w naprawdę profesjonalny sposób (choć pewnie dla miłośników kina akcji to dość przewidywalne twisty), a intryga, z początku dość niejasna i wydająca się na przekombinowaną, dostarcza widzom sporo rozrywki, okraszonej całkiem niezłym humorem. Zaskakująco dobrze zrobione kino!

8/10

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Koalicjant Platformy Obywatelskiej z własnym kandydatem na prezydenta? Padło nazwisko

/ Barbara Nowacka, Małgorzata Kidawa-Błońska, Grzegorz Schetyna / Filip Blażejowski/Gazeta Polska

  

W debacie publicznej najgłośniej rozbrzmiewa kwestia kandydatury Platformy Obywatelskiej w wyborach prezydenckich. Tworzące Koalicję Obywatelską ugrupowania nie są jednak do końca przychylne, aby poprzeć kandydata PO. Inicjatywa Polska rozważa dwa warianty, w tym wystawienie swojej kandydatki, przewodniczącej partii Barbary Nowackiej.

Dzisiaj w Warszawie odbyło się pierwsze spotkanie Rady Krajowej Inicjatywy Polskiej. Jednym z poruszonych tematów był udział tej formacji w najbliższych wyborach prezydenckich.

Podczas posiedzenia Rady Krajowej nie zdecydowano, czy iPL wystawi swojego kandydata na prezydenta. Wcześniej zapowiadano, że może nim być przewodnicząca iPL Barbara Nowacka. Podjęto za to decyzję, że Rada Krajowa na kolejnym posiedzeniu rozstrzygnie, czy wystawić w wyborach kandydaturę Nowackiej, czy poprzeć wspólnego kandydata Koalicji Obywatelskiej.

[polecam:https://niezalezna.pl/300514-zamieszanie-w-koalicji-obywatelskiej-zieloni-popra-kandydata-platformy-niekoniecznie]

Dariusz Joński z zarządu iPL wyjaśnił, że w tym drugim przypadku kandydat musiałby podpisać się pod propozycjami programowymi przygotowanymi przez iPL. Dodał, że chodzi o zagwarantowanie przez kandydata KO lewicowych realizacji postulatów takich, jak: legalizacja związków partnerskich, wsparcie państwa dla zabiegów in vitro, ochrona środowiska, ochrona zwierząt i innych.

Poseł zapowiedział też, że jego partia – we współpracy z innymi lewicowymi formacjami, m.in z Unią Pracy i SDPL-em – przygotuje wkrótce takie propozycje i przedstawi je swoim koalicjantom z KO.

Zapowiedział też, że kolejne posiedzenie Rady Krajowej iPL ma się odbyć w najbliższych tygodniach, najprawdopodobniej na przełomie roku. Wtedy zapadnie decyzja, która z dwóch możliwości zostanie wybrana.

Posiedzenia Rady Krajowej nie będzie w przyszłym tygodniu, bo wtedy będą prawybory prezydenckie w PO. Chcielibyśmy, żeby PO zakończyła wybór swojego kandydata, zanim podejmiemy decyzję

- powiedział Joński PAP.

[polecam:https://niezalezna.pl/300419-koalicja-obywatelska-i-cztery-kandydatury-na-prezydenta-to-realny-scenariusz]

"Zdajemy sobie sprawę z powagi tych wyborów, a także z tego, jakie środki i struktury trzeba posiadać, żeby przedstawić swojego kandydata w wyborach prezydenckich. Dlatego bierzemy pod uwagę też ten drugi wariant. To dlatego padł pomysł propozycji programowych, by kandydat czy kandydatka w ramach KO utożsamiała się z nimi. Nie chodzi o to, by popierała wszystkie nasze propozycje, ale większość z nich tak, a my, żebyśmy wiedzieli, kogo popieramy" - powiedział poseł. Dodał, że iPL wystawi Barbarę Nowacką, jeśli w KO nie pojawi się kandydat, który spełni wymagania partii dotyczące programu.

Inicjatywa Polska jest partią, która obok Platformy Obywatelskiej (PO), Nowoczesnej i Zielonych, współtworzy Koalicję Obywatelską (KO).

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl