Wydadzą wrak tupolewa? "Nasi się nie zgodzili" - wyznaje starsza mieszkanka Smoleńska

/ Serge Serebro, Vitebsk Popular News; creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.en

  

Ponad dziewięć lat od tragedii z 10 kwietnia 2010 roku mieszkańcy Smoleńska pytani o nią udzielają bardzo podobnych odpowiedzi, jak w poprzednich latach. Starsza kobieta o imieniu Ksenia wspomina, że o tym, co się zdarzyło, dowiedziała się z radia. Jest przekonana, że pomnika na miejscu katastrofy nie ma dlatego, że... nie chciała tego strona polska. "Słyszeliśmy, że strona polska żąda przekazania wraku, a nasi się nie zgodzili" – zauważa Ksenia. Jej zdaniem, sprawa powinna zostać rozwiązana w oparciu o prawo międzynarodowe.

Siedmioosobowa polska ekipa codziennie rano wyjeżdża z hotelu w centrum Smoleńska i wraca po zakończeniu dnia roboczego. Ich przejazdowi na teren lotniska wojskowego Smoleńsk Północny (Siewiernyj) można towarzyszyć jedynie do miejsca, gdzie z ruchliwej ulicy Frunzego skręca w lewo droga prowadząca do bramy wjazdowej lotniska. Na tym zakręcie już w poniedziałek pojawił się samochód policji drogowej i kilku funkcjonariuszy, którzy nie pozwalają przejechać dalej. Sytuacja powtarza się w kolejnych dniach. Funkcjonariusze nie chcą wyjaśnić, jakie służby reprezentują, odpowiadają ogólnie: "siły zbrojne Federacji Rosyjskiej".

Gdy samochody dziennikarzy podjeżdżają w ślad za autem wiozącym prokuratorów i zatrzymują się, funkcjonariusze natychmiast się zbliżają. Na pytania, czy można filmować drogę wjazdową, odpowiadają przecząco, nie pozwalają także podejść w tym kierunku, by popatrzeć, co się dzieje. O wszystkich zakazach informuje dwóch mężczyzn ubranych w wojskowe stroje maskujące, z zasłoniętymi twarzami. Powołują się na to, że lotnisko jest obiektem chronionym, ale przyznają, że środki te mają związek z "działaniami śledczymi" i pracą "polskiej delegacji".

Takie ograniczenia pojawiły się już podczas poprzedniej wizyty prokuratorów w Smoleńsku w maju br. Warunki podczas pierwszej ich wizyty, jesienią 2018 roku, były inne: wtedy dziennikarze mogli wjechać na drogę wiodącą do bramy, fotografować i filmować. Ograniczeniem dla kamer była duża ciężarówka wojskowa, którą ustawiono tak, aby zasłaniała widok na to, co znajduje się w głębi, już za wjazdem.

Podczas obecnej wizyty prokuratorzy nie udzielają wypowiedzi dziennikarzom, którzy przyjechali do Smoleńska. Media rosyjskie nie podały żadnych informacji poza przekazaniem komunikatu wystosowanego w poniedziałek przez Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej. Powtórzyły ten komunikat również media lokalne w Smoleńsku, które informację o pobycie polskich prokuratorów w tym mieście podają wyłącznie za mediami centralnymi.

Brak zainteresowania miejscowej prasy tym tematem potwierdzają także funkcjonariusze przy lotnisku: pytani o to, czy przyjeżdżały tu media rosyjskie, odpowiadają, że raczej nie.

Ponad dziewięć lat od tragedii z 10 kwietnia 2010 roku mieszkańcy Smoleńska pytani o nią udzielają bardzo podobnych odpowiedzi jak w poprzednich latach. Starsza kobieta o imieniu Ksenia wspomina, że o tym, co się zdarzyło, dowiedziała się z radia. Nigdy nie była na miejscu katastrofy, ale zaznacza, że była w Katyniu, i mówi o zabitych oficerach. Jest przekonana, że pomnika na miejscu katastrofy nie ma dlatego, że nie chciała tego strona polska. W rzeczywistości projekt nie został zrealizowany z powodu zastrzeżeń wysuniętych przez stronę rosyjską.

"Słyszeliśmy, że strona polska żąda przekazania wraku (samolotu), a nasi się nie zgodzili"

– zauważa Ksenia. Jej zdaniem, sprawa powinna zostać rozwiązana w oparciu o prawo międzynarodowe. Kobieta zastanawia się, co mówią przepisy międzynarodowe o sytuacji, gdy do katastrofy doszło na terytorium Rosji i gdy trwa śledztwo.

Na zakończenie rozmowy dodaje w zamyśleniu: "trzeba, aby narody się przyjaźniły".

Przedstawiciele Prokuratury Krajowej prowadzili prace w Smoleńsku od poniedziałku. PK poinformowała, że chodzi o zaplanowane czynności procesowe. Komitet Śledczy FR ogłosił, że działania polskich specjalistów "prowadzone są z zastosowaniem zdjęć i nagrań wideo" oraz że polska delegacja prowadzi oględziny wraku "przy udziale pracowników Głównego Zarządu Śledczego i Głównego Zarządu Kryminalistyki (Ośrodka Kryminalistyki) Komitetu Śledczego".

Wrak polskiego samolotu znajduje się w hangarze na płycie lotniska Smoleńsk Północny. Przedstawiciele polskich władz wielokrotnie podnosili sprawę jego zwrotu w rozmowach ze stroną rosyjską. W maju br. szef MSZ Jacek Czaputowicz poruszył ten temat na spotkaniu z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem.

10 kwietnia 2010 roku samolot Tu-154M z polską delegacją udającą się na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej rozbił się pod Smoleńskiem. Zginęło 96 osób, w tym prezydent RP Lech Kaczyński wraz z małżonką oraz wielu wysokich rangą urzędników państwowych i dowódców wojskowych.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...


Hiszpańska gmina bez koronawirusa. "Ostatni raz obwarowaliśmy się tak przed wojskami Napoleona"

/ Slowrider at German Wikipedia / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)

  

Blisko 1600 mieszkańców gminy Zahara de la Sierra na południu Hiszpanii ma powody do zadowolenia - dotąd nie stwierdzono u nich żadnego przypadku zakażenia koronawirusem. Tamtejszy burmistrz Santiago Galvan podjął decyzję o zablokowaniu wjazdu do tej fortecy, położonej na jednym z andaluzyjskich wzgórz.

Lokalne władze przypominają, że ostatni raz ta średniowieczna miejscowość obwarowała się tak w 1812 roku przed wojskami Napoleona.

Z informacji publikowanych na Twitterze przez władze andaluzyjskiej gminy oraz jej mieszkańców wynika, że skuteczna obrona przez epidemią jest efektem zamknięcia w połowie marca czterech z pięciu prowadzących do Zahary de la Sierra dróg, a także ograniczenia do minimum poruszania się po miasteczku.

"Nie wychodź z domu po zakupy. Sami zrobimy je dla ciebie”

- apeluje za pośrednictwem mediów społecznościowych Galvan.

[polecam:https://niezalezna.pl/320789-ponad-900-zgonow-w-hiszpanii-w-ostatniej-dobie-przybylo-tez-7472-zakazonych]

Burmistrz wyjaśnił hiszpańskiej rozgłośni Onda Cero, że tylko dwie osoby w miasteczku są uprawnione do rozdzielania zakupionej żywności i leków, a jedyna otwarta droga jest stale poddawana kontroli wjeżdżających z towarami pojazdów, a także dezynfekowana przez wolontariuszy.

Dezynfekcja dotyczy też wewnętrznych uliczek średniowiecznej fortecy oraz elewacji budynków i drzwi. Prowadzona jest dwa razy w tygodniu.

- To, że jeszcze nikt u nas nie zachorował, jest najlepszym dowodem na to, że szybkie odcięcie miasteczka od świata było słuszną decyzją

- powiedział Galvan rozgłośni Onda Cero, wskazując, że lokalna społeczność, w której dominują seniorzy, jest “bardzo zjednoczona w walce z epidemią”.

[polecam:https://niezalezna.pl/320487-smutny-rekord-w-hiszpanii-wzrosla-liczba-zakazonych-i-zgonow-w-powodu-koronawirusa]

Światowe media intensywnie opisują przypadek gminy. W ostatnim wpisie na Twitterze burmistrz Galvan pisze: "po prostu chronię moją wioskę i ciężko pracuję".

W całym kraju stwierdzono ponad 117 tys. przypadków zakażenia koronawirusem, blisko 11 tys. osób zmarło.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts