5 października w Gąbinie przy ul. Rogatki Gostynińskie, w pobliżu ronda Łąck - Gąbin - Koszelówka odsłonięty został pomnik pamięci Henryka Jóźwiaka „Groźnego”- członka Wojewódzkiego Sztabu Ruchu Oporu Armii Krajowej Obwód „Rybitwa”. Uroczystości poprzedziła polowa Msza Święta w intencji Żołnierzy Wyklętych oraz Apel Poległych. Na miejscu stawili się tez żołnierze z 6. Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej.

Wydarzenie zorganizowano z inicjatywy Stowarzyszenia Pro Patria Lokalnych Patriotów, Nadleśnictwa Łąck, Burmistrza Miasta i Gminy Gąbin, Stowarzyszenia Historycznego  im. „11 Grupy Operacyjnej NZS” oraz Parafii pw. Św. Mikołaja w Gąbinie.

Na uroczystości nie zabrakło też parlamentarzystów ziemi płockiej: posłów na Sejm RP Marka Opioły i Piotra Zgorzelskiego, senatora RP Marka Martynowskiego oraz Burmistrza Miasta i Gminy Gąbin Krzysztofa Jadczaka wraz z radnymi Miasta i Gminy Gąbin: Zbigniewem Jakubowskim, Leszkiem Kędzia, Krzysztofem Ledzionem, Tomaszem Nowackim, Dominiką Ostrowską, Edwardem Wilgockim i Jakubem Ziółkowskim.

Pamięci poległego podporucznika Henryka Jóźwiaka „Groźnego” oficera Ruchu Oporu Armii Krajowej oraz żołnierzy z oddziału Władysława Dubielaka „Myśliwego”, walczących w akcji pod Golonką przeciwko grupie operacyjnej UB dn. 1 grudnia 1946 roku – Mieszkańcy Miasta i Gminy Gąbin

- brzmiała treść zamieszczona na tablicy z czarnego kamienia.

Dostojna uroczystość i etos żołnierza Armii Krajowej nie wszystkim jednak przypadły do gustu. Niecały miesiąc po odsłonięciu pomnika, doszło do jego zniszczenia. Jak widać na zdjęciach załączonych poniżej, ktoś za wszelką cenę usiłował usunąć tablicę z kamienia (fot. Andrzej Przemyłski).

„To horrendalny skandal. Jakiś bolszewicki bydlak zniszczył pomnik żołnierza Armii Krajowej” - mówi w rozmowie z portalem Niezalezna.pl Jacek Pawłowicz, dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL.

Nie ma czegoś takiego, jak bezmyślne niszczenie miejsc pamięci polskich bohaterów. To zaplanowana, celowa akcja bandytów komunistycznych. W Białymstoku odbierają ulice jednemu z najważniejszych dowódców Armii Krajowej. W Żyrardowie likwidują ulice generała najwspanialszej polskiej Armii Krajowej. Teraz dochodzi do zniszczenia pomnika śp. Jóźwiaka. To nie może być przypadek

- tłumaczy Pawłowicz.

Zwracając się do czytelników portalu Niezalezna.pl zaapelował, by „każdy, kto ma taką możliwość, udał się w Uroczystość Wszystkich Świętych na miejsce upamiętnienia Henryka Jóźwiaka i zapalił znicz, dając wyraz szacunku wobec żołnierzy Armii Krajowej i wszystkich poległych za niepodległość naszego kraju”.

 

Jeden ze współorganizatorów uroczystości upamiętniającej Andrzej Przemyłski przypomniał z kolei, że Jóźwiak „nie był mieszkańcem Mazowsza, stąd trudno, aby naraził się komuś z lokalnej społeczności, by były to zaszłości rodzinne”. „Funkcjonował tu nieco ponad rok” – dodaje.

To ewidentny atak na żołnierza Armii Krajowej czy na pamięć o tym. Pamiętajmy, że ten człowiek zginął w walce o niepodległość Polski. Zorganizowane i stworzone przez nas miejsce jest jedynym na całym świecie, gdzie można zapalić lampkę, pomodlić się za niego. Dostrzegam tu – w myśl tego, co zostało już sformułowane- walkę trzecich pokoleń AK i UB

- ocenia Przemyłski.


Henryk Jóźwiak ps. „Groźny” (zm. 1 grudnia 1946 pod wsią Golonka koło Gąbina) – był żołnierzem Armii Krajowej na Lubelszczyźnie. Po wkroczeniu Armii Czerwonej na tereny Mazowsza pozostał w konspiracji, został członkiem sztabu wojewódzkiego ROAK. Prowadził działalność wywiadowczą w strukturach UB i MO powiatu gostynińskiego. W grudniu 1945 roku wydał rozkaz Władysławowi Dubielakowi „Myśliwemu”, aby ten ponownie powołał swoich podkomendnych „do walki o wolność Ojczyzny”. W 1946 roku był członkiem sztabu Obwodu ROAK „Rybitwa”, prawdopodobnie nim dowodził.

Po jednej z akcji oddziału Władysława Dubielaka, grupa jego podkomendnych została aresztowana przez UB. Aresztowani zostali osadzeni w areszcie PUBP w Gostyninie. Henryk Jóźwiak podjął decyzję o ich odbiciu. Poległ 1 grudnia 1946 roku w drodze na miejsce akcji w walce z grupą operacyjną UB pod wsią Golonka nieopodal Gąbina.

Henryk Jóźwiak nie ma grobu. Jego ciało zostało wrzucone do dołu kloacznego na terenie siedziby UB w Gostyninie. Tam prawdopodobnie znajduje się po dziś dzień.