Żołnierzy USA stacjonujących na Mazurach bez powodu pobiło dwóch mieszkańców Giżycka: Hubert Ch. i Bartłomiej K. Doszło do tego w nocy z 2 na 3 grudnia 2017 r. w centrum Giżycka. Zarówno żołnierze USA jak i napastnicy byli pijani. Jeden z żołnierzy doznał w czasie pobicia poważnych urazów czaszki, leczono go w bazie wojskowej w Niemczech. Drugi pokrzywdzony doznał powierzchownych obrażeń.

Uzasadniając wyrok sędzia Beata Faralisz przyznała, że sąd miał kłopoty z ustaleniem przebiegu zajścia ponieważ zarówno napastnicy, jak i ofiary byli "w znacznym stopniu pod wpływem alkoholu". Część zajścia zarejestrowały kamery monitoringu, części zdarzenia sąd nie zdołał precyzyjnie ustalić, bo świadków nie było. Jedną z niewiadomych pozostają m.in. powody obrażeń czaszkowych żołnierza USA

Nie wiadomo, czy oskarżony uderzył pokrzywdzonego jakimś przedmiotem, czy też doznał on urazów na skutek upadku na chodnik

- przyznała sędzia Faralisz.

Oskarżeni zabrali żołnierzowi kartę identyfikacyjną, która zniszczyli oraz zabrali jego karty kredytowe.

Sędzia Beata Faralisz uzasadniając wyrok powiedziała, że rola obu oskarżonych w zdarzeniu była różna, mianem prowodyra i agresora określiła Huberta Ch. O Bartłomieju K. powiedziała, że jego udział w zdarzeniu był "incydentalny". Z tego powodu Bartłomiej K. został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na 5 lat i oddany pod dozór kuratora.

Hubert Ch. został skazany na cztery lata więzienia. Ponieważ od czasu zatrzymania tuż po zdarzeniu cały czas Ch. był w areszcie sędzia po wydaniu wyroku zwolniła go. "Należy miarkować izolacyjny środek" - uzasadniła sędzia Faralisz. W ramach środków zapobiegawczych Hubert Ch. ma się dwa razy w tygodniu stawiać na komendzie policji w Giżycku. Sąd zabronił mu także opuszczania kraju.

Sąd orzekł, że obaj oskarżeni mają zapłacić po 25 tys. zł nawiązki pobitemu żołnierzowi USA.

Po zatrzymaniu obu mieszkańców Giżycka prokuratura ustaliła, że oprócz pobicia żołnierzy we wrześniu pobili oni Tomasza J. Ten mężczyzna doznał poważnych urazów kolana. Również i w tym przypadku sąd uznał, że głównym agresorem był Hubert Ch.

Wyrok jest nieprawomocny. Prokuratora nie było na ogłoszeniu wyroku, nie wiadomo, czy będzie chciał składać apelację