W najbliższy piątek do kin wejdzie film "Nieplanowane" opowiadający o wewnętrznej przemianie bohaterki, która ze zwolenniczki aborcji staje się zagorzałą obrończynią życia.

Już w Stanach Zjednoczonych film wywołał burzę, teraz przyszedł czas na Polskę. W związku z piątkową premierą aktywistki z organizacji "Aborcyjny Dream Team" podzieliły się swoją "recenzją" filmu na łamach "Wysokich Obcasów". Czytamy w niej m.in., że tak naprawdę to "aborcja jest bezpieczniejsza, niż poród" (sic!), a film ukazujący dramatyczną walkę nienarodzonego dziecka z narzędziami ginekologicznymi autorki nazywają "science-fiction", ponieważ płód do 24. tygodnia... ma nie odczuwać bólu.

Tych wypocin nie wytrzymała nawet Hanna Lis, która dała ujście swojej frustracji na Twitterze. Choć co prawda, jak na żonę Tomasza Lisa przystało, nie omieszkała przy tym obrazić redaktora naczelnego "Gazety Polskiej", to pod drugą częścią jej wpisu Tomasz Sakiewicz śmiało mógłby się podpisać...

Internauci również nie kryli oburzenia artykułem w "WO": 

Do bojkotu premiery namawia Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, określając "Nieplanowane" jako "zbiór fantazji fundamentalistów na temat przerywania ciąży". Jak pisze Onet.pl - do akcji "Stop propagandzie! Bojkotuję »Nieplanowane«!" prócz Federacji włączyły się także m.in. Wielka Koalicja za Równością i Wyborem, Fundacja CZAS DIALOGU, Berliński Kongres Kobiet i Ogólnopolski Strajk Kobiet.  

Jedno jest pewne - im bardziej zajadłe ataki na film ze strony takich środowisk - tym lepiej świadczy to o obrazie, który w piątek 1 listopada trafi na ekrany. W imieniu mediów Strefy Wolnego Słowa, które objęły premierę patronatem, zapraszamy do kin, a już dziś wieczorem w dziale Kultura ukaże się recenzja. Polecamy!