Do programu może przystąpić każda osoba fizyczna, która spełnia dwa warunki: wytwarza na własne potrzeby energię elektryczną oraz zawarła umowę kompleksową, która reguluje kwestie związane z wprowadzeniem do sieci energii elektrycznej wytworzonej w mikroinstalacji. Program ma wspierać rozwój energetyki prosumenckiej, a konkretnie segment mikroinstalacji fotowoltaicznych (PV), produkujących energię elektryczną, wykorzystującą promieniowanie słoneczne.

Według resortu to jego program „Mój Prąd” stanowi jeden z czynników wpływających na ogromny wzrost dynamiki rozwoju takich urządzeń. Okazało się, że w ciągu dwóch lat – między 2016, a 2018 r. – aż o 235 proc. wzrosła liczba mikroinstalacji. Na koniec ub.r. funkcjonowało ich 54 214, zaś ich łączna moc wynosiła 343 MW, co stanowi wzrost o 235 proc. w stosunku końca 2016 r.

W dodatku dynamika zakładania nowych mikroinstalacji znacznie przyspieszyła w tym roku. Bowiem obecnie, na koniec trzeciego kwartału br. funkcjonuje już ich 106 117 (podczas, gdy jeszcze w połowie 2016 r. było ich zaledwie 9 928). Oznacza to ich wzrost o 96 proc. w porównaniu z końcem ub.r., zaś ich łączna moc wynosiła 685 MW (zaledwie 63,3 MW w połowie 2016 r.) - a zatem o 100 proc. więcej niż na koniec 2018 r. O ile dotychczasowe tempo przyrostu tych urządzeń zostanie utrzymane - na koniec 2019 r. moc zainstalowana tych instalacji może wynieść ponad 800 MW. Byłaby to zatem wielkość znacznie większa od zakładanej na początku br.- tj. poziomu 450-550 MW.

Jak podkreśla ministerstwo energii tak dynamicznemu wzrostowi budowy tych urządzeń w naszym kraju w sposób znaczący pomógł program dofinansowania mikroinstalacji fotowoltaicznych „Mój Prąd”. Projekt ten, o budżecie 1 mld zł, został zapoczątkowany w II połowie br. przez ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego. Dofinansowanie do każdej mikroinstalacji o 2-10 kW mocy zainstalowanej  wynosi do 50 proc. jej kosztów - do maks. 5 tys. zł.

Do 17 października br. minister zaakceptował już niemal 3 tys. wniosków o dofinansowanie z programu „Mój Prąd” o wartości ponad 14,3 mln zł. Resort energii przewiduje, że dzięki programowi powstanie 200 tys. domowych instalacji fotowoltaicznych o łącznej mocy 1,2 GW. Według Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) kolejny nabór planowany jest od początku 2020 r.
Jednocześnie program napotyka przeszkody natury finansowej. Beneficjenci programu Czyste Powietrze mogą ubiegać się bowiem o dofinansowanie w dwóch formach: bezzwrotnej dotacji oraz niskooprocentowanej pożyczki. Druga forma w zamyśle miała być wsparciem dla tych beneficjentów, którzy nie są w stanie zapewnić wkładu własnego na tę część kosztów, które nie będą wypłacone w formie bezzwrotnej. Proponowane warunki pożyczki są z pozoru bardzo korzystne: niskie oprocentowanie (obecnie 2,54 proc. w skali roku), brak prowizji i innych kosztów kredytu.

Jak jedna informuje NFOŚiGW, po dokładnym przeanalizowaniu mechanizmu udzielania i wypłacania pożyczek okazuje się, że nie jest spełnione podstawowe założenie – pożyczka ta nie działa na zasadzie prefinansowania, a jest jedynie refundacją wcześniej poniesionych kosztów. Zatem kwota pożyczki wypłacona będzie dopiero po realizacji przedsięwzięcia, na podstawie przedstawionych faktur. Wobec tego dochodzi do „absurdu polegającego na tym, że beneficjent, który potrzebuje pożyczki, bo nie stać go na zapewnienie środków własnych, musi najpierw te środki zdobyć z innego źródła, np. zapożyczyć się w innej instytucji, po to, by później móc wziąć pożyczkę w WFOŚiGW” - poinformował Fundusz.

Wobec tego rozpoczął konsultacje społeczne nad nowym sposobem finansowania programu. Ich uczestnicy proszeni są o przekazanie swoich uwag nt. dokumentu analizującego nowe sposoby finansowania projektu (http://nfosigw.gov.pl/o-nfosigw/aktualnosci/art,1494,konsultacje-sposobu-dzialania-instrumentu-pozyczkowego-w-programie-czyste-powietrze.html) do 31 października 2019 r. na adres mailowy: pozyczkiCzystePowietrze@nfosigw.gov.pl