Mówią o nim "papieski Robin Hood". Kardynał Krajewski i jego poruszający "Zapach Boga"

Kardynał Konrad Krajewski / fot. YouTube.com /MaskacjuszTV

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl

Kontakt z autorem

  

"Zapach Boga" jest książką, którą powinni przeczytać zarówno ci, którzy chcieliby poznać głównego bohatera książki - kard. Konrada Krajewskiego, ale i wszyscy, którzy pragną lepiej zrozumieć pontyfikat papieża Franciszka i przekonać się, jak może wyglądać "chrześcijańska sól" w dzisiejszym, pełnym wyzwań, świecie. 

Krajewski niemal nie udziela wywiadów, choć jest jednym z głównych współpracowników papieża Franciszka. Polski kardynał, przez długie lata pracujący jako ceremoniarz papieski przy Janie Pawle II i Benedykcie XVI, nie jest w Kościele w Polsce przesadnie znany czy cytowany. W zasadzie pojedyncze okruchy informacji dotyczyły ciepłych, poruszających wspomnień, jakimi Krajewski dzielił się opowiadając o papieżu z Wadowic, a także pojedynczych homilii, które zostały gdzieś uchwycone w łódzkich diecezjach i parafiach, skąd pochodzi sam zainteresowany. Jednak po tym, jak w strukturach tworzonych przez kolejnego papieża zajął miejsce jałmużnika, a Franciszek nadał mu tytuł kardynała, o Krajewskim zrobiło się głośno. 

Do Krajewskiego szybko przylgnął przydomek "papieskiego Robin Hooda", ale to chyba krzywdzące, a z pewnością dalece niewystarczające nakreślenie rzeczywistości tworzonej przez polskiego kardynała. I choć faktycznie w jego pracy pojawiają się momenty widowiskowe, a nawet spektakularne (zerwanie plomb i złamanie prawa, by przywrócić dostawy prądu do jednej z kamienic w Rzymie), to w rzeczywistości jest to po prostu coś, co Krajewski zwykł nazywać chrześcijaństwem i ewangelią bez przypisów. Z szeregu anegdot, fragmentów homilii, a czasem po prostu relacji z ulic Watykanu, wyłania się prosty, a zarazem przejmujący obraz tego, jak to czynić. To chęć niesienia pomocy, za którą stoją Chrystusowe wezwanie do miłości bliźniego i absurd bezwarunkowego miłosierdzia Boga - i nawet jeśli brzmi to skandalicznie teologicznie, w oderwaniu od realiów życia, to Krajewski pokazuje, jak - wraz z Franciszkiem - starają się to robić w Rzymie: na dworcach, zabrudzonych furtach ulic i podziemnych przejściach. Pomoc ubogim, prześladowanym, uchodźcom, zaniedbanym, chorym, a czasem po prostu zmęczonym to chleb powszedni. Krajewski często cytuje Franciszka, ot choćby wtedy, gdy ten pyta, czy na koncie urzędu ds. dobroczynności są jeszcze jakieś pieniądze. "Gdy przytakuję, mówi mi: To znaczy, że wciąż za mało pomagasz" - opowiada okładkowy bohater książki. 



Z książką, postawą i słowami Krajewskiego trzeba uważać, bo ta prosta chęć i potrzeba niesienia pomocy i dzielenia się tym, czym można, są zarażające. Na kanwie tej lektury nie da się nie przemyśleć swojej wiary, ale i rozumienia chrześcijaństwa w dzisiejszym świecie. Nie jako systemu wartości, idei, jaka ma zmieniać społeczeństwa, a nawet nie jako zbioru zakazów i nakazów, ale Miłości przez wielkie M. Do ludzi, do świata, a przede wszystkim do samego Boga. "Zapach Boga" nie jest bowiem wyłącznie reportażowym zapisem tego, jak Krajewski organizuje pomoc na poziomie technicznym, ale jest tu również dużo teologii: ale tej codziennej, pozwalającej żyć Słowem Bożym, inspirować się czytaniami z kalendarza liturgicznego na każdy dzień, wreszcie - z pobytu przed obliczem Boga: w Eucharystii czy cichej adoracji. Nie ma tu wielkich przewrotów w rozumieniu wiary, niemniej jednak świeżość spojrzenia, wzmocniona codziennym świadectwem jest po prostu odpowiedzią na szereg wątpliwości i kryzysów, z jakimi borykają się dzisiaj wspólnoty kościelne.

Tytułowy zapach Boga to fenomenalnie proste przekonanie Krajewskiego, który jest przeświadczony, że po przyjęciu komunii świętej czy po modlitwie rozumianej jako spotkanie, nie da się nie zanieść Boga, jego zapachu i przesłania, dalej. Trochę jest też tak z tą książką - po słowach Krajewskiego chce się aż krzyczeć na pomysł zamknięcia swojej wiary i przeżyć religijnych w czterech ścianach swojego serca czy nawet mieszkania. 

Kardynał Krajewski faktycznie nie udziela zbyt wielu wywiadów - i ta książka nie jest rozmową. To po prostu zestaw tekstów, czasem na podstawie okruchów z rozmów, innym razem z homilii wygłoszonych przez samego zainteresowanego. Opracowania podjął się Krzysztof Tadej - i choć lwią część z opisywanych historii możemy odnaleźć w nagraniach, jakie zawieszone są w serwisie YouTube, to słowo spisane ma jednak swoją moc. W tym znaczeniu to naprawdę dobrze, że to takiego opracowania i podsumowania doszło, a "Zapach Boga" będzie miał szansę dotrzeć także tam, gdzie internetowe nagrania jeszcze nie są czymś oczywistym i naturalnym. Ciekawą częścią książki są odpowiedzi kardynała na pytania zadane przez pielgrzymów (Krajewski chodzi bowiem co roku z łódzkimi pielgrzymami na Jasną Górę). Nie ma tam gotowych odpowiedzi na każde trudne pytanie, niemniej jednak jest tam wielka nadzieja, która pozwala wrócić do największego Źródła, jakim jest Ewangelia.

Homilie i opowieści Krajewskiego uczą czegoś, co w pogmatwanych, trudnych, nierzadko upolitycznionych bez reszty czasach, jest jak ożywczy powiew. Życie z ewangelią bez przypisów, zachwyt miłosierdziem bez warunków wstępnych, wreszcie działanie bez niepotrzebnych komplikacji, a przy tym szereg ciekawych anegdot z kuluarów i kulisów życia codziennego w Watykanie - ta mieszanka daje naprawdę momentami przejmującą lekturę, która pozostaje w Czytelniku na długie tygodnie. I zmusza do myślenia, a w ślad za nim - do działania. Zaś sam Krajewski? Cóż, znając przewrotność boskich scenariuszy, a także namiastkę watykańskich uwarunkowań - niech nikt się nie zdziwi, gdy któregoś dnia po informacji o białym dymie nad Watykanem usłyszymy właśnie to nazwisko.

Książka "Zapach Boga" ukazała się nakładem Społecznego Instytutu Wydawniczego Znak. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

"Chcemy szkoły wolnej od ideologii". Licealiści z Gdańska sprzeciwili się programowi "Zdrovve Love"

zdjęcie ilustracyjne / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Młodzież z trójmiejskich szkół średnich zorganizowała w piątek pod Nowym Ratuszem w Gdańsku happening przeciwko programowi edukacji seksualnej "Zdrovve Love". Uczniowie apelują, że chcą szkoły wolnej od ideologii.

- Chcemy szkoły wolnej od ideologii - pod takim hasłem młodzież z gdańskich szkół ponadpodstawowych zorganizowała w piątek pod siedzibą Rady Miasta happening przeciwko programowi edukacji seksualnej "Zdrovve Love". Zdaniem uczniów treść programu jest sprzeczna z tradycyjnymi, polskimi wartościami i może mieć negatywny wpływ na wychowanie i psychikę młodych ludzi.

W piątek, przed Nowym Ratuszem w Gdańsku, młodzież z I, II i IV Liceum Ogólnokształcącego, Zespołu Szkół Łączności im. Obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku oraz II Liceum Ogólnokształcącego w Sopocie zorganizowała happening pod nazwą "Chcemy szkoły wolnej od ideologii".

Inicjatywa była odpowiedzią na środową konferencję kilkunastu uczniów z gdańskich szkół, którzy poparli działania władz miasta w sprawie wprowadzania programu edukacji seksualnej.

Uczniowie są zaniepokojeni treścią miejskiego programu wsparcia prokreacji "Zdrovve Love", zakładającego edukację seksualną w gdańskich szkołach. W ich imieniu głos zabrał uczeń IV Liceum Ogólnokształcącego w Gdańsku oraz radny Młodzieżowej Rady Miasta Gdańska Daniel Nawrocki. Mówił o potrzebie obiektywnej edukacji seksualnej, która nie wchodzi w sferę ideologii. [polecam:https://niezalezna.pl/311816-bedzie-debata-nad-zdrovve-love]

Nawrocki wskazywał, że program uczy masturbacji dzieci w wieku 4 lat, propaguje stosowanie antykoncepcji i "pigułek dzień po", oraz koncepcję płci kulturowej. Według programu - mówił Nawrocki - dziecko ma przyzwolenie na regularne uprawianie seksu dla zdrowia.

Licealiści przyznali, że w ich ocenie zajęcia "Zdrovve Love" demoralizują. Ich zdaniem treści zawarte w programie mogą wywoływać negatywne skutki w psychice młodych ludzi, którzy bardzo często są niedojrzali fizycznie i emocjonalnie.

W ocenie Daniela Nawrockiego, edukacja seksualna proponowana w gdańskich szkołach jest sprzeczna z tradycyjnymi polskimi wartościami. Jak mówił, zajęcia uczą krytycznego podejścia do norm religijnych i kulturowych w odniesieniu do rodzicielstwa.

- Nie chcemy, aby obcy ludzie pokazywali nam, jak wychowywać dzieci

 - dodał. [polecam:https://niezalezna.pl/293549-teczowy-piatek-i-zdrovve-love-w-szkolach-protest-radnych-przeciwko-promocji-ideologii-lgbt]

Mateusz Owsiany z Technikum Łączności im. Poczty Polskiej w Gdańsku wskazywał, że "Zdrovve Love" szerzy groźną ideologię gender.

W happeningu uczestniczyli również rodzice. Ojciec siedmiorga dzieci - Krystian Borkowski - przestrzegał, że treści, które proponuje miejski program wsparcia prokreacji mogą doprowadzić do spustoszenia psychiki dzieci i młodzieży. Jego zdaniem "Zdrovve Love" uderza w system wartości moralnych i religijnych.

Na koniec uczniowie wypuścili w niebo białe gołębie na znak pokoju.

Miejski program wsparcia prokreacji dla mieszkańców Miasta Gdańska na lata 2017–2020 "Zdrovve Love" wprowadzono do szkół w 2018 roku. Został opracowany według standardów Światowej Organizacji Zdrowia i odnosi się do siedmiu praw seksualnych człowieka. Porusza między innymi tematy związane z antykoncepcją, nowoczesnym modelem rodziny, metodami planowania rodziny, ryzykownymi zachowaniami seksualnymi. Program jest dobrowolny, za zgodą rodziców lub opiekunów prawnych mogą z niego korzystać uczniowie szkół ponadpodstawowych. W roku szkolnym 2018/2019 w projekcie udział wzięło siedem szkół, a w zajęciach uczestniczyło 151 osób.

Inicjatywa od samego początku wzbudzała kontrowersje. Działacze Stowarzyszenia Odpowiedzialny Gdańsk uważają, że program przekazuje treści deprawujące młodzież, do których zaliczają m.in. informacje na temat antykoncepcji, seksu analnego. Według nich, zajęcia zachęcają dzieci do masturbacji. Aktywiści protestowali na ulicach Gdańska i przed Urzędem Miasta, rozdawali ulotki. Zorganizowali kampanię informacyjną "Mato, tato, pomóż. Stop Zdrovve Love". Po mieście jeździł specjalny samochód ostrzegający gdańszczan przed "seksualizacją dzieci".

W środę w gdańskim magistracie odbyło się spotkanie władz miasta z przedstawicielami SOD. Zastępca prezydenta Gdańska ds. edukacji i usług społecznych Piotr Kowalczuk oraz prezes Stowarzyszenia Odpowiedzialny Gdańsk Mark Skiba poinformowali, że planują zorganizować debatę na temat edukacji seksualnej w szkołach, podczas której głos zabraliby przede wszystkim eksperci, między innymi lekarze.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts