Najpierw Schetyna, teraz Kidawa-Błońska... Pitera bezlitośnie punktuje partyjnych kolegów

Kandydatura Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na prezydenta "nie rokuje nadziei w zderzeniu z Andrzejem Dudą" – oceniła była eurodeputowana Platformy Obywatelskiej Julia Pitera. Szans upatruje w ewentualnej debacie kandydatów. Oczywiście nie omieszkała wspomnieć o Donaldzie Tusku jako „wybitnym polityku”.

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Pitera pytana w radiu Plus, czy były premier i szef Rady Europejskiej Donald Tusk powinien się ubiegać o fotel prezydenta oraz czy chciałaby takiego prezydenta, powiedziała: "nie ukrywam, że bym chciała, dlatego że jak patrzę na marazm, który niestety nas ogarnął, to jestem zmartwiona".

Na pytanie, czy martwi ją marazm w Platformie Obywatelskiej, odparła, że "opozycja, która zapowiadała współpracę, dość marnie działa".

Zważywszy na to, że wybory prezydenckie są za pół roku, to jest to sytuacja dość dla mnie smutna. Na razie bym chciała usłyszeć, jakie mają być kryteria w zakresie doboru kandydata na prezydenta, biorąc pod uwagę, kim jest [prezydent] Andrzej Duda i znając jego determinację w robieniu kampanii wyborczej. Znając kandydata drugiej strony, nie można abstrahować od tego kandydata, który jest

- podkreśliła była europoseł.

Pytana, czy chce przez to powiedzieć, że Małgorzata Kidawa-Błońska "to nie jest ten temperament i to nie jest taka praca, która mogłaby wystarczyć na prezydenta Andrzeja Dudę", podkreśliła, że ma problem, aby o tym mówić.

W przypadku kobiety, strasznie jest trudno mówić o tych cechach, które są niezbędne, żeby wygrać wybory. Będąc konserwatywną feministką uważam, że jeżeli się mówi o sprawach poważnych i się mówi, że kobiety z mężczyznami są równe, to się rozmawia w sposób równy o szansach, jakie mają konkretni kandydaci, niezależnie od płci

- mówiła Pitera.

Na pytanie, czy niezależnie od płci, nisko ocenia szanse Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, Pitera oświadczyła: "uważam, że jest to kandydatura, która nie rokuje nadziei w zderzeniu z Andrzejem Dudą". Na uwagę, że Kidawa-Błońska nieźle wypada w sondażach, przyznała, że rzeczywiście tak jest, ale - jak dodała - "po jakimś czasie już jest gorzej".

Poza tym przypominam, że to, co decydowało w wyborach na końcu, było takim gwoździem, była jednak debata. W 2007 roku debata była wygrana przez Donalda Tuska z Jarosławem Kaczyńskim, również debata na prezydenta z Lechem Kaczyńskim była przez Tuska wygrana. Dlatego Jacek Kurski wyskoczył z dziadkiem z Wehrmachtu, i to pogrzebało (Tuska). Także debata jest bardzo ważnym elementem

- zauważyła Pitera.

Pytana, czy Kidawa-Błońska mogłaby się zagubić podczas debaty prezydenckiej, Pitera powiedziała: "nie wiem, bo nie wzięła udziału w debacie". "Jeżeli ja słyszę, że było za mało czasu, żeby się przygotować, to myślę, że tyle samo czasu miał i Borys Budka i Izabela Leszczyna" - zauważyła. Przekonywała także, iż wybory prezydenckie "są walką o poważną sprawę i nie ma tu czegoś takiego, jak lojalność koleżeńska, bo tu chodzi o państwo". "Musimy przestać mówić o sprawach z marginesu, a zacząć mówić o pryncypiach" - apelowała.

Na pytanie, czy nowa książka Donalda Tuska pt. "Szczerze", jest dobrym pomysłem na inaugurację przez niego prezydenckiej kampanii wyborczej, oceniała, że tak.

Sądzę, że ta książka będzie ciekawa, będzie książką z perspektywy człowieka, który pełnił najwyższą funkcję w Unii Europejskiej, do tego był dobrze oceniany

- mówiła Pitera.

 



Źródło: niezalezna.pl, radio Plus

 

#Małgorzata Kidawa-Błońska #Donald Tusk #Grzegorz Schetyna #Julia Pitera

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo