Na nowym albumie znalazło się miejsce dla kultowej już pieśni „Żeby Polska była Polską”. Czy żyjemy w Polsce marzeń Jana Pietrzaka?

Nooo, w 99,9 procentach. Troszkę mi brakuje do ideału, do Polski moich marzeń. W Warszawie ma stanąć pomnik zwycięstwa w wojnie polsko-bolszewickiej. Dopóki ten monument nie będzie stał, dopóty będę uważał, że nie mamy pełnej wolności i niepodległości, ponieważ boimy się Moskali.

Ucieszył Pana wynik wyborów parlamentarnych?

Nawet bardzo! Jestem zadowolony z wyniku PiS, ponieważ przez działalność w ostatnich czterech latach zasłużyli sobie na kolejną kadencję u władzy. Zrobili wiele cennych reform, na które Polska długo czekała. Życzę im jak najlepiej, wykorzystania kolejnych czterech lat dla dobra kraju.

Nie obawia się Pan, że Senat będzie blokował prace ustawodawcze Sejmu, a w dłuższej perspektywie – wyborów prezydenckich? Tu porażka Andrzeja Dudy właściwie odwraca diametralnie system rządów.

Proszę mi wierzyć, ja się niczego nie obawiam! To nie są moje obawy, czasem komentuję różne administracyjne poczynania obozu rządzącego. Najważniejszy jest wybór Polaków. I to, że coraz więcej wyborców – ok. 62 proc. – jest odpowiedzialnych za swój kraj. To znacząca suma frekwencyjna. Tymczasem to szczegół rzadko kiedy dostrzegany w debacie publicznej. Nie, 50 proc., nie 45 proc., jak to zwykle bywa, a ponad 60 proc. wzięło sprawy w swoje ręce. Społeczeństwo ewidentnie dojrzewa. A to, że mamy podziały? Sukcesem - uznanego przez opozycję za autorytarny – rządu, Jarosława Kaczyńskiego i PiS jest to, że w Sejmie znalazły się skrajne partie z prawej i lewej strony. Demokracja się rozwija, a Polacy mają coraz większy wybór. 

Klaudia Jachira pozywa Pana za stwierdzenie, że jest „wynajętą zdzirą”. Jeśli sąd zdecyduje, że ma Pan przeprosić – zrobi Pan to?

Za sąd nie odpowiadam, natomiast nie obawiam się rozprawy. Ujawnię wszystkie wypowiedzi pani Jachiry – znacznie bardziej agresywne, nikczemne i szkodliwe. Mimo że nie użyła słowa „zdzira”, a ja użyłem. Jachira powiedziała bardzo wiele słów, niedopuszczalnych w publicznej debacie. To tak haniebne, że nie warto ich przytaczać. Czekam na rozprawę, będę miał możliwość wypowiedzenia przed sądem swoich opinii. Wokół słów pracuję od 60 lat. Znam wagę każdego słowa. I mam do czynienia głównie ze słowem w działalności artystycznej. Całe życie ktoś mi czegoś zakazuje. Kiedyś była cenzura, dzisiaj kontynuowana, choć nieoficjalna. Są ludzie, którzy uważają, że mają prawo dyktować mi, co mogę mówić, a czego nie. Otóż, nie pozwalam na to nikomu! Jestem wolnym człowiekiem, Polakiem i będę używał takich zdań, które uważam za stosowne.

Album Jana Pietrzaka pt. "Toast" został wydany 18 października przez Agencję Muzyczną Polskiego Radia. Całą rozmowę z muzykiem można przeczytać w nadchodzącym wydaniu "Gazety Polskiej" - o tygodnik zapytaj w kiosku już jutro!