"Dziś zrezygnowałam z członkostwa w Wiośnie. Będę niezależną posłanką S&D w PE. Wartości, program, cele są bez zmian. Dziękuję"

- napisała w poniedziałek na Twitterze Spurek, która z list Wiosny dostała się do Parlamentu Europejskiego.

"To nie jest Wiosna, do której wstępowałam, ale będę pamiętała tę, do której wstąpiłam. Jest tam wiele osób, które cenię i liczę na współpracę z nimi"

- podkreśliła europosłanka.

Oprócz Spurek do Parlamentu Europejskiego dostali się także lider Wiosny Robert Biedroń i Łukasz Kohut.

 

Komitet wyborczy Sojuszu Lewicy Demokratycznej, z którego list startowali w wyborach parlamentarnych politycy: SLD, Wiosny i Lewicy Razem, zdobył 12,56 proc. głosów, co przełożyło się na 49 mandatów. 24 z nich przypadły SLD, 19 Wiośnie, a sześć Lewicy Razem. Ponadto wiceprezes Wiosny Gabriela Morawska-Stanecka i przewodniczący Polskiej Partii Socjalistycznej Wojciech Konieczny zostali wybrani do Senatu.

Zarządy Wiosny i SLD zdecydowały w ostatnich tygodniach, aby tworzyć wspólny klub lewicy w przyszłym Sejmie, a także opowiedziały się za konsolidacją partii i budowania siły na lewo od Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. 

Odejście Spurek wywołało od razu falę komentarzy. "Domyślam się, że decyzję o odejściu nie podjęła Pani tak z dnia na dzień. Jeszcze przed chwilą było tak pięknie wiosennie - tyle, że na pokaz" - pisze internautka. "Czy w związku z odejściem z Wiosny zrezygnuje pani z mandatu europosła?" - pyta ktoś inny. Bywają też bardziej dosadne komentarze, co do decyzji Sylwii Spurek.