Pierwsza ewakuacja 50 tys. osób miała miejsce w czwartek wieczorem na północ od Los Angeles. Tego dnia w ciągu zaledwie kilku godzin płomienie opanowały 2000 hektarów zarośli i zagroziły domom na obrzeżach Santa Clarita. Z żywiołem walczyło około 500 strażaków, wspomaganych z powietrza przez helikoptery i samoloty pożarnicze.

W sobotę pożar strawił winiarski rejon w hrabstwie Sonoma niedaleko San Francisco. Z żywiołem walczyło ponad 2000 strażaków, wspieranych przez około 20 samolotów i sto wozów strażackich. Ogień pochłonął uprawy na ponad 10 tys. hektarach i zniszczył co najmniej 49 domów. Zagrożonych są tysiące innych budynków.

Jak poinformował szeryf hrabstwa Sonoma Mark Essick ewakuacją objęte zostały miejscowości Healdsburg i Windsor, znajdujące się ok. godziny jazdy samochodem od San Francisco. Alarm na tym obszarze ma obowiązywać do poniedziałku rano, bowiem meteorologowie przewidują, że w niedzielę wiatr osłabnie.

Z powodu "suchej, gorącej i wietrznej pogody” miejscowy dostawca energii elektrycznej PG&E ogłosił plan odcięcia zasilania do 940 000 domów w 36 powiatach w regionie. W wyniku tego brakiem prądu może zostać dotkniętych ponad 2 mln osób.