Wojciech Kałuża w rozmowie z Niezależna.pl: Chcą zastraszyć senatorów, wyciągając moją sprawę

Wojciech Kałuża / Tomasz Żak / BP UMWS

  

- Dziennikarze chodzą po Żorach i wypytują o mnie. Myślę, że wkrótce nastąpi próba przypomnienia „sprawy” Kałuży, żeby zastraszyć senatorów, którzy chcieliby zawrzeć koalicję z PiS-em - mówi w rozmowie z Niezalezna.pl wicemarszałek województwa śląskiego Wojciech Kałuża.

Jedenaście miesięcy temu podjął pan - politycznie i życiowo - trudną decyzję o wsparciu PiS w śląskim samorządzie. Czy było warto? Czy nie żałuje pan tego?

Ta decyzja była poprzedzona głęboką refleksją i muszę dzisiaj powiedzieć, że było warto. Po prawie roku pracy jestem zbudowany osiągnięciami zarządu województwa śląskiego i ogromną chęcią pracy. Mam tu na myśli szczególnie pana marszałka Jakuba Chełstowskiego. To jest bardzo dynamiczny marszałek. Wspaniale zdiagnozował potrzeby województwa śląskiego i dokonuje swoistej transformacji regionu. Reasumując – tak, było warto. Gdybym miał dzisiaj jeszcze raz podjąć tę decyzję, postąpiłbym tak samo.

Przed rokiem mówił pan, że ma pan nadzieję, iż „wyborcy zrozumieją ten krok i będą z pana dumni”. Rozumiem, że podtrzymuje pan swoje zdanie?

Myślę, że na podsumowanie minionego roku przyjdzie czas i z pewnością o naszych dokonaniach poinformujemy opinię publiczną. Sądzę, że nastąpi to ok. 21 listopada. Natomiast jestem przekonany, że przyjdzie taki czas, kiedy wyborcy, którzy na mnie głosowali i nie zrozumieli tej decyzji, będą mogli powiedzieć, że są dumni z wicemarszałka Kałuży i z jego ówczesnej decyzji.

W związku z nieco patową sytuacją w Senacie pojawiają się głosy, że ewentualne nawiązanie przez któregoś z senatorów współpracy w wyższej izbie parlamentu z klubem PiS wypaczy wynik wyborów. Czy podziela pan taką opinię?

Tu muszę się cofnąć do mojej historii. Kiedy podjąłem decyzję o wsparciu Prawa i Sprawiedliwości, również mówiono, że wypaczyłem w ten sposób wynik wyborów. Przypomnę, że w województwie śląskim wybory samorządowe wygrało PiS. W wyniku zgniłego kompromisu, próbowano zawrzeć bardzo szeroką koalicję, gdzie na dwóch nowo wybranych radnych SLD - obaj mieliby być w zarządzie województwa i na jednego wybranego radnego PSL – jeden miałby być także w zarządzie. Ponadto jeszcze dwóch radnych z Koalicji Obywatelskiej. Tak naprawdę Koalicja Obywatelska, mimo, że mogłaby próbować iluzorycznie rządzić województwem, to nie sprawowałaby faktycznej władzy. Władzę de facto sprawowałoby dwóch przedstawicieli SLD i jeden z PSL-u.

Wracając do pytania, to chciałbym odnieść się do następującej kwestii. Nie jest tajemnicą, że byłem związany z Platformą Obywatelską, a także poniekąd z Nowoczesną. Dzisiaj z tego powodu odczuwam pewien wstyd.

Przedstawiciele partii które wymieniłem często prezentują dość jadowitą opinię, że ludzie PiS-u są takim ludem pierwotnym, z klapkami na oczach. Mówi się, że są troglodytami, których celem jest zawłaszczenie całego państwa. Dzisiaj mogę powiedzieć panu z perspektywy czasu, że większej bzdury w życiu nie słyszałem. Po tym prawie roku czasu widzę kompetencje i oddanie radnych z klubu PiS-u i gdyby przełożyć sprawy regionalne na sprawy krajowe, to podejrzewam, że jest tak samo. 

Patrząc na to, co dzieje się w polskiej polityce i także na to jak te wydarzenia są komentowane w niektórych mediach, można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z jakąś wojną plemienną. Fakty, merytoryczne kompetencje i rzeczywiste działania na rzecz dobra wspólnego – bo tym chyba powinni się zajmować politycy – są tylko tłem dla emocji, które są często podsycane różnymi wrzutkami, czy wręcz kłamstwami. Dokąd pana zdaniem to nas zaprowadzi?

Są dwie teorie o polityce. Jedna, według której polityka to dążność do władzy i chęć jej utrzymania. Według innej teorii polityka powinna być roztropną służbą dla dobra ogółu. Ja mogę powiedzieć z perspektywy czasu, że wyznawcami tej pierwszej teorii są pan Borys Budka, pan Schetyna i wielu przedstawicieli Koalicji Obywatelskiej. Oni wyznają zasadę, że mamy zdobyć władzę i musimy ją utrzymać i to jest ich priorytet. Traktowanie polityki, jako służby dla dobra ogółu jest bliższe Prawu i Sprawiedliwości.

Jak pan w tym kontekście ocenia skandaliczną wypowiedź senatora PO Jerzego Fedorowicza, który kilka dni temu zagroził, że kogoś, kto zdecyduje się wejść w koalicję z Prawem i Sprawiedliwością dotknie „anatema do trzech pokoleń”. Czy pana i pana rodzinę dopadła klątwa, o której wspomniał polityk Platformy?

To jest skandaliczna wypowiedź, ale to co spotkało mnie i moich bliskich, czyli wylewanie „wiader hejtu” dzieje się naprawdę. Pan Fedorowicz pewnie wie o czym mówi. Myślę jednak, że swoją pracą udowadniam, że ta teoria jest głęboko niesprawiedliwa. 
Nie chciałbym, żeby to zabrzmiało zbyt patetycznie, ale nawiąże do Pisma Świętego - „(…) jestem nieczuły na obelgi (…) i wiem, że wstydu nie doznam”. Nie doznam, bo wiem jakim jestem człowiekiem, jaką wartość przedstawiam i wiem co potrafię robić. Jeżeli do tego jest drużyna zdeterminowana na cel dla dobra wspólnego, to żadna klątwa nie jest mi straszna.

Słowa pana Fedorowicza potwierdzają jedynie brak argumentów w merytorycznej dyskusji i świadczą o chęci wzbudzenia bardzo niskich instynktów, w myśl zasady, że „muszą się ciebie bać”.

Na Śląsku jest takie powiedzenie: Siedź w koncie bamoncie, a znajdom Cię. Można to przetłumaczyć następująco: siedź w kącie człowieku miły, chociaż masz kompetencje, umiejętności i wiesz, że potrafisz, ale siedź w tym kącie, bo w końcu cię znajdą. Otóż nikt nigdy pana w tym kącie nie znajdzie, a już na pewno nie znajdzie pana nikt z Koalicji Obywatelskiej. Będzie pan tam siedział, aż pan zarośnie, spleśnieje i zgnije. Według pana Fedorowicza, ludzie, którzy chcą pracować dla dobra wspólnego, mający chęć i kompetencje maja właśnie czekać w tym kącie, bo w przeciwnym razie „wygumują” ich na trzy pokolenia. Spokojnie, nikt ich z niczego nie „wygumuje”, a z pewnością nie ci ludzie.

W związku z niejasną sytuacją po wyborach do Senatu, media spekulują na temat możliwych koalicji. W tym kontekście przypominają pana zeszłoroczną - nie ma co ukrywać – dość zaskakującą decyzję o wsparciu Prawa i Sprawiedliwości. W niektórych komentarzach polityków Koalicji Obywatelskiej i sprzyjających im mediów, przywołuje się pana nazwisko, jako godny potępienia przykład nielojalności. Czy dotarły do pana te głosy oburzenia?

Dzisiaj mamy do czynienia, z normalną w polityce sytuacją, że PiS próbuje sformować większość w Senacie. Cechą polityki jest budowanie koalicji i frontów dla realizacji określonych celów.

Dotarły do mnie informacje, że dziennikarze niektórych mediów chodzą po Żorach i wypytują o mnie. Myślę, że wkrótce nastąpi próba przypomnienia „sprawy” Kałuży, żeby zastraszyć senatorów, którzy chcieliby zawrzeć koalicję z PiS-em. Wiem, że dziennikarz, prawdopodobnie z Warszawy, szukał wśród mieszkańców opinii, które można by zaprezentować, jako głosy potępienia w stosunku do mnie i do mojej decyzji sprzed roku.

Mimo wszystko, nie obawiam się ponownej nagonki, bo chodzę spokojnie po moim mieście. Spaceruję z dziećmi i proszę mi wierzyć – spotykam się z wieloma wyrazami sympatii. 

TYLKO U NAS wyjątkowy wywiad: Wojciech Kałuża ujawnia, dlaczego miał dość PO i Nowoczesnej


TYLKO U NAS wyjątkowy wywiad: Wojciech Kałuża ujawnia, dlaczego miał dość PO i Nowoczesnej

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Nadzwyczajne środki zgodne z prawem UE

/ RGY23

  

Stan zagrożenia oraz wprowadzone z jego powodu na Węgrzech nadzwyczajne środki są zgodne z traktatami unijnymi i węgierską konstytucją – oznajmił rzecznik rządu Zoltan Kovacs w reakcji na słowa szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen.

Von der Leyen napisała w oświadczeniu, że ważne jest, by środki podejmowane przez kraje UE w celu ograniczenia kryzysu związanego z epidemią koronawirusa nie były wprowadzane kosztem podstawowych zasad i wartości określonych w traktatach. Podkreśliła też, że muszą one być ograniczone do tego, co jest konieczne i ściśle proporcjonalne oraz nie mogą trwać w nieskończoność.

Kovacs oświadczył na Twitterze, że rząd Węgier „w pełni się zgadza” z szefową KE i dlatego podjęte środki mają na celu wyłącznie walkę z epidemią koronawirusa. „Stoją one na straży wartości UE, praworządności i wolności prasy” – zaznaczył.

Tuż po odczytaniu oświadczenia von der Leyen rzecznik KE Eric Mamer powiedział na konferencji prasowej, że w środę unijni komisarze omówią zakres środków nadzwyczajnych wprowadzonych przez poszczególne kraje. Zapowiedział też, że KE przeanalizuje węgierską ustawę o ochronie przed koronawirusem w oparciu o zasady, o których w swoim oświadczeniu wspomniała szefowa KE.

Przyjęta w poniedziałek ustawa przedłuża stan zagrożenia wprowadzony przez rząd Viktora Orbana 11 marca. Stanowi też, że rząd będzie mógł w czasie stanu zagrożenia „zawieszać stosowanie niektórych ustaw, odstępować od zapisów ustaw i podejmować inne nadzwyczajne kroki w celu zagwarantowania życia i zdrowia obywateli, bezpieczeństwa prawnego i stabilności gospodarki narodowej”.

Dopóki obowiązuje stan zagrożenia, nie będzie też można organizować wyborów uzupełniających ani referendów na szczeblu krajowym czy lokalnym.

W ustawie przewidziano też m.in. kary do 8 lat więzienia za grupowe złamanie izolacji lub uniemożliwianie nadzoru podczas stanu zagrożenia, jeśli będzie to skutkowało czyjąś śmiercią, oraz do 5 lat za rozgłaszanie w trakcie stanu zagrożenia przed dużą grupą odbiorców nieprawdziwych faktów, które mogą obniżyć lub udaremnić skuteczność walki z koronawirusem.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts