Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił we wtorek decyzję komisji weryfikacyjnej w sprawie nieruchomości przy ul. Nabielaka 9, gdzie mieszkała znana działaczka lokatorska Jolanta Brzeska, która zginęła w 2011 r. w niewyjaśnionych okolicznościach. Skargę na decyzję komisji złożył m.in. Marek M. - "handlarz roszczeniami".

Magda Brzeska, córka Jolanty, podczas czytania uzasadnienia orzeczenia wstała z miejsca, skomentowała treść uzasadnienia i wyszła z sali. Gdy opuszcza pomieszczenie, sędzia Dariusz Pirogowicz przez chwilę nie mógł powstrzymać się od śmiechu. Film ze skandalicznego zachowania sędziego zamieścił na Twitterze przewodniczący Komisji Weryfikacyjnej, Sebastian Kaleta.

Polska Agencja Prasowa skontaktowała się w tej sprawie z Magdą Brzeską.

- Słuchałam tego uzasadnienia i po prostu nie wytrzymałam. To było tak kuriozalne uzasadnienie. Postanowiłam opuścić salę. Wstając powiedziałam do sędziów, że mam nadzieję iż "będą państwo mogli sobie spojrzeć jeszcze w oczy" - mówiła Magda Brzeska.

– To zachowanie, które nie powinno mieć miejsca, nie przystoi do sędziego,  pomijając już to, jak cała ta sprawa była przemilczana, czy jak nieudolnie, czy celowo była prowadzona. Oczywiście jakie są intencje, czy powód tego śmiechu, to pewnie się nie dowiemy. Po fakcie można każdą ewentualną i możliwą do zaakceptowania wersję wydarzeń przedstawić. Natomiast rzeczywiście wyglądało to fatalnie i nie powinno mieć miejsca

– powiedział w rozmowie z niezalezna.pl Marek Suski,

Większość z decyzji komisji weryfikacyjnej została uchylona przez Wojewódzki Sąd Administracyjny. We wtorek sąd ten uchylił trzy inne decyzje tej komisji m.in. dotyczącą ul. Nabielaka 9, we czwartek tę dotyczącą nieruchomości przy al. Niepodległości 151.

To jest pytanie znowu o intencje, a jakie są – trudno powiedzieć, natomiast na pewno nie służy to poczuciu sprawiedliwości. Osoby, które zostały pokrzywdzone oczekiwałyby od państwa wsparcia i opieki. Tutaj okazuje się, że wsparcie i opiekę mają ci, którzy posługiwali się 140-letnimi kuratorami – powiedział Marek Suski.

Ocenił, że jest to kolejny niepokojący sygnał o naszym państwie.

- Jednym z kluczowych elementów państwa jest sądownictwo. Można powiedzieć, że jeżeli jeden z elementów nie funkcjonuje, trudno mówić o w pełni praworządnym i demokratycznym państwie. Tu, którzy mówią, że Polska nie jest do końca państwem praworządnym – mają rację, właśnie ze względu na tego typu sprawy

– podał dodając, że nie odnosi się do żadnego konkretnego werdyktu w sprawach dotyczących mieszkańców, ponieważ każdy z wyroków trzeba by było z osobna analizować.

Rzeczywiście jest głębokie poczucie niesprawiedliwości, jest poczucie, że sądy tej sprawiedliwości nie gwarantują, albo że gwarantują ją silnym, maluczkich traktując po macoszemu i takich gwarancji nie dając. To jest bardzo niedobre. Z drugiej strony to pokazuje, jak bardzo potrzeba jest zmian w wymiarze sprawiedliwości i jak wielkie zaniedbania w tej kwestii mamy od czasu PRL’u. To jedna z nielicznych sfer, która nie została w żaden sposób zweryfikowana – mówi nasz rozmówca.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości zaznaczył, że takie zachowania nie wychodzą środowisku sędziowskiemu na dobre. Przypomniał, że zapadały wyroki i „okazywało się, że np. sędziowie są za pan brat z gangsterami”.

- Okazywało się, że sędziowie sobie nie radzili z niektórymi sprawami, albo ich nie chcieli, czy sędziowie na telefon, którzy gwarantowali, że będzie tak, jak sobie pan premier zażyczy. To wszystko pokazuje, że reforma jest niezbędna, a rzeczywiście tego typu zachowania sędziów na pewno środowisku sędziowskiemu nie służy i pokazuje, co najmniej o braku klasy ludzi, którzy powinni świecić przykładem, bo przecież decydują o losach obywateli

– zakończył szef Gabinetu Politycznego Prezesa Rady Ministrów.