Sellin o tegorocznym Marszu Niepodległości: to nie moje środowisko polityczne. "Mamy inne plany"

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Wiceminister kultury Jarosław Sellin, zapytany, czy rząd będzie w tym roku współpracował z organizatorami Marszu Niepodległości, Sellin zaprzeczył. - Mamy inne plany: wielka uroczystość rocznicowa z udziałem prezydenta, wielki festiwal na Krakowskim Przedmieściu - poinformował.

Wiceminister kultury Jarosław Sellin na antenie RMF FM stwierdził:

To jest inicjatywa już od lat organizowana przez konkretne środowisko polityczne, które nie jest moim środowiskiem politycznym. (...) Tylko w zeszłym roku wyjątkowo udało nam się nakłonić tych, którzy te marsze organizują od lat, do tego, aby uznali, że w tym szczególnym roku stulecia odzyskania niepodległości, ta udana inicjatywa, bo ona się przyjęła, jako inicjatywa, w której bardzo dużo ludzi uczestniczy nawet nieutożsamiających się z tym ruchem politycznym, który ten marsz organizuje,(...) udało się zorganizować marsz państwowy z udziałem prezydenta i najwyższych władz państwowych

- przypomniał.

Powiedział, że wówczas te uzgodnienia, w których sam uczestniczył, nie były łatwe. "Dzisiaj, jeśli to konkretne środowisko polityczne chce kontynuować to niech kontynuuje. Mamy inne plany: wielka uroczystość rocznicowa z udziałem prezydenta, wielki festiwal na Krakowskim Przedmieściu" - poinformował.

Komentując złożone przez PiS protesty wyborcze Sellin powiedział:

"Sprawdzamy tam, gdzie mamy ochotę sprawdzać. Jeżeli widzimy, że na przykład w okręgu nr 100 padło ponad 130 tysięcy głosów, różnica między zwycięskim senatorem a przegranym jest 300 głosów, a głosów nieważnych jest ponad 3300, czyli trzy razy więcej niż średnia w kraju, to możemy być troszkę zaniepokojeni i poprosić Sąd Najwyższy o sprawdzenie tego".

Sellin, zapytany, czy minister kultury Piotr Gliński poprosił o spotkanie i rozmowę Olgę Tokarczuk, odpowiedział, że nie wie czy takie zaproszenie zostało wysłane, ale do takiego spotkania może dojść i byłaby to interesująca rozmowa, również na temat promocji polskiej kultury i polskiej literatury w świecie. "Mocno się przyczyniliśmy do rozpowszechnienia literatury Olgi Tokarczuk, choćby poprzez pomoc w finansowaniu tłumaczeń jej książek" - dodał.

Zapytany o ewentualne wręczenie noblistce któregoś z odznaczeń państwowych powiedział, że jest to możliwe. Przyznał rację dziennikarzowi, że rozważyłby wręczenie Tokarczuk złotego medalu Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Zapytany o prezydencki Medal Stulecia Odzyskanej Niepodległości, powiedział, że decyzja o przyznaniu tego odznaczenia zależy od prezydenta, ale poparłby wniosek o przyznaniu go Tokarczuk.

"Nagroda Nobla jest wręczana od 1900 roku, stulecie odzyskania niepodległości obchodziliśmy w zeszłym roku, ale właściwie obchodzimy je jeszcze przez jakiś czas i to jest faktycznie rzadkość, żeby ktoś otrzymał nagrodę Nobla"

- ocenił.

Odpowiadając na pytanie czy czuje się gotowy do pokierowania resortem kultury, odpowiedział, że resortem kultury kieruje minister kultury Piotr Gliński, dodał, że chciałby, żeby tak pozostało.

"Dostosuję się do każdej decyzji mojego kierownictwa politycznego"

- dodał.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Astronomiczne ceny maseczek i środków dezynfekcyjnych. "Bogacenie się na strachu ludzi"

/ zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/@Kreuz_und_Quer

  

Nawet o 1700 proc. podrożały we Włoszech środki dezynfekcyjne i maseczki ochronne z powodu alertu wywołanego przez koronawirusa - ostrzega organizacja obrony praw konsumentów. Rekordowe podwyżki zaobserwowała ona na wielu popularnych portalach sprzedaży internetowej.

Alarm we Włoszech wybuchł po tym, gdy na północy w ciągu kilku dni stwierdzono ponad 150 przypadków zachorowań. Zmarły trzy osoby zakażone groźnym wirusem. Liczba chorych stale rośnie, a w wielu rejonach kraju ludzie zaczęli masowo kupować środki dezynfekujące do rąk i maseczki ochronne. Zaczyna ich brakować w sprzedaży.

Handel nimi kwitnie natomiast w internecie, gdzie popyt na takie artykuły wciąż rośnie- zauważyło konsumenckie stowarzyszenie Codacons. Jego działacze przygotowali zawiadomienie do prokuratury i Gwardii Finansowej w związku z licznymi przypadkami spekulacji w sieci.

- Produkty związane z kryzysem z koronawirusem w tle osiągają astronomiczne ceny

- powiedział prezes Codacons Carlo Rienzi, cytowany przez media. Podał przykład popularnego płynu do dezynfekcji rąk, który w sklepie kosztuje 3 euro. W sieci osiąga zaś w tych dniach cenę ponad 22 euro, co oznacza podwyżkę o 650 proc.

Jeszcze bardziej zdrożały zwykłe maseczki ochronne. Przed obecnym rozwojem choroby sprzedawane były w cenie 10 eurocentów za sztukę, teraz kosztują prawie 1,80 euro.

Rekordowej sumy 189 euro żądają internetowi sprzedawcy za specjalne maseczki z zaworkiem, reklamowane jako "doskonałe przeciwko koronawirusowi".

- To haniebna spekulacja, której celem jest to, aby wzbogacać się na strachu ludzi

- oświadczył prezes organizacji obrony praw konsumentów. We wniosku domaga się zamknięcia stron oferujących produkty po takich zawyżonych cenach.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts