„Przez ostatnie 100 lat, albo coś koło tego, pracowaliśmy nad czymś o nazwie Everyday Life”

- oświadczyli członkowie zespołu w napisanym na maszynie komunikacie. Będzie to podwójny album, podzielony na połowy, o nazwie Sunrise and Sunset, wydamy go 22 listopada.

List został podpisany przez wszystkich czterech członków zespołu - ale adresatka początkowo myślała, że to mistyfikacja.

„Fałszywy alarm!” napisała Lena Tayara na Twitterze, obok zdjęcia ze złotą wytłoczoną kartą. „Dostałam to dziś rano pocztą ... Nie rozumiem, dlaczego ktoś miałby to wysłać”.

Jednak po tym, jak fani upewnili ją, że karta wygląda na autentyczną, zmieniła zdanie, pisząc: „Gdybym wiedziała, że ta karta jest autentyczna, położyłabym ładniejszy obrus, zanim zrobiłabym zdjęcia. „Ale dziękuję za kartę - jestem zdumiona i bardzo wzruszona”.

Coldplay to najlepiej sprzedający się brytyjski zespół XXI wieku. Według Official Charts Company, mają trzy z 20 najlepiej sprzedających się albumów w ostatnich dziewiętnastu latach.

Ich ostatnia płyta, A Head Full Of Dreams (2015 r.), była „podnoszącym na duchu” projektem, podczas którego zespół współpracował z Beyonce, Stargate i szwedzkim indywidualistą popu Tove Lo. Szacuje się, że sprzedano ponad 2 miliony jej egzemplarzy a światowa trasa koncertowa zarobiła 523 mln USD. Po tym albumie miało miejsce kilka mniejszych projektów, jednak zespół w dużej mierze milczy od 2017 r.

W zeszłym tygodniu pojawiły się plotki o ich ponownym powrocie, kiedy w Madrycie pojawiły się czarno-białe plakaty przedstawiające zespół przebrany za kapelę z lat dwudziestych XX wieku.

Strona internetowa zespołu została później zaktualizowana, wyświetlając logo słońca i księżyca, odzwierciedlające to, co obecnie znamy jako tytuł albumu, jednocześnie muzyczny fragment jednego z utworów został opublikowany na ich koncie na Twitterze w miniony weekend.

Jak na razie niewiele więcej wiadomo na temat samej płyty, ale w ubiegłym roku współpracownik zespołu Mat Whitecross powiedział, że „zaskoczy wszystkich”. W liście do Leny zespół po prostu napisał, że płyta „jest tym, co obecnie czujemy o wszystkim”.