Jak podała "Gazeta Wyborcza", na jednym z poznańskich przystanków autobusowych pojawił się plakat stylizowany na reklamy banku PKO BP.

"Ignorujemy ustalenia Porozumienia Paryskiego o ochronie klimatu; bezrefleksyjnie finansujemy energetykę węglową; udzieliliśmy ponad 800 mln zł kredytów na budowę Ostrołęki C; wyemitowaliśmy ponad 1 mld złotych obligacji na niszczące klimat inwestycje; wkrótce wyemitujemy kolejny 1 mld złotych obligacji na budowę Ostrołęki C; przedkładamy zyski ponad walkę ze zmianami klimatycznymi; Nie zamierzamy przestać!"

- napisano na plakacie, który umieszczono w miejscu przeznaczonym na reklamę, a więc musiał zostać przez kogoś zamówiony specjalnie na tę okazję.

Plakat jest utrzymany w stylistyce reklam PKO BP, więc naprawdę trudno odróżnić go od oryginalnych plakatów banku.

Tymczasem, w sieci pojawiły się zdjęcia kolejnych plakatów, uderzających w PKO BP.

"Katastrofa ekologiczna nadchodzi nieubłaganie. Nie zrobimy nic, by temu zapobiec (...) Finansujemy katastrofę"

- napisano na innym plakacie.

W owej kampanii pojawiły się już pewne nieścisłości.

O tym, co tak naprawdę oznaczają protesty przeciwko polskiemu węglowi, mówił w jednym ze swoich ostatnich wywiadów śp. prof. Jan Szyszko, były minister środowiska.

- To nie ma wiele wspólnego z walką o przyrodę i dobro ziemi. To wyreżyserowana i wspierana finansowo próba blokady takich nośników energii, jak węgiel kamienny. Ostrze jest oczywiście skierowane w Polskę, która ma prawie 90 proc. zasobów tej kopaliny w Unii Europejskiej. Przypuszczam, że to wyreżyserowany atak na polski węgiel, gdyż jego jedyną wadą jest to, że jest polski. Inne racjonalne przesłanki tu przecież nie występują. My mamy czyste technologie spalania, a Polska to kraj, który jest w stanie osiągnąć neutralność klimatyczną.

- powiedział.

[https://niezalezna.pl/291441-to-atak-na-polski-wegiel-jedynie-dlatego-ze-jest-polski-byly-minister-punktuje-strajki-klimatyczne]