Co dalej z brexitem?

/ pixabay.com /Creative Commons CC0/Elionas2

  

Brytyjski rząd opublikował wczoraj projekt ustawy, która włącza postanowienia uzgodnionej z Unią Europejską umowy o warunkach brexitu do brytyjskiego prawa. Rząd chce, żeby Izba Gmin zakończyła pracę nad nią do czwartku.

Ustawa o porozumieniu w sprawie wyjścia - nazwana w skrócie WAB - ma dać politycznym uzgodnieniom z UE, w wynegocjowanej przez rząd Borisa Johnsona umowie, prawnie obowiązującą moc. Zarówno tym ostatnim - w sprawie wyjścia całego Zjednoczonego Królestwa z unii celnej z UE i pozostawieniu Irlandii Północnej w elementach jednolitego unijnego rynku, jak i wcześniejszym - o okresie przejściowym, prawach obywateli UE po brexicie i rozliczeniach finansowych z Unią.

Posłowie będą jeszcze mogli zgłaszać i przegłosowywać poprawki do projektu, choć nie będą na to mieli zbyt wiele czasu. Jacob Rees-Mogg, który jako przywódca większości rządowej w Izbie Gmin jest odpowiedzialny za koordynację realizacji polityki rządu w niższej izbie parlamentu, zapowiedział w poniedziałek ekspresowe tempo prac nad ustawą.

Według przedstawionego przez niego harmonogramu, już dzisiaj miałoby się odbyć drugie czytanie projektu, po czym posłowie mieliby możliwość zgłaszania poprawek do jej treści, zaś ostatecznie głosowanie, przed jej przesłaniem do Izby Lordów, odbyłoby się w czwartek. Oznacza to, że we wtorek i w środę posłowie obradowaliby do północy.

Rees-Mogg oświadczył, że brak poparcia dla takiego tempa prac może spowodować, że nie zostanie dotrzymany termin wystąpienia kraju z UE, co według rządowych planów, ma nastąpić 31 października.

Opozycja krytykuje ten plan przekonując, że rząd nie daje czasu na dokładne zbadanie tak fundamentalnej dla przyszłości kraju ustawy i trudno oczekiwać by w ciągu trzech dni debaty można było przyjrzeć się liczącemu ponad sto stron dokumentowi.

Rząd Johnsona zamierzał najpierw - w minioną sobotę - poddać pod głosowanie samą umowę z UE, a dopiero później złożyć projekt ustawy wpisującej uzgodnienia do brytyjskiego prawa. Posłowie jednak przegłosowali poprawkę, która wstrzymuje głosowanie nad umową z UE do czasu przyjęcia ustawy.

W efekcie Johnson, zobligowany inną ustawą parlamentu, musiał w sobotę wysłać do Brukseli wniosek o przesuniecie daty wyjścia z UE do 31 stycznia 2020 roku, choć się pod nim nie podpisał i dołączył do niego list, w którym wyjaśnia, że to decyzja posłów, a nie jego, a on sam uważa ją za błędną.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Sprawa centrum Galaxy to "cień na życiorysie Grodzkiego". "Gazeta Polska" przypomina pewne głosowanie

Tomasz Grodzki, marszałek Senatu / fot. Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Na życiorysie obecnego marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego cieniem kładzie się sprawa ustawionego głosowania radnych PO w Szczecinie z czasów, kiedy Grodzki nie był jeszcze politykiem ogólnopolskim – pisze tygodnik "Gazeta Polska". Jak dodaje, chodzi o centrum handlowe Galaxy.

Tygodnik "Gazeta Polska" pisze, że Galaxy zostało wybudowane 20 lat temu.

Ale spółce Echo Investment zależało na tym, aby galerię handlową rozbudować o jedną trzecią wielkości. Nie byłoby to możliwe bez zmiany w planie zagospodarowania przestrzennego. Spółka bowiem kupiła teren po wyburzonym hotelu Neptun, ale zgodnie z planem przestrzennym miał on przeznaczenie na działalność hotelową. Echo Investment chciał w planie zmiany na działalność usługowo-handlową. A zgodę na to mogła wydać jedynie rada miasta

– czytamy.

Według "GP" podczas dwóch sesji większość radnych była przeciw rozbudowie. Powód? Zdaniem "GP" było to, że Galaxy to druga wielka galeria handlowa w centrum miasta, z hipermarketem, co powoduje wymieranie handlu w mieście. Oprócz PiS przeciw byli także radni PO.

8 października 2013 roku Tomasz Grodzki, szef klubu radnych PO w Szczecinie, zapowiedział, że radni PO nie poprą uchwały pozwalającej na rozbudowę centrum handlowego Galaxy, "aby w tym miejscu stworzyć coś, co byłoby wizytówką miasta"

– czytamy.

Tygodnik pisze, że dzień później doszło do spotkania w restauracji Sowa i Przyjaciele Krzysztofa K. ze spółki Echo Investment, należącej wtedy do miliardera Michała Sołowowa, z Olgierdem Geblewiczem, marszałkiem województwa zachodniopomorskiego i szefem szczecińskiej Platformy Obywatelskiej, a także z posłem PO, byłym ministrem zdrowia Bartoszem Arłukowiczem. Jak pisze "GP", rozmowa dotyczyła rozbudowy Galaxy, którego właścicielem była spółka Echo Investment.

"Przedstawiciel właściciela Galaxy podpowiedział Olgierdowi Geblewiczowi, marszałkowi województwa, jak radni PO mogą wycofać się z blokowania jego rozbudowy: 'Niech się pójdą wysrać, k*wa, w tym momencie'" – pisze tygodnik.

"Gazeta Polska" podaje, że pięć dni później odbyła się sesja rady miasta.

Podczas niej radni PO zachowali się tak, jak wymagał tego od Arłukowicza i Geblewicza Krzysztof K. Tomasz Grodzki, szef szczecińskiego klubu radnych PO, powiedział, że do zmiany zdania przekonało jego i jego kolegów wystąpienie przedstawicieli spółki Echo Investment na sesji

 – czytamy.

Tygodnik cytuje Grodzkiego z sesji rady, który powiedział, że wystąpienie to "było bardzo rzeczowe, przekonujące, zrobiło na nas wrażenie".

"GP" pisze, że trzy lata po rozmowach w restauracji Sowa i Przyjaciele Krzysztof K. został zatrzymany przez CBA. "Prokuratura postawiła mu zarzuty korupcyjne" – czytamy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl