Udaremniono przemyt papierosów z Azji

/ cbsp.policja.pl

  

Policjanci CBŚP i funkcjonariusze Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Gdyni odkryli przemyt prawie 9 mln sztuk papierosów z Azji - poinformowała w poniedziałek rzecznik prasowy CBŚP kom. Iwona Jurkiewicz.

Nielegalny towar przypłynął do Polski z Azji. Jego szacunkowa wartość to ponad 6,2 mln zł. Skarb Państwa mógł zostać narażony na uszczuplenia wynoszące prawie 10,5 mln zł - podała rzeczniczka. Sprawdzenie kontenera, który przypłynął na statku z Azji to efekt wymiany informacji pomiędzy pomorską KAS i CBŚP z Gdańska.

Zgromadzone przez służby informacje doprowadziły do szczegółowej kontroli transportu z deklarowanym ładunkiem drzwi. Według dokumentacji towar miał trafić na Łotwę. Funkcjonariusze najpierw zeskanowali kontener za pomocą urządzenia RTG, a następnie użyto psa wyszkolonego do wykrywania tytoniu. Zarówno obraz zarejestrowany przez urządzenie, jak i reakcja psa nie pozostawiały złudzeń, co do konieczności szczegółowego sprawdzenia kontenera

– wyjaśniła rzeczniczka CBŚP.

Funkcjonariusze tuż po otwarciu kontenera zobaczyli tzw. "zastawkę" czyli warstwę legalnego towaru, za którą przemytnicy ukryli kontrabandę.

Jest to dość powszechna praktyka stosowana przez grupy przestępcze zajmujące się przemytem kontenerowym. Tym razem były to okute blachą drzwi. Po wyładowaniu części towaru z kontenera mundurowi dotarli do 8,9 mln szt. papierosów bez polskich znaków akcyzy.

Nielegalny towar został zabezpieczony, podobnie jak kilkadziesiąt sztuk drzwi, które znajdowały się w kontenerze.

Dochodzenie w tej sprawie prowadzi Pomorski Urząd Celno–Skarbowy w Gdyni wspólnie z Prokuraturą Rejonową Gdańsk-Śródmieście w Gdańsku.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Białoruś: protesty na rękę władzy?

zdjęcie ilustracyjne, / Aleksandr Łukaszenka / By Okras - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=34558726

  

Manifestacje białoruskiej opozycji przeciwko integracji z Rosją są władzom w Mińsku na rękę w obliczu trudnych negocjacji z Moskwą - uważa publicysta Juryj Drakachurst, wskazując, że dwudniowy protest odbył się praktycznie bez interwencji struktur siłowych.

"Przez dwa dni uczestnicy (nieuzgadnianej z władzami) manifestacji chodzą po stolicy, gdzie im się podoba, przemawiają. Nikogo przy tym nie biją ani nie pakują do wozów milicyjnych"

- napisał Drakachurst na portalu Radia Swaboda.

Według publicysty "ta uliczna wolność" była bynajmniej "nie dla Zachodu", zwłaszcza że władze najwyraźniej nie czują teraz potrzeby wykonywania gestów w tamtym kierunku. Świadczą o tym m.in. ostatnie wybory do parlamentu, w którym nie znalazł się żaden przedstawiciel opozycji.

"Władze są zainteresowane sukcesem akcji, ponieważ chcą także zachowania niepodległości" – uważa Drakachurst. Podobną opinię wyraził wcześniej jeden z głównych organizatorów weekendowych akcji i ich lider Pawieł Siewiaryniec.

Protesty w sobotę i w niedzielę trwały po wiele godzin, a uczestniczyło w nich odpowiednio około tysiąca i ok. 600 osób. To relatywnie dużo, w porównaniu z akcjami, które odbywały się w białoruskiej stolicy w ostatnim czasie, jednak obiektywnie mało, biorąc pod uwagę, że w Mińsku mieszka 2 mln ludzi.

"Okazało się, że dzisiaj publiczna demonstracja na rzecz niepodległości i przeciwko integracji, jest mu (prezydentowi Białorusi Alaksandrowi Łukaszence) na rękę, wzmacnia jego pozycję polityczną"

– ocenił ekspert.

Jak przypomniał, w 1996 roku w odpowiedzi na podpisanie pierwszej umowy integracyjnej z Rosją na ulice Mińska wyszły dziesiątki tysięcy ludzi. Drakachurst wskazał, że wtedy "Łukaszenka integracji bardzo pragnął".

Teraz role zmieniły się, a dalsze zbliżanie z Rosją to bezpośrednie zagrożenie dla jego władzy. Integracja to dzisiaj scenariusz narzucony przez Moskwę, przy pomocy którego (Łukaszenka) stara się jak najwięcej z Rosjan "wycisnąć", ale przy tym nie oddając ważnych elementów suwerenności"

– twierdzi komentator.

"Dla protestujących zapewne nieprzyjemna była świadomość, że – nawet wznosząc hasła przeciwko Łukaszence – wzmacniają jego pozycję. I Łukaszence zapewne również nie było przyjemnie wydać rozkaz, żeby tym razem demonstracji nie rozpędzać. Kto jednak powiedział, że jedność narodowa to coś przyjemnego?" – zauważył Drakachurst.

Jak ocenił, przebieg protestów był wyjątkowo pokojowy, co jest zapewne efektem obawy przed możliwym zastosowaniem siły, ale też w niemałym stopniu "wynika z narodowego charakteru, kultury narodowej". Uczestnicy protestów na Białorusi chodzą tylko po chodnikach, zatrzymują się na czerwonym świetle i zazwyczaj są bardzo zdyscyplinowani.

Było to widać w niedzielę, gdy przed ambasadą Rosji manifestanci stanęli naprzeciwko kordonu sił milicyjnych OMON, a Siewiaryniec apelował o spokój i niedopuszczenie do prowokacji.

Część ekspertów w Mińsku jest przekonanych, że złagodzenie przez władze podejścia wobec protestów jest krótkotrwałym działaniem taktycznym, wynikającym z potrzeby chwili i wkrótce powrócą one do tradycyjnych praktyk ich administracyjnego i siłowego ograniczania.

Uznając weekendowe akcje za przejaw jedności narodowej, Drakachurst przestrzegł przed "romantyczną oceną" ich roli, bo w istocie nie są one w stanie wpłynąć na przebieg negocjacji między Mińskiem i Moskwą.

"Jest bardzo prawdopodobne, że Rosja przejdzie teraz do planu B i wystawi Białorusi rachunek za niepodległość, zmuszając do jego zapłacenia" – ocenił ekspert.

W sobotę w Soczi odbyły się kilkugodzinne rozmowy prezydentów Białorusi i Rosji Alaksandra Łukaszenki i Władimira Putina na temat pogłębionej integracji; nie zakończyły się one jednak żadnym rozstrzygnięciem. Dalszy ciąg rozmów prezydentów zaplanowano na 20 grudnia w Petersburgu. Początkowo jako możliwą datę podpisania programu integracji podawano 8 grudnia - 20. rocznicę podpisania umowy związkowej.

Od grudnia 2018 roku Moskwa otwarcie naciska na "pogłębianie integracji" z Mińskiem i uzależnia dalsze gospodarcze wsparcie dla Białorusi od realizacji zapisów umowy o powstaniu państwa związkowego z 1999 roku, które przewidują m.in. utworzenie wspólnych instytucji państwowych.

Oba kraje we wrześniu br. parafowały wstępny program działań w ramach integracji, który nie został dotąd upubliczniony. Ma on zostać uzupełniony o 31 map drogowych w różnych sektorach, a następnie cały pakiet dokumentów mają podpisać prezydenci Białorusi i Rosji.

Według deklaracji władz białoruskich w obecnych negocjacjach nie ma mowy o integracji politycznej, a tylko o sprawach gospodarczych. Treść programu integracji nie została podana do wiadomości publicznej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl