Ćwiczenia rotacyjne żołnierzy I Podlaskiej Brygady Obrony Terytorialnej

Żołnierze WOT podczas przysięgi wojskowej w Białymstoku / fot. Robert Suchy (Wikipedia)

  

Stosowania procedur bezpieczeństwa oraz współdziałania uczyć się będzie w sobotę i niedzielę na terenie powiatów białostockiego i augustowskiego około siedmiuset żołnierzy I Podlaskiej Brygady Obrony Terytorialnej - poinformowało dowództwo tej brygady.

W weekendowym szkoleniu rotacyjnym na terenie żwirowni w Ogrodniczkach koło Białegostoku i w Puszczy Augustowskiej biorą udział: kompania wsparcia i pięć kompanii lekkiej piechoty z batalionów w Białymstoku, Suwałkach i Łomży. Będzie też szkolenie na strzelnicy w Sejnach.

Ćwiczenia mają tzw. rotacyjny charakter, są początkiem trzeciej fazy szkolenia żołnierzy, będą się odbywać w trzech batalionach. Żołnierze uczą się współpracy pomiędzy sekcjami czy plutonami.

Ćwiczenia rotacyjne są podstawową formą szkolenia w Wojskach Obrony Terytorialnej i odbywają się w weekendy, co umożliwia ochotnikom zachowanie balansu pomiędzy służbą, a życiem prywatnym i zawodowym

- poinformował por. Łukasz Wilczewski, oficer prasowy I PBOT im. gen. bryg. Władysława Liniarskiego ps. "Mścisław".

Ćwiczenia poza terenami wojskowymi, to coraz częstsza forma szkolenia żołnierzy I Podlaskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Od początku roku, średnio raz w miesiącu terytorialsi, zamieniają ośrodki szkolenia na tereny "realne"

- poinformował Wilczewski.

Dowódca I PBOT płk Sławomir Kocanowski podkreślił, że ćwiczenia w terenie dają żołnierzom szanse na "urealnienie" szkolenia, poznawanie terenu, w którym mogliby - w razie potrzeby - prowadzić różne realne działania.

Jest jeszcze jeden wymiar obecności żołnierzy poza terenami wojskowymi, o którym warto wspomnieć. To ich gotowość do niesienia pomocy osobom w przypadku wystąpienia zagrożeń. Tak, jak we środę, kiedy podczas przejazdu przez miejscowość Hołody nasi żołnierze ugasili pożar budynku

- mówił Kocanowski.

Dowódca dodał także, że szkolenia w terenie są planowane i konsultowane z władzami lokalnymi, innymi służbami, co - jego zdaniem - "pozytywnie wpływa na rozwój współpracy cywilno-wojskowej".

IPBOT liczy obecnie około dwóch tysięcy żołnierzy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Hiszpania w czasie epidemii koronawirusa: Kłopoty rolników i wielkie serca wolontariuszy

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com

  

Rolnictwo i hodowla bydła w Hiszpanii znalazły się w kryzysie przez epidemię koronawirusa. Producenci rolni pilnie potrzebują pracowników przy zbiorach, a hodowcy bydła nie mają komu sprzedać mięsa, którego ważnym odbiorcą był rynek gastronomiczny związany z turystyką. Ale jest też pozytywna, ludzka strona kryzysu - to już robota wolontariuszy, którzy odwiedzają seniorów.

Problemy hiszpańskich rolników

O problemach hiszpańskich rolników i hodowców napisał dziennik "El Confidencial".

Zamknięcie granic kraju z powodu epidemii uniemożliwia przyjazd pracowników sezonowych z innych krajów, a zbiory owoców i warzyw rozpoczną się w Hiszpanii już w połowie kwietnia. Producenci rolni dysponują tylko połową potrzebnych pracowników, pochodzących głównie z Maroka, Algierii, Bułgarii i Rumunii. Jeszcze kilka lat temu do pracy przy zbiorach truskawek w Huelvie, na południowym zachodzie kraju, przyjeżdżało wiele Polek, ale dobra sytuacja na polskim rynku pracy spowodowała, że teraz nie ma ich wiele.

W Huelvie potrzeba od zaraz 16 tys. pracowników do zbiorów truskawek, tymczasem jest ich mniej niż 8 tys., to osoby przybyłe z Maroka, jeszcze zanim ten kraj zamknął granicę z Hiszpanią (13 marca). Niedobory siły roboczej występują także w regionie madryckim, gdzie zbiory sałaty, pomidorów i papryki rozpoczną się za niecały miesiąc.

- W tym roku nie będziemy mieli pracowników sezonowych. Obyśmy nie musieli wyrzucać naszych plonów, bo jutro może się okazać, że jako żywność są niezbędne

 - powiedział przewodniczący Związku Rolników, Hodowców i Leśników Wspólnoty Madrytu (Ugama) Alfredo Berrocal.

Według "El Confidencial" zapotrzebowanie na część produktów żywnościowych, w tym owoce i warzywa, wzrosło w Europie w ostatnich dniach o 18 do 40 proc. Zdaniem związkowca, hiszpańskie ministerstwo pracy powinno skierować do zbiorów długotrwałych bezrobotnych, tak jak to jest we Francji i Portugalii.

- Jeżeli nie ma zagranicznych pracowników sezonowych do zbiorów, to muszą pracować Hiszpanie, bo konsekwencje gospodarcze tego kryzysu będą brutalne

 - ostrzegł.

Przewodniczący Stowarzyszenia Młodych Rolników (Asaja) Pedro Barato zaapelował do rządu o zniesienie barier administracyjnych, aby bezrobotni mogli podjąć pracę sezonową przy zbiorach, nie tracąc zasiłku.

- Jeżeli nic się nie zmieni, będziemy mieli poważne problemy przy zbiorach, a w konsekwencji braki w zaopatrzeniu w konkretne produkty, takie jak szparagi, cytryny czy owoce miękkie

 - powiedział.

Barato podkreślił, że rząd uznał producentów rolnych i hodowców bydła za niezbędnych dla funkcjonowania kraju, ale nie dał im żadnej tarczy ochronnej.

"El Confidencial" zwrócił uwagę, że nie lepsza jest sytuacja w sektorze hodowli bydła, którego produkcja w znacznej części skierowana jest do gastronomii związanej z turystyką. Wielu hodowców powinno już dokonać uboju zwierząt, ale sektor gastronomii hotelowej ich nie kupuje. Rząd hiszpański nakazał zamknięcie wszystkich hoteli w kraju, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa.

W takiej sytuacji niektórzy hodowcy wypuszczają młode zwierzęta w pole, gdyż nie ma komu ich sprzedać. „Mnóstwo koźląt i jagniąt jest wypuszczanych w pole w regionie Madrytu” - powiedział Berrocal. „Na rynku jest pełno hien, które za niską cenę szukają mięsa na zamrożenie, aby później, jak będzie dobra koniunktura, rzucić je drogo na rynek” - dodał.

Gotówka dla seniorów

Ale są też pozytywne sygnały z Hiszpanii. Zwyczaj udawania się przez młodzież do dziadków “po kasę” ma się nijak do praktyk stosowanych przez młodych mieszkańców hiszpańskiej gminy Fuenlabrada pomagających podczas pandemii. Wolontariusze odwiedzają tam codziennie seniorów, przynosząc im pieniądze w kasetce.

Akcję w położonej w stołecznej aglomeracji gminie uruchomiono z inicjatywy władz Kulturalnego Stowarzyszenia Seniorów Fuenlabrady (Acumafu).

W związku z zamknięciem z powodu pandemii szkół młodzi wolontariusze włączyli się chętnie w działalność organizacji zrzeszającej głównie osoby w wieku emerytalnym. W czasie licznych zachorowań na koronawirusa młodzież pomaga członkom Acumafu pozostającym w domach.

Jak relacjonuje hiszpańska telewizja Antena 3, akcja wsparcia dla seniorów polega nie tylko na codziennym odwiedzaniu samotnie mieszkających emerytów i sprawdzaniu ich samopoczucia, ale też na przynoszeniu im gotówki. Od połowy marca opuszczanie domu w Hiszpanii jest możliwe tylko w przypadku wyjścia do pracy, sklepu, apteki lub banku.

- Często osoby starsze potrzebują gotówki, aby wyjść do sklepu. W bankach mogą być kolejki. Dlatego postanowiliśmy im pomóc

 - napisały w oświadczeniu władze stowarzyszenia Acumafu, zapewniając, że od nietypowej usługi nie pobierają dodatkowych opłat.

Gotówkę seniorom wypłaca jeden z wolontariuszy udający się do ich domów z terminalem płatniczym i kasetką z pieniędzmi. Po wykonaniu płatności kartą kredytową na rachunek stowarzyszenia emeryt otrzymuje do ręki równowartość kwoty w gotówce. Codziennie pobrać może do 50 euro.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts