Burza po publikacji Niezalezna.pl - i są efekty. Poznańska szkoła wycofuje się z "Dnia spódniczki"

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska; screen ze strony niezalezna.pl

  

Instytut Ordo Iuris przygotował analizę prawną sytuacji, którą ujawnił portal Niezalezna.pl. Chodzi o poznańską podstawówkę i obietnicę braku odpytywania uczniów w zamian za założoną spódniczkę - także u chłopców. Według ekspertów instytutu, to niedopuszczalne ingerowanie w obowiązujące zasady. Szkoła podjęła decyzję o wycofaniu się z pomysłu "dnia spódniczki"

Portal Niezalezna.pl kilka dni temu ujawnił, że jedna ze szkół podstawowych w Poznaniu zamierza w osobliwy sposób obchodzić tzw. Dzień Spódniczki. Za pośrednictwem e-dziennika rozesłano wiadomość, że w wybrany dzień uczniowie i uczennice mają stawić się w spódniczkach.

"24 października będzie w naszej szkole „Dzień spódniczki”. W tym dniu przychodzimy do szkoły w spódniczkach (CHŁOPCY RÓWNIEŻ) góra mundurek. Uczeń w spódniczce nie będzie pytany. Miłej zabawy i pięknych spódniczek. Pozdrawiam"

- takie wiadomości w e-dzienniku, z podpisem nauczycielki, otrzymali rodzice. Zaniepokojeni - postanowili działać.

Nasza publikacja wywołała prawdziwą burzę nie tylko wśród poznańskich rodziców. Temat trafił do wielu mediów ogólnopolskich, a szkoła... wycofała się z kontrowersyjnego pomysłu.

Sprawą zajął się także Instytut Ordo Iuris, który przygotował prawną analizę tego przypadku.

"Nakazanie dzieciom uczęszczającym do poznańskiej Szkoły Podstawowej nr 7 ubrania się w określony strój, zwłaszcza gdy odbiega on od powszechnie przyjętych w tej dziedzinie zwyczajów, jest zupełnie bezprawne. W realiach normatywnych obowiązujących w tej placówce oświatowej – należy przy tym pamiętać, że statut szkoły jest najwyższym aktem prawa wewnątrzszkolnego – zasady ubioru uczniów zostały jasno i jednoznacznie określone, łącznie z obowiązującą kolorystyką. Jednocześnie dyrektorowi szkoły nie przyznano prawa do dowolnej zmiany tychże zasad"

- czytamy w analizie.

Eksperci z Ordo Iuris zwracają także uwagę, że karygodna jest obietnica "nieprzepytywania" w przypadku posiadania określonego stroju, w tym przypadku - spódniczki.

"Za równie bezprawne należy uznać składanie przez nauczyciela, czy też jakikolwiek inny organ szkoły, obietnic „nieprzepytywania” uczniów biorących udział w określonych wydarzeniach. Zgodnie z art. 44b ustawy o systemie oświaty ocenianiu podlegają osiągnięcia edukacyjne ucznia oraz zachowanie ucznia (ust. 1), a szczegółowe uregulowanie tej kwestii ustawodawca nakazał przeprowadzić w statucie szkoły (ust. 10)"

- napisano w dokumencie.

Ordo Iuris przypomina, że rodzice posiadają naturalne prawo do wychowania dzieci, a jednocześnie żaden podmiot trzeci – w tym zajmujący się oświatą i wychowaniem – nie może w sposób nieuprawniony ingerować w wykonywanie tego prawa. Dotyczy to również seksualności człowieka i wzorców życia rodzinnego. Według instytutu, niedopuszczalne jest, że usiłuje się nakazać ubranie dzieci w sposób nieodpowiadający ich przekonaniom i tradycyjnie przyjętym sposobom ubioru dla danej płci.

"Odchodzenie od tych zasad w celu przeprowadzenia akcji o wyraźnym podłożu ideologicznym i politycznym, a do tego obiecywanie uczniom w zamian za uczestnictwo w niej „nieprzepytywanie” należy uznać za bezprawne i niewychowawcze”

– komentuje Konrad Dyda, ekspert Instytutu Ordo Iuris. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Ordo Iuris, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Estonia - miotła na rosyjskich agentów na wschodniej flance NATO. W ostatnich latach wielu z nich skazano

zdjęcie ilustracyjne / EvgeniT CC0

  

Jak wynika z opublikowanej niedawno analizy, od 2009 roku w Estonii skazano 20 rosyjskich agentów. W tym czasie doszło do zatrzymań również podejrzanych o współpracę z Rosjanami. Często werbowani są przemytnicy, którzy w trakcie rozmów zastraszani są konsekwencjami prawnymi.

Estonia to jeden najbardziej wysuniętych na wschód krajów członkowskich NATO. To powoduje, że państwo jest obiektem intensywnego zainteresowania rosyjskich służb. Ponad 300 tys. estońskich obywateli to etniczni Rosjanie. Częste podróże Estończyków za wschodnią granicę celem przemytu są dla rosyjskich służb szansą na pozyskiwanie ich do współpracy wywiadowczej. Wielką rolę w walce z procederem odgrywa estoński odpowiednik polskiej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego – Policja Bezpieczeństwa Estonii (KAPO).

Pozyskiwani do współpracy z Rosją najczęściej zmuszani są do zbierania informacji o bazach wojskowych, działaniach policji i straży granicznej. Współpraca często sprowadza się do trywialnych działań, jak np. fotografowanie interesujących dla Rosjan obiektów estońskich.

[polecam:http://niezalezna.pl/300960-tak-dziala-rosyjska-kampania-dezinformacyjna-chca-wplynac-na-wynik-wyborow-w-wielkiej-brytanii]

Znany jest przypadek estońskiego milicjanta Hermana Simma, nakłonionego do współpracy z FSB prawdopodobnie w latach osiemdziesiątych. Wówczas przyłapano go na przemycie odzieży z Finlandii. Piął się po szczeblach kariery w swoim kraju, by w 1995 roku znaleźć się w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Kontakt ten został odnowiony, gdy namierzono go na wakacjach w Tunezji. Do roku 2008 przekazywał Rosji ściśle tajne dokumenty dot. nie tylko Estonii, ale też innych krajów członkowskich NATO. Dostarczał także tzw. naprowadzenia wywiadowcze, tj. nazwiska osób, którym warto się przyjrzeć, wraz z informacjami mogącymi ułatwić ich werbunek

Dziś przebywa więzieniu. Twierdzi, że współpracę z rosyjskimi służbami nawiązał w efekcie szantażu. Nie pracował jednak w ramach wolontariatu. Po skazaniu skonfiskowano mu 85 tys. euro. Media zgodnie wskazują, że była to zaledwie część uzyskanego wynagrodzenia.

W mediach wielokrotnie opisywano konkretne przypadki innych wtyk rosyjskich na terenie Estonii. Jak wynika z opublikowanej niedawno analizy sporządzonej przez ICDS (International Centre for Defence and Security), od 2009 roku (wówczas zapadł pierwszy wyrok za to przestępstwo po odzyskaniu niepodległości przez Estonię) na kary pozbawienia wolności skazano tam aż 20 rosyjskich agentów (najmłodszy z nich stanął przed sądem w wieku 20 lat).

[polecam:http://niezalezna.pl/300769-poroszenko-radzi-zelenskiemu-nie-wierzyc-putinowi-nigdy-i-w-niczym]

Z opracowanej przez ICDS analizy wynika, że w Estonii skazano więcej rosyjskich szpiegów niż w jakimkolwiek innym państwie Unii Europejskiej i NATO. „Wynikać może to między innymi z faktu, iż Estonia stanowi jeden z priorytetów dla rosyjskich służb i na terenie kraju znajduje się wielu funkcjonariuszy FSB, SWR i GRU. Nie bez znaczenia pozostaje także fakt, iż wielu mieszkańców Estonii to etniczni Rosjanie” – tłumaczą zgodnie eksperci.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Onet.pl, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl