Polski rekord Guinessa w grze w boccię! Studentki grały ponad 25 godzin

zdjęcie ilustracyjne / youtube.com / Uniwersytet Zielonogórski Telewizja UZ

  

25 godzin i 1 minuta - taki jest oficjalny rekord Guinnessa w nieprzerwanej grze w boccia. Został on ustanowiony podczas czerwcowych Integracyjnych Mistrzostw Polski AZS w tej dyscyplinie sportowej dla osób niepełnosprawnych rozegranych na Uniwersytecie Zielonogórskim.

W tym tygodniu otrzymaliśmy z londyńskiego Biura Guinnessa oficjalnie zatwierdzenie tego wyniku, tym samym rekord stał się oficjalny

– powiedziała organizatorka próby bicia rekordu Guinnessa Marta Dalecka z KU AZS Uniwersytetu Zielonogórskiego.

Rekord ustanowiły 2 czerwca br. Marlena Pogorzelczyk z Uniwersytetu Zielonogórskiego i Dominika Hoft z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Dziewczyny grały w boccia nieprzerwanie przez 25 godzin i minutę.

Było to pierwsze tego typu przedsięwzięcie w historii sportu osób niepełnosprawnych w Akademickim Związku Sportowym

– powiedziała Dalecka.

Próbę bicia rekordu przygotowało Studium Wychowania Fizycznego i Sportu UZ oraz Klub Uczelniany AZS Uniwersytetu Zielonogórskiego, organizacja tego wydarzenia była zwieńczeniem wieloletniej działalności w obrębie sportu osób niepełnosprawnych na Uniwersytecie Zielonogórskim.

Studenci niepełnosprawni to nie tylko osoby, które wymagają rehabilitacji, to też osoby, które chcą rywalizować, brać udział w zawodach sportowych

– zaznaczyła Dalecka.

Zielonogórska uczelnia od siedmiu lat organizuje turnieje w boccia dla osób niepełnosprawnych w ramach UZ BOCCIA CUP i od trzech lat prowadzi Integracyjne Mistrzostwa Polski AZS w tej grze.

Boccia to gra polegająca na umieszczeniu jak największej ilości bil jednego koloru (czerwone/niebieskie lub inaczej oznakowane) w sąsiedztwie białej bili, wyrzucanej przez zawodnika rozpoczynającego grę. Rzuty wykonywane są w pozycji siedzącej lub stojącej. Wygrywa drużyna, która umieści najwięcej bil swojego koloru w sąsiedztwie białej bili.

„Ta gra daje możliwość rywalizacji sportowej osobom z mózgowym porażeniem dziecięcym, ale również zawodnikom z innymi dysfunkcjami ruchowymi na pełny udział w turniejach i rozgrywkach” – dodała Dalecka.

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Oskarżony o zabicie żony i wybuch w kamienicy nie przyznał się do winy. Grozi mu dożywocie

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere/CC0 Public Domain

  

Tomasz J. miał zabić żonę, znieważyć jej zwłoki i doprowadzić do katastrofy kamienicy na poznańskim Dębcu, żeby zatrzeć ślady przestępstwa. Dzisiaj w Sądzie Okręgowym w Poznaniu Tomasz J. nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu czynów.

4 marca ub. roku wskutek wybuchu gazu zawaliła się część kamienicy na poznańskim Dębcu. Prowadząca sprawę poznańska prokuratura ustaliła, że bezpośrednią przyczyną eksplozji w budynku było celowe odkręcenie przez Tomasza J. rury doprowadzającej gaz do kuchenki znajdującej się w mieszkaniu.

Spowodowało to uwolnienie się znacznej ilości gazu i w efekcie doprowadziło do jego wybuchu. W ruinach budynku znaleziono ciała pięciu osób; rannych zostało łącznie ponad 20 mieszkańców kamienicy. Motywem działania sprawcy – jak podkreślili śledczy – miało być zatarcie śladów przestępstwa.

[polecam:https://niezalezna.pl/248096-wysadzil-kamienice-sa-kolejne-zarzuty]

Prokuratura oskarżyła Tomasza J. o zabójstwo żony Beaty J., znieważenie jej zwłok, a także zabójstwo czterech osób i usiłowanie zabójstwa kolejnych 34 osób poprzez spowodowanie wybuchu gazu. Tomasz J. został także oskarżony o spowodowanie wypadku drogowego, w wyniku którego ciężkich obrażeń ciała doznał jego syn Kacper.

W toku śledztwa Tomasz J. został poddany obserwacji sądowo-psychiatrycznej. Po jej przeprowadzeniu biegli orzekli, że w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów był całkowicie poczytalny. Mężczyźnie za zarzucane mu czyny grozi dożywocie.

W piątek przed Sądem Okręgowym w Poznaniu, przy zachowaniu szczególnych środków bezpieczeństwa, rozpoczął się proces Tomasza J. Mężczyzna na salę rozpraw został doprowadzony z aresztu, w którym przebywa od końca marca ub. roku.

Tomasz J. nie przyznał się w sądzie do żadnego z zarzucanych mu czynów; odmówił także złożenia wyjaśnień. Za pośrednictwem swojego adwokata złożył oświadczenie, że nie chce uczestniczyć w piątkowej rozprawie, ani nie chce być doprowadzany na kolejne. Po złożeniu oświadczenia Tomasz J. został wyprowadzony z sali rozpraw.

W trakcie piątkowej rozprawy sąd przesłuchał pierwszego świadka w sprawie. Zeznania składała siostra Beaty J. – Iwona. Jej zdaniem Tomasz J. z premedytacją doprowadził do wypadku samochodowego, w którym poważnych obrażeń doznał syn oskarżonego – Kacper.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl