Drwal ukrywał się w lesie przed policją. Policja schwytała poszukiwanego po trzech tygodniach

/ pixabay.com

  

Po trzech tygodniach poszukiwań w Puszczy Noteckiej policjanci zatrzymali drwala, który odpowie za podpalenie. To Jacek D., mieszkaniec miejscowości Kaplin (woj. wielkopolskie). Mężczyzna najprawdopodobniej przez cały czas ukrywał się w lesie.

Poszukiwany 60-letni Jacek D. został zatrzymany w lesie niedaleko miejscowości Zatom Nowy, około 5 km od jego miejsca zamieszkania. Ważne, że został odnaleziony cały i zdrowy

- podkreślił oficer prasowy policji w Międzychodzie asp. sztab. Przemysław Araszkiewicz.

„Dzisiaj otrzymaliśmy informację, że w okolicach Jeziora Piaskowego na ziemi, przykryty folią, leży jakiś mężczyzna. Policjanci, którzy pojechali sprawdzić tę informację, we wskazanym miejscu odnaleźli poszukiwanego od kilkunastu dni Jacka D.” – powiedział Araszkiewicz.

Mężczyzna był poszukiwany od 23 września za uszkodzenie mienia i podpalenie. W czasie sprzeczki z sąsiadami w miejscowości Kaplin podpalił swoje mieszkanie; ogień zagroził innym domom. W wyniku pożaru nikt nie odniósł obrażeń. Jacek D. tuż przed przyjazdem policji zbiegł do pobliskiego lasu.

Poszukiwany nie był w przeszłości karany, według policji cieszy się dobrą opinią. Jacek D. był drwalem. 

Mężczyzna ten był za pan brat z lasem, on w lesie pracował praktycznie całe życie, las nie był dla niego czymś obcym

- podkreślił policjant.

W poszukiwanie zbiega kilkukrotnie zaangażowano znaczne siły policji, w tym śmigłowiec. Funkcjonariusze przeczesywali lasy w okolicach Międzychodu. W czwartek zbiega szukało stu trzydziestu policjantów prewencji z Poznania, wykorzystano też mobilne centrum poszukiwań.

Na chwilę obecną nie wiemy, co on robił przez te trzy tygodnie, czy przebywał w lesie, czy ktoś mu pomagał

- powiedział Araszkiewicz. 

Dodał, że szeroko zakrojone poszukiwania mogły przyczynić się do tego, iż policja dostała informację o miejscu pobytu Jacka D.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

B. prezydent Boliwii otrzymał azyl

zdjęcie ilustracyjne / Sebastian Baryli CC BY 2.0

  

Były prezydent Boliwii Evo Morales przyleciał dziś do Meksyku, gdzie otrzymał azyl polityczny. Szef MSZ Meksyku Marcelo Ebrard powiedział, że musiał negocjować z rządami kilku państw Ameryki Łacińskiej, by zapewnić Moralesowi bezpieczne dotarcie do kraju.

Ebrard, który powitał Moralesa po przylocie, dzień wcześniej nazwał odsunięcie go od władzy „puczem wojskowym”. Według dowódcy boliwijskich sił zbrojnych generała Williamsa Kalimana, prezydent złożył dymisję pod presją armii.

Rząd Meksyku wysłał po Moralesa samolot wojskowy; władze Boliwii początkowo odmówiły wpuszczenia go, a niektóre kraje Ameryki Łacińskiej nie pozwoliły mu lecieć przez swoją przestrzeń powietrzną. Niektóre państwa regionu tak jak Meksyk uznały Moralesa za ofiarę zamachu stanu, a inne wraz z wenezuelską opozycją oceniły, że został on słusznie odsunięty od władzy przez obywatelskie protesty.

Po wylądowaniu Morales wyraził wdzięczność wobec prezydenta Meksyku za „uratowanie mu życia”. Zapewnił, że będzie nadal angażował się w politykę, tak długo, „jak długo będzie żył”. Dodał, że jego dom w Boliwii, tak jak dom jego siostry, został splądrowany.

Tymczasem w Boliwii deputowani lewicowej partii Moralesa Ruch na rzecz Socjalizmu (MAS) ogłosili, że zbojkotują sesję Wielonarodowego Zgromadzenia Legislacyjnego, czyli parlamentu, podczas której wyznaczony miał być prezydent tymczasowy. 

- Bez nas nie będzie kworum i takie jest stanowisko całej narodowej partii MAS

- powiedział szef tego ugrupowania w parlamencie Sergio Choque.

USA wezwały w poniedziałek Zgromadzenie Legislacyjne do szybkiego zatwierdzenia rezygnacji Moralesa i wyznaczenia tymczasowego następcy, jednak właśnie tego dnia tysiące zwolenników Moralesa ruszyły w kierunku budynku parlamentu. Specjalna jednostka oddelegowana do ochrony parlamentu załadowała ostrą amunicję, a deputowanych ewakuowano; na razie nie wiadomo, czy deputowani wrócili i podjęli obrady.

Na ulicach boliwijskich miast jest nadal niespokojnie, w poniedziałek doszło do zamieszek, a zwolennicy Moralesa blokowali drogę do lotniska w La Paz. Generał Kaliman oświadczył, że wojsko wesprze policję w zapewnianiu porządku, „aby uniknąć przelewu krwi”. Na ulicach miast dochodzi do walk zwolenników i przeciwników byłego prezydenta.

Morales, pierwszy prezydent Boliwii wywodzący się z ludności indiańskiej, ustąpił w niedzielę po tygodniach protestów, jakie wybuchły w związku z kontestowanymi wynikami ostatnich wyborów prezydenckich. O jego ustąpieniu przesądziła ostatecznie presja armii.

Według lokalnych mediów podczas starć w miastach El Alto i La Paz co najmniej 20 osób zostało rannych.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl