Lamparska refleksyjnie: Wyrok śmierci trudno jest zaakceptować. Niezależnie od wieku

/ https://www.facebook.com/lamparska

  

Magdalena Lamparska tłumaczy, że kontynuacja serialu i praca na planie „39 i pół tygodnia” przywołały wiele wspomnień i zmusiły ją do refleksji nad przemijaniem i kruchością życia. Główni bohaterowie przeszli bowiem sporą metamorfozę, a dodatkowo z perspektywy dekady zmieniło się spojrzenie na wiele spraw. Zdaniem aktorki, serial pokazuje, że niezależnie od wieku, sposoby bycia czy statusu społecznego niezwykle trudno jest zaakceptować wyrok śmierci.

W nowej serii Magdalena Lamparska ponownie wciela się w rolę Marty, ukochanej Patryka (Alan Andersz), czyli syna Darka Jankowskiego (Tomasz Karolak). Jednak po 10 latach w życiu bohaterów wiele się zmieniło. Tym razem kluczowa postać, beztroski wieczny chłopiec staje przed największym wyzwaniem, na jakie mógł go wystawić los. Walczy o życie i to dosłownie, diagnoza jest bowiem bezwzględna – zostało mu 39 i pół tygodnia. Zdaniem aktorki, serial pokazuje, że niezależnie od wieku, sposoby bycia czy statusu społecznego niezwykle trudno jest zaakceptować wyrok śmierci.

– Ta nowa odsłona serialu jest o przemijaniu, o tym, że czasami nam się wydaje, że jeszcze mamy na coś czas, że zrobimy to jutro albo naprawimy relacje za tydzień, a czasami los sprawia tak, że już nie mamy wyjścia, jesteśmy postawieni przed jakąś kategoryczną decyzją. I to daje bardzo dużo do myślenia. Pamiętam, jak zaczynaliśmy „39 i pół”, to było dużo porównań do „Czterdziestolatka”. Teraz perspektywy bardzo się zmieniły. Kiedyś 40-latek to był dziadziuś w kapciach, a teraz 39,5 to jest młody człowiek na pełnej petardzie. Myślę więc, że to przemijanie i taka po prostu pokora jest głównym motorem tej transzy

– mówi agencji Newseria Lifestyle Magdalena Lamparska.

Magdalena Lamparska nie ukrywa, że powrót na plan serialu po dzisięciu latach był bardzo sentymentalny. Niezwykle dużą przyjemność sprawiło jej spotkanie niemal w tym samym gronie twórców. Aktorka bardzo docenia bowiem i chwali profesjonalizm całej ekipy, która pracowała nad nową serią.

– To był powrót do przyjaźni, do znajomości i tak samo w pierwszej części producentem serialu była Justyna Pawlak, tak samo w tej. I ona po prostu jest pomysłodawczynią, mamą tego projektu. I to było naprawdę niezwykłe, jak ona wszystko to koordynuje, ona ma jakąś totalną wizję na temat tego, jak ten serial powinien wyglądać, i tego się trzyma. I super pracować pod takimi skrzydłami

– mówi Magdalena Lamparska.

Podobnie jak w życiu prywatnym również w serialu jej postać nieco się zmieniła przez te 10 lat. Nie tylko fizycznie, lecz także mentalnie.

– Stało się to w sposób bardzo naturalny, bo również jestem o 10 lat starsza. Takim kluczowym punktem tej serii dla mnie było to, że poznałam mojego 10-letniego syna, którego kreuje Franek. I tak pomyślałam sobie: Okej, to już wiem, co mam grać, to jest 10 lat macierzyństwa, tego trudu, tej miłości ogromnej, ale też kompromisów i wychowania

– mówi Magdalena Lamparska.

Aktorka przyznaje, że w budowaniu tej roli czerpała z własnego doświadczenia, prywatnie jest bowiem mamą 2-letniego synka.

– Na pewno to gdzieś mnie bardzo uwrażliwiło na dzieci. Bardzo lubię dzieci, lubię ich bezpośredniość, naturalność i to, że jak jeszcze nie potrafią, to kombinują

– dodaje Magdalena Lamparska.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, newseria.pl


Wczytuję komentarze...

Tak wygląda projekt budżetu Wrocławia

/ wroclaw.pl

  

Dochody na poziomie 5,3 mld zł, a wydatki rzędu 5,6 mld zł – to założenia przyszłorocznego budżetu Wrocławia. Na inwestycje w 2020 roku miasto chce wydać blisko 800 mln zł, z czego najwięcej - na infrastrukturę.

O założeniach przyszłorocznego budżetu Wrocławia mówił podczas konferencji prasowej skarbnik miasta Marcin Urban.

„Opracowanie projektu na rok 2020 było wyzwaniem szczególnym, zwłaszcza w obliczu realiów, w których znajdują się obecnie polskie samorządy" - powiedział Urban. Wskazał m.in., że w związku z rządowymi reformami, które obniżają PIT z 18 proc. do 17 proc. oraz ustanowieniem zerowego podatku dochodowego od osób fizycznych dla osób do 26. roku życia, miasto zanotowało spadek dochodów z PIT.

Projekt budżetu zakłada dochody miasta w przyszłym roku na poziomie 5,3 mld zł, a wydatki 5,6 mld zł. Na inwestycje miejscy urzędnicy planują przeznaczyć blisko 800 mln zł.

Najwięcej pieniędzy pochłonie budowa trasy autobusowo-tramwajowej na Nowy Dwór i trasy na Popowice.

Środki zostaną przeznaczone też m.in. na budowę i przebudowę placówek oświatowych, miejski program wymiany źródeł ogrzewania czy małe inwestycje, realizowane w ramach Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego czy nowego Programu Inwestycyjnego Rad Osiedli.

Urzędnicy podkreślają, że jedyny z czynników, które należy uwzględnić w przyszłorocznym budżecie, są wyższe pensje dla nauczycieli. Wskazano, że na oświatę i wychowanie zostanie przeznaczonych 1,4 mld zł.

Na transport i inwestycje drogowe w projekcie budżetu zapisano prawie 1,1 mld zł, a na samą komunikacje zbiorową 468 mln zł.

Na politykę społeczną wrocławski magistra w przyszłym roku chce wydać 1,2 mld zł.

Pierwsze czytanie uchwały budżetowej odbędzie się na czwartkowej sesji Rady Miasta Wrocławia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl