Do Senatu RP podczas niedzielnych wyborów parlamentarnych wybrani zostali m.in. Stanisław Gawłowski (w okręgu 100.) oraz Krzysztof Kwiatkowski (okręg 24). Obu polityków łączy fakt, że mają obecnie postawione przez prokuraturę zarzuty - Gawłowski w związku z aferą melioracyjną, Kwiatkowski - w związku z nadużyciami przy obsadzie stanowisk w Najwyższej Izbie Kontroli.

W rozmowie z Michałem Rachoniem w programie "#Jedziemy", Kacper Płażyński, prawnik, obecnie poseł-elekt, odniósł się do tej kwestii, w szczególności - do sprawy posła Gawłowskiego.

Mówimy o przypadkach oczywistych, mówimy o przypadkach, w których prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie afery melioracyjnej od wielu lat. to zaczęło się jeszcze przed rządami Prawa i Sprawiedliwości. Zarzuty postawiono nie tylko panu Gawłowskiemu, ale również kilkudziesięciu innym osobom. Nawet sama Platforma Obywatelska oficjalnie odmówiła Gawłowskiemu poparcia, niestety - poparła go m.in. Aleksandra Dulkiewicz, co mnie jako gdańszczanina bardzo niepokoi

- powiedział Płażyński.

Nowo wybrany poseł zauważył, że ujawnione przez TVP Info "taśmy Neumanna" pokazują taktykę, "w której pokazuje się kandydatów na ważne stanowiska państwowe z zarzutami, z aktami oskarżeniami jako walor, bo to akty oskarżenia złożone przez tę »niedobrą, pisowską prokuraturę«".

To jest zupełne niezrozumienie, czym jest państwo, czym są organy państwowe i czemu wszyscy powinniśmy służyć. Budowanie instytucji to nie jeden rok, dwa lub trzy, budowanie silnego państwo to budowanie instytucji przez dziesiątki lat, a niestety takie działania powodują, że w społeczeństwie tracimy jakąkolwiek wiarę w działanie państwa polskiego. Ja rozumiem, że mają czego się wstydzić, że były minister, Bartłomiej Sienkiewicz, mówił, że za PO państwo było tylko teoretyczne, ale to się skończyło, nie ma świętych krów.

- podkreślił Kacper Płażyński.

- W przypadku pana Gawłowskiego nie możemy mówić, że są to polityczne zarzuty. Przecież tę sprawę jednoznacznie ocenił polski sąd, że te zarzuty są bardzo prawdopodobne. Przecież pan Gawłowski szereg miesięcy był w areszcie śledczym właśnie decyzją polskiego sądu, więc nie możemy mówić, że jest tutaj polityczne działanie prokuratury, bo to potwierdził, że jest jak najbardziej prawdopodobne, że do tych przestępstw doszło

- dodał.

Gawłowski jest jednym z oskarżonych w tzw. aferze melioracyjnej, m.in. o przestępstwa o charakterze korupcyjnym i pranie brudnych pieniędzy. Akt oskarżenia do szczecińskiego sądu wpłynął 4 lipca. Chodzi o nieprawidłowości przy 26 inwestycjach realizowanych przez Zachodniopomorski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie. Obrońca Gawłowskiego mówił, że jego klient udowodni swoją niewinność, bo nie popełnił zarzucanych mu czynów.