Premier na szczycie UE ws. brexitu

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Premier Mateusz Morawiecki w czwartek udaje się do Brukseli na unijny szczyt poświęcony m.in. wyjściu Wielkiej Brytanii z UE. Na kilkanaście godzin przed szczytem wciąż nie wiadomo, czy unijni liderzy będą rozmawiać o gotowym porozumieniu, czy dadzą kolejne wytyczne Zjednoczonemu Królestwu.

Rozpoczynający się w czwartek dwudniowy szczyt UE poświęcony brexitowi jest uważany za ostatnią szansę na zawarcie porozumienia, tak aby możliwe było wyjście Wielkiej Brytanii w planowanym terminie, czyli 31 października.

Wiceszef MSZ Konrad Szymański w środę w Sejmie ocenił, że pojawiły się szanse, żeby umowa dot. brexitu w zmodyfikowanej wersji była ratyfikowana przez stronę unijną i brytyjską. Dodał jednak, że wciąż istnieje szansa na bezumowny brexit.

"Dziś wydaje się, że zrobiliśmy pół kroku wstecz, jeśli chodzi o ten negatywny scenariusz, że pojawiły się znowu szanse na to, aby umowa w zmodyfikowanej wersji była ratyfikowana przez stronę unijną i brytyjską. Tym niemniej ryzyko brexitu bezumownego istnieje"

- powiedział Szymański.

Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz wyraził w poniedziałek umiarkowany optymizm co do możliwości zawarcia porozumienia w sprawie brexitu w tym tygodniu. Jak podkreślił jest na to nadzieja

Na dzień przed rozpoczęciem szczytu w Brukseli panuje przekonanie, że na zatwierdzenie prawnego porozumienia na szczycie, o ile zostanie ono osiągnięte, będzie już za późno. Zamiast tego szefowie państw i rządów mają dać dalsze wytyczne polityczne i zwrócić się do Wielkiej Brytanii o stanowisko ws. uzgodnień. W Brukseli spekuluje się jednak o możliwym kolejnym nadzwyczajnym szczycie przed końcem miesiąca.

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk w rozmowie z korespondentami TVN24 i Polsat News w Brukseli ocenił, że jeszcze w środę "teoretycznie wszystko powinno być jasne" w sprawie brexitu.

"Cały czas trwają w tej chwili negocjacje. Ja miałem nadzieję, że otrzymamy już gotowy, wynegocjowany tekst o charakterze prawnym dzisiaj, nawet przed południem, żeby państwa członkowskie mogły się zapoznać ze szczegółami tego porozumienia"

- powiedział Tusk.

"Wszystko idzie w dobrą stronę, ale z brexitem i z naszymi partnerami brytyjskimi wszystko jest możliwe. Tam ciągle się kotłuje i zasadnicze zręby tego porozumienia są gotowe i teoretycznie moglibyśmy jutro zaakceptować ten deal, to porozumienie z Wielką Brytanią i uniknąć chaosu i tych nieszczęść" - dodał.

Przed południem główny unijny negocjator ds. brexitu Michel Barnier oceniał, że nadal do rozwiązania pozostają "znaczące kwestie". Poczynione przez premiera Borisa Johnsona ustępstwa ws. rozstrzygnięcia kwestii granicy Irlandii Północnej nie podobają się przedstawicielom północnoirlandzkiej Demokratycznej Partii Unionistów (DUP), która wspiera gabinet Johnsona. DUP konsekwentnie powtarza, że nie zgodzi się na granicę regulacyjną między Irlandią Północną a resztą Wielkiej Brytanii.

Kolejnym tematem rozmów unijnych liderów będzie sytuacja w Syrii po tym jak Turcja zaatakowała północno-wschodnią część tego kraju kontrolowaną przez syryjskich Kurdów. W poniedziałek szefowie dyplomacji państw członkowskich potępili to działanie i uzgodnili koordynacje ws. wprowadzania embarga na dostawy broni przez państwa członkowskie.

Podczas szczytu ma odbyć się także dyskusja na temat Albanii i Macedonii Północnej po tym jak Francja zablokowała we wtorek decyzje o otwarciu negocjacji akcesyjnych dla tych dwóch państw. Po raz pierwszy w szczycie będzie uczestniczyć przewodnicząca elekt Komisji Europejskiej Urusula von der Leyen. Oczekuje się rozmowy na temat powołania KE i procesu nominowania pozostałych trzech kandydatów po tym jak desygnowani przez Rumunię, Węgry i Francję zostali odrzuceni przez PE.

Szefowie państw i rządów mają też zająć się kwestią wieloletniego budżetu UE, jednak w tej sprawie nie ma planów na podejmowanie żadnych decyzji. Wiceszef MSZ ds. europejskich Konrad Szymański w rozmowie z dziennikarzami w Luksemburgu podkreślał, że Polska widzi w propozycji dotyczącej nowego wieloletniego budżetu UE, którą przedstawiła Finlandia, pozytywne elementy, np. w sprawie zbliżenia poziomu dopłat dla rolników, jednak zaproponowany poziom wydatków jest zdaniem rządu zbyt niski.

Według ubiegłorocznej propozycji Komisji Europejskiej następny wieloletni budżet ma wynosić 1,114 proc. połączonego Dochodu Narodowego Brutto (DNB) 27 państw członkowskich. We wrześniu Niemcy zaproponowały zmniejszenie wydatków o ponad 10 proc. (do poziomu 1 proc. DNB), natomiast sprawująca prezydencję Finlandia przedstawiła w ostatnich dniach kompromis pomiędzy propozycją KE i tą niemiecką.

Polska protestuje przede wszystkim przeciw cięciom w polityce spójności, jakie miałyby dotknąć całą UE, ale nasz kraj szczególnie. Według przedstawionej przez Komisję Europejską propozycji do Polski miałoby trafić na ten cel 23 proc. (19,5 mld euro) mniej niż w obecnej perspektywie. Średnie cięcia w polityce spójności dla całej UE wynoszą 7 proc. i około 5 proc. we Wspólnej Polityce Rolnej (WPR).

"We wszystkich tych kluczowych sprawach, takich jak wielkość budżetu, wielkość alokacji, w polityce spójności i w polityce rolnej nie mamy porozumienia" - oświadczył Szymański.

Mimo postępów nie ma też porozumienia w sprawie rozporządzenia dotyczącego powiązania dostępu do środków z praworządnością.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Pierwsza debata Johnson-Corbyn za nami. Bez większych zaskoczeń

/ Corbyn: By Rwendland - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=52767664; Johnson:By johnhemming - Flickr, CC BY-SA 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1612669

  

Brytyjski premier Boris Johnson i lider opozycji laburzystowskiej Jeremy Corbyn próbowali we wtorek wieczorem przekonać do siebie wyborców podczas pierwszej debaty telewizyjnej przed wyborami. Obaj uniknęli błędów, ale głównie powtarzali dobrze już znane argumenty i twierdzenia.

Pierwsza przedwyborcza debata, która odbyła się w prywatnej telewizji ITV, miała formułę odpowiedzi na pytania zadawane przez publiczność zgromadzoną w studiu. Pytania dotyczyły brexitu, przyszłości Zjednoczonego Królestwa, publicznego systemu opieki zdrowotnej NHS, zapowiadanych przez obu polityków wydatków budżetowych, ale także prawdy i uczciwości w polityce.

Podczas godzinnej debaty żaden z polityków nie powiedział niczego, czego by nie mówił już wcześniej. Johnson niemal przy każdym pytaniu wracał do tego, że dzięki wynegocjowanej przez jego rząd umowie można będzie zakończyć sprawę brexitu, a w konsekwencji zająć się sprawami, które są ważne dla ludzi.

Corbyn ponownie twierdził, że rząd gotowy jest sprywatyzować NHS oraz mówił o powiększającej się biedzie i przepaści między bogatymi a ubogimi. Obaj wręcz używali tych samych zwrotów i zdań, które wypowiadają od tygodni. Nie złożyli też żadnej obietnicy, o której nie mówiliby wcześniej.

Wprawdzie wracanie przez Johnsona do tego samego wątku oraz notoryczne przedłużanie wyznaczonego czasu odpowiedzi było trochę irytujące - także dla prowadzącej debatę, która kilkakrotnie go upominała - wydaje się, że szef rządu wypadł nieco lepiej od lidera opozycji. Celem Johnsona było pokazanie, iż Corbyn nie wie, czy chce wyjścia z Unii Europejskiej, czy pozostania w niej i to mu się udało.

Corbyn, kilkakrotnie zapytany, czy jeśli zgodnie z obietnicą wynegocjuje w ciągu trzech miesięcy nową umowę z UE i podda ją pod referendum, będzie głosował za nią, czy przeciw niej, nie odpowiedział w jasny sposób.

Poza tym szef rządu wygrywał mową ciała - był bardziej dynamiczny, mówił w sposób bardziej przekonujący. Corbyn w zasadzie wypadł lepiej tylko w jednej części debaty, ale za to ważnej dla wyborców - dotyczącej NHS. Przywołał wątek osobisty - swojej znajomej, która dzień wcześniej zmarła na raka piersi, czekając przez osiem godzin na przyjęcie w szpitalu, czego zapowiedź Johnsona dalszego zwiększenia wydatków na NHS nie mogła zniwelować.

Pomimo że Johnson wypadł nieco lepiej, trudno się spodziewać, by ta debata kogokolwiek przekonała, nie mówiąc już o tym, by miała stać się kluczowym momentem w kampanii. Żaden z polityków nie popełnił jakiegoś błędu, który mógłby kosztować utratę głosów, ale też żaden nie powiedział czegoś, czym mógłby przyciągnąć wyborców konkurenta. Co oczywiście nie przeszkodziło sztabom obu uczestników ogłosić, że to ich kandydat wygrał debatę.

Kolejna debata - tym razem organizowana przez publiczną stację BBC - odbędzie się już w najbliższy piątek. Będzie miała podobną formułę, ale szerszy skład, bo oprócz liderów Partii Konserwatywnej i Partii Pracy wezmą w niej udział także szefowa Liberalnych Demokratów Jo Swinson i szefowa Szkockiej Partii Narodowej Nicola Sturgeon.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl