Politycy PO mówią "nie" przywództwu Schetyny. Ale on... "nie ma takich sygnałów"

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Eurodeputowana PO Julia Pitera stwierdziła dzisiaj, że Grzegorz Schetyna powinien zrezygnować z funkcji szefa PO. W jej ocenie, tak długo jak PO będzie się zajmowała utrzymaniem status quo swoich liderów, w tym szefostwa Schetyny, tak długo będzie rządziło PiS. Pitera nie jest w tym zdaniu osamotniona. O oczekiwaniu weryfikacji przywództwa Schetyny mówi też Rafał Grupiński. Sam zainteresowany zaznacza zaś, że wybory szefa PO będą na początku 2020 r. i nie będzie zgody na poddanie się "zewnętrznemu szantażowi" w kwestii ich przyspieszenia.

Pitera zapytana w programie Onet Opinie, dlaczego jest byłą posłanką i byłym europosłem odpowiedziała, że wynika to z osobistej niechęci do niej szefa regionu mazowieckiego PO Andrzeja Halickiego, który - jak stwierdziła Pitera - zapowiadał, że będzie ją "banował" na listach wyborczych. Mówiła też, że listy KO były ustawione pod liderów tych list, i nie dawały szans na sukces wyborczy kandydatom startującym z dalszych pozycji, co też miało wpływ na to, że nie wystartowała w wyborach parlamentarnych.

Przyznała, że choć zgłosiła chęć startu w wyborach parlamentarnych, to od połowy czerwca nikt z PO się z nią nie kontaktował w tej sprawie, a ona sama nie próbowała więcej prosić o miejsce na liście.

Była europosłanka oceniła też, że lider PO Grzegorz Schetyna powinien odejść ze stanowiska w partii. Mówiąc o ostatnich i wcześniejszych wyborach, oceniła je jako "wpadki" Schetyny, który odpowiada za "osłabienie" list z udziałem kandydatów PO. "Liderzy (PO-PAP) poprzegrywali. Ludzie Grzegorza Schetyny tak naprawdę poprzegrywali" - mówiła. Podkreśliła też, że wielu ludzi w PO myśli tak jak ona.

Pitera nie przesądziła, czy takie nastroje wewnątrz PO doprowadzą do usunięcia Schetyny z funkcji przewodniczącego. Przyznała, że ludzie, z którymi rozmawiała twierdzą, że po wyborach we władzach PO musi dojść do zmiany.

"Do całości Platformy musi dotrzeć jedno: projekt Platformy jest zamykany od półtora roku"

- stwierdziła. Wyjaśniła też, że w miejsce PO jest promowana Koalicja Obywatelska. "Za cztery lata nie będzie tego bytu politycznego (PO)" - mówiła polityk.

Spytana, czy Małgorzata Kidawa-Błońska powinna zastąpić Schetynę na stanowisku szefa PO oceniła, że wicemarszałek Sejmu jest tylko "figurantką". Mówiła też, że Kidawa-Błońska boli się rozmowy z innymi politykami - dlatego nie brała udziału w debacie wyborczej - a jedynie wygłasza do nich pouczenia, "że mają się lubić".

Pitera została też spytana, czy sama wystartuje w wyborach na stanowisko przewodniczącego PO. "Uporządkowałabym PO, ale myślę, że to nie jest możliwe" - odpowiedziała. Wyjaśniła, że w jej ocenie, w PO jest "zamknięty krąg" osób, który będzie bronił swojego status quo, w tym Grzegorza Schetyny.

"Jak długo PO będzie się zajmowała status quo swoich liderów, a nie tym, że w Polsce musi być partia opozycyjna, która musi w końcu pokonać PiS, to koledzy to status quo zachowają, ale PiS będzie miał trzecią kadencję, a druga kadencję będzie prezydentem Andrzej Duda"

- powiedziała Pitera.

Podobnego zdania jest Rafał Grupiński.

"Bez wątpienia jest tego rodzaju oczekiwanie na pewno na weryfikację przywództwa. Myślę, że na pewno pan przewodniczący powinien mocno zastanowić się nad zmianą swojego najbliższego otoczenia, jeśli chce dalej prowadzić partię"

- powiedział TVN24 poseł PO-KO i szef regionalnych struktur Platformy w Wielkopolsce.

Z kolei Schetyna pytany, czy jego przywództwo jest obecnie podważane, stwierdził, że nie ma takiego wrażenia ani takich sygnałów.

"W styczniu, w lutym są wybory na szefa PO. Wszyscy członkowie będą decydować. Jeśli ktoś dzisiaj chce, żeby je przyspieszyć, wywrócić w trakcie rozmów, ustalania i ustawiania tej senackiej większości, to ma złe intencje i tutaj absolutnie nie będzie takiej zgody, żeby się poddać zewnętrznemu szantażowi"

- mówił lider PO.

W środę zaplanowane jest posiedzenie zarządu Platformy Obywatelskiej. Członkowie władz PO mają podsumować wynik niedzielnych wyborów parlamentarnych. Zajmą się też najprawdopodobniej kwestiami personalnymi, takimi jak wybór szefa klubu parlamentarnego i wskazanie kandydata na marszałka Senatu. Niewykluczona jest dyskusja na temat kwestii wyborów przewodniczącego PO.

We wtorek obecny wiceszef PO Borys Budka mówił, że kadencja szefa PO Grzegorza Schetyny kończy się w styczniu, ale jest statutowa możliwość, by wybory przeprowadzić szybciej. W środę Budka powiedział, że nie podjął jeszcze decyzji o kandydowaniu na przewodniczącego PO, ale - jak zaznaczył - dopuszcza taki scenariusz. Według niego, wybory szefa PO powinny odbyć się do końca roku.

Również wicemarszałek Sejmu, kandydatka KO na premiera Małgorzata Kidawa-Błońska pytana była w środę przez dziennikarzy, czy ona wystartuje w wyborach na szefa PO. Odpowiedziała, że nie rozważała tego. Dopytywana w tej sprawie odpowiedziała, że "tego nie wyklucza". Podkreślała przy tym, że Schetyna "dokonał jednej ważnej rzeczy, bo udało mu się stworzyć Koalicję Obywatelską i zmobilizować różne środowiska. Jak oceniła, dzięki temu opozycja ma większość w Senacie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

21-latek planował zamach na swoją dawną szkołę. Czeka go 2,5 roku za kratkami

/ Zdjęcie ilustracyjne / fot. pixabay.com

  

Sąd rejonowy w Sollentunie pod Sztokholmem skazał dziś 21-letniego mężczyznę na karę 2,5 roku więzienia za przygotowywanie ataku na swoją dawną szkołę. Zamach miał mieć miejsce w rocznicę masakry w Columbine High School w USA.

Jacob H. został zatrzymany 1 kwietnia ubiegłego roku w Sollentunie w wynajętym przez siebie magazynie podczas kłótni ze znajomym, któremu groził maczetą. Wezwana na miejsce policja przez przypadek znalazła materiały wybuchowe, kanistry z benzyną oraz pamiętnik z opisem planu ataku na szkołę średnią Fredrika Bremergymnasiet w gminie Huddinge na południe od Sztokholmu. Zamach miał polegać na podpaleniu szkolnej biblioteki oraz dokonaniu eksplozji na terenie placówki, do której uczęszcza 2 tys. uczniów. Następnie - jak napisał mężczyzna - chciał być zastrzelony przez policję.

Podczas przesłuchania Jacob H. oświadczył, że "chciał stracić życie w taki sposób, aby zostać zapamiętanym". Planowany zamach miał zostać przeprowadzony 19 kwietnia 2019 roku, w 20. rocznicę masakry w amerykańskiej szkole Columbine High School w USA, w wyniku której zginęło 12 uczniów, a 21 zostało rannych. Sprawcami strzelaniny byli dwaj uczniowie tej szkoły, którzy przed przybyciem policji popełnili samobójstwo. Podłożone przez nich ładunki nie wybuchły. 

Sąd rejonowy w Sollentunie, skazując Jacoba H. na karę 2,5 roku więzienia, uznał za prawdopodobne dokonanie przez niego podpalenia mogącego mieć poważne skutki. Natomiast przygotowywane eksplozje sędzia potraktował jako "niemogące wyrządzić poważnych szkód". Z tą argumentacją nie zgodził się prokurator, który rozważa zaskarżenie wyroku do sądu wyższej instancji.

Wcześniej młodego mężczyznę uznano za poczytalnego, choć - jak dowodziła obrona - korzystał on wcześniej z pomocy psychologicznej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts