Tak się gra bluesa!

Hannah Wicklund to prawdziwy muzyczny huragan / fot. Anna Krajkowska/Gazeta Polska

  

Wyskakujący znad bębnów ekspresyjny perkusista The Nightcats, niebiański duet charyzmatycznego gitarzysty Daniela Castro z żoną, pełen emocji występ Victora 
Wainwrighta, którego głos roznosił się po katowickim Spodku nawet wtedy, gdy śpiewał bez mikrofonu, a na koniec wisienka na torcie – wschodząca gwiazda światowej sceny muzycznej, Adele i Jimy Hendrix w jednym, czyli 21-letnia Hannah Wicklund – to niezapomniane chwile tegorocznej Rawy Blues. Artyści, którzy wystąpili w piątek w sali NOSPR i w sobotę w Spodku, zgotowali słuchaczom wspaniałą muzyczną ucztę.

Blues jest jak modlitwa, jest prawdziwy, płynie z serca i dotyka serca. Udowodnili to  muzycy, którzy wystąpili podczas tegorocznej Rawy Blues w Katowicach. To było kilkanaście godzin wypełnionych pięknymi dźwiękami, wyjątkową ekspresją, wrażliwością, radością i dobrym przekazem. Poprzez swoją muzykę każdy z  artystów jakby chciał powiedzieć słuchaczom: „Daję Ci to, co mam najpiękniejszego”.

39. edycja Rawy Blues rozpoczęła się od występu Irka Dudka. Szef i gospodarz festiwalu uraczył licznie zgromadzonych w sali NOSPR słuchaczy intymnymi, lirycznymi dźwiękami, choć nie zabrakło i energicznego wykonania hitu „Au sza la la la, mam dwie lewe ręce”. Później wspaniały show dał Rick Estrin z zespołem The Nightcats. Wybitny harmonijkarz czarował publiczność melodią i swoją wyjątkową charyzmą. Muzycy tak dobrze czuli się na scenie, że znacznie przedłużyli fenomenalny koncert. W mojej pamięci na zawsze pozostanie solo perkusisty Derricka D’Mara Martina (grającego przez 17 lat z Little Richardem). Udowodnił on, że można dosłownie fruwać nad perkusją i wybijać niesamowite rytmy pałkami na strunach gitary, schodach czy statywie od mikrofonu. Zachwycona publiczność odwdzięczyła się kilkuminutowymi owacjami na stojąco i radosnymi okrzykami wyrażającymi podziw.

W sobotę halę katowickiego Spodka opanowały młode kapele wybrane przez Radę Artystyczną Festiwalu, które walczyły o główną nagrodę konkursu – 5 tys. zł oraz występ na Dużej Scenie. Laureatką została Silesian Hammond Group. Później publice zaprezentowały się nasze rodzime bluesowe bandy, a o godz. 17 na scenę wyszła pierwsza gwiazda wieczoru – perkusistka i wokalistka Lindsay Beaver ze swoim trio. Później przestrzenie bluesa rozciągnął przed słuchaczami Daniel Castro.

Nie mam wielkiego nazwiska i nie jestem wielką gwiazdą Gram dla ciebie blues na mojej gitarze Całą waszą samotność spróbuję uspokoić Będę dla ciebie grać bluesa

 – zaśpiewał w jednym ze swoich utworów. I tak się właśnie zadziało. Artysta dał słuchaczom swoje serce i piękne, kojące melodie. A ten głos! Można słuchać i słuchać. Podobnie zresztą jak kolejnego wykonawcy – Victora Wainwrighta. Jego ostatni album „Victor Wainwright & The Train” trafił na czoło listy Billboardu najlepiej sprzedających się bluesowych wydawnictw i wcale mnie to nie dziwi. Artysta zachwyca pod każdym względem. Radość z grania, pasja, wrażliwość, talent i perfekcja – tak mogę opisać jego występ. W trakcie koncertu było tak wiele emocji, że artysta podczas jednego z utworów odsuwał na bok mikrofon, by jego głos zabrzmiał sauté. I ten głos przebijał się ze sceny do kilkutysięcznej publiki. Był jak krzyk dziecka. Wainwright i jego fenomenalny zespół The Train (Pociąg) zdobyli serce słuchaczy. Dlatego nie obyło się bez bisu. A tu do artystów dołączył Irek Dudek, który na swojej harmonijce stworzył z Victorem muzyczny dialog.

Trochę więcej spokoju wprowadziła ikona jazzu i bluesa goszcząca na Rawie już po raz trzeci, czyli James Blood Ulmer, któremu towarzyszył Vernon Reid. A tuż po nich scenę zawojowała młoda Hannah Wicklund z grupą The Steppin’ Stones. Jej gra na gitarze jest pełna bluesowych zagrywek, które przywołują wspomnienia Jimiego Hendrixa, a wokalnie elektryzuje niczym Janis Joplin czy Adele. Jest tak zjawiskowa, że tylko czekać aż będzie podbijała największe światowe listy przebojów. Tymczasem podbiła serca melomanów w katowickim Spodku. Mimo późnej pory (jej występ skończył się tuż przed północą) nawet młodzi słuchacze (w tym mój syn) byli zasłuchani i zapatrzeni w tę 21-letnią gigantkę bluesa. Irek Dudek wie, co robi, planując festiwalowe koncerty. Do tego wychowuje kolejne pokolenia melomanów (przypomnę, że w tym roku na Rawę Blues dzieci do 15. roku życia wchodziły za darmo), serwując im artystów z najwyższej półki. Brawo! Już nie mogę się doczekać jubileuszowej, 40. edycji festiwalu, która odbędzie się za rok.

Dziękuję za pomoc i zaangażowanie podczas festiwalu klubowi „GP” w Mikołowie, na czele z przewodniczącym Dariuszem Gruszką.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie, niezalezna.pl, gpcodziennie.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Festiwal dla młodych kinomanów. Są rozstrzygnięcia!

/ Image by Shift and Sheriff from

  

Filmy z Kanady, Meksyku, produkcje holendersko-niemiecka i czesko-słowacko-polska zdobyły Złote Koziołki, główne nagrody 37. Międzynarodowego Festiwalu Filmów Młodego Widza Ale Kino!. Wynik ogłoszono w Poznaniu.

Ale Kino! to największy w kraju festiwal filmów dla młodych widzów. Impreza rozpoczęła się w ubiegłym tygodniu, zakończy się w niedzielę

Złote Koziołki za najlepszy film pełnometrażowy dla młodzieży otrzymał kanadyjski obraz "Świetliki odleciały" w reżyserii Sebastiena Pilote'a. W kategorii filmów pełnometrażowych dla dzieci główne trofeum zdobył holendersko-niemiecki "Cały świat Romy" Mischy Kampa.

W kategorii filmów krótkometrażowych dla dzieci jury przyznało Złote Koziołki czesko-słowacko-polskiemu filmowi "Latawiec" w reżyserii Martina Smatany. Najlepszym filmem krótkometrażowym dla młodzieży uznano meksykańską produkcję "Kamila", której reżyserką jest Urzula Barba Hopfner.

Poza jury festiwalowym filmy oceniały także jury młodzieżowe i dziecięce, które przyznały swoje nagrody – Marciny i Marcinki.

Do tegorocznego "Ale Kino!" zgłoszono przeszło 3,7 tys. filmów z 115 państw i 6 kontynentów, co – jak wskazali organizatorzy – stanowi rekord w historii festiwalu. Ostatecznie wyselekcjonowano prawie 150 najlepszych filmów dla dzieci od 4 lat i młodzieży, ale również dla rodziców i seniorów.

W tym roku filmy znalazły swoje miejsce w kilkunastu sekcjach, m.in.: konkursowych, Panoramie Dzieci, Panoramie Młodych, Ale Kino! z Piłką, Dokumentalne Ale Kino!, Ale Kino! z dreszczykiem czy Ale Kino! Najnajmłodszego Widza.

Nagrodę specjalną 37. Międzynarodowego Festiwalu Filmów Młodego Widza Ale Kino! – Platynowe Koziołki – organizatorzy postanowili przyznać Koziołkowi Matołkowi – bohaterowi książek Kornela Makuszyńskiego i Mariana Walentynowicza. Jak wskazano, Koziołek Matołek "docierał do kolejnych pokoleń dzieci za sprawą serialu +Dziwne przygody Koziołka Matołka+, którego produkcję rozpoczęto 60 lat temu w Studiu Miniatur Filmowych w Warszawie".

I Ogólnopolski Festiwal Filmów dla Dzieci i Młodzieży został zorganizowany w 1969 roku. Do połowy lat 90. ubiegłego wieku był imprezą o charakterze krajowym. Pod obecną nazwą impreza działa od 1996 r., a jej najważniejszą częścią jest międzynarodowy konkurs, w którym o statuetkę Koziołków walczą filmy polskie i zagraniczne, animowane i aktorskie.

Organizatorem festiwalu jest Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl