Wszyscy pamiętamy szokujące obrazki z mijającej kadencji, gdy posłowie Prawa i Sprawiedliwości byli atakowani przed budynkiem parlamentu. "Protestujący" nie oszczędzali nikogo - nawet śp. Kornela Morawieckiego. Dość często osoby zgromadzone przed Sejmem "polowały" na poseł Krystynę Pawłowicz, znaną z odważnych wypowiedzi i mocnych poglądów.

Już przy poprzednim tego typu przypadku - gdy Krystyna Pawłowicz musiała korzystać z obstawy policji - mówiła, że z tego typu zachowaniami należy zrobić porządek.

"To jedna z przyczyn, dla których ja z polityki chcę odejść. To jest coś okropnego. Bardzo mi się to nie podoba i jeżeli z tym nie zrobi się porządku, to nie ma to nic wspólnego z demokracją i wolnością słowa. To permanentne obrażanie przy braku ochrony sądowej, ponieważ sędziowie ich uniewinniają i nie ma możliwości ukarania tych kładących się na ziemi czy obrażających. Z tym musi się zrobić porządek"

- podkreślała wówczas w rozmowie z Niezalezna.pl.

Niestety, niewiele się zmieniło. Wczoraj czekająca na taksówkę poseł Pawłowicz ponownie została zaatakowana przez przedstawicieli środowisk związanych z "totalną opozycją". Jak to bywa w takich przypadkach, było sporo zamieszania, okrzyki, a poseł Pawłowicz wsiadała do taksówki pod eskortą policji.

Jakby jeszcze tego było mało, całe zajście było nagrywane przez jego inicjatorów i wrzucone zostało do sieci - tak, jakby chcieli "pochwalić się" swoim wyczynem...