Starcia separatystów z policją

/ sxc.hu

  

Tysiące zwolenników niepodległości Katalonii wyszły na ulice Barcelony, by protestować przeciw wyrokom więzienia, jakie dzień wcześniej otrzymali przywódcy separatystów. Doszło do starć z policją, która użyła pałek, gdy demonstranci obrzucali ją świecami dymnymi i podpalali kosze na śmieci.


Trzy osoby zostały zatrzymane, gdy protestujący usiłowali sforsować barierki ustawione przed budynkami rządowymi w centrum miasta. Policja zdołała po południu odblokować kilkadziesiąt dróg oraz kilka linii kolejowych, które od rana okupowali demonstranci.

We wtorek nadal nie udało się jednak przywrócić prawidłowego funkcjonowania lotniska El Prat w Barcelonie po poniedziałkowych zamieszkach, w których ponad 40 osób zostało rannych, w tym dwie ciężko, w starciach z policją, która użyła gumowych pocisków.

Przywódcy separatystów ogłosili we wtorek, że wyroki więzienia wzmocnią tylko determinację Katalończyków, by doprowadzić do referendum w sprawie secesji regionu. Były wicepremier Katalonii i lider jednego z dwóch największych ugrupowań separatystycznych - Republikańskiej Lewicy Katalonii (ERC) - Oriol Junqueras powiedział w wywiadzie dla agencji Reutera, że wyrok, jaki otrzymał przyczyni się do umocnienia ruchu na rzecz oderwania regionu od Hiszpanii.

Szef regionalnego rządu Quim Torra bronił masowych protestów przeciw wyrokom Sądu Najwyższego Hiszpanii, który skazał dziewięcioro katalońskich separatystów na kary więzienia wynoszące od dziewięciu do 13 lat. Uznał, że decyzja SN jest „nie do zaakceptowania”, a Katalończycy „rozpoczynają nowy etap (...) walki o samostanowienie”.

Pierwsze manifestacje Katalończyków niezadowolonych z wyroków skazujących separatystów rozpoczęły się spontanicznie w poniedziałek po południu na ulicach największych miast regionu.

W poniedziałek rano hiszpański Sąd Najwyższy skazał dziewięcioro katalońskich separatystów za podburzanie w związku z nielegalnym referendum niepodległościowym w tym regionie Hiszpanii, przeprowadzonym 1 października 2017 roku.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...


Jedzenie ze sklepu bezpieczne? „Nigdzie na świecie nie stwierdzono przenoszenia innego niż człowiek-człowiek”

Zdjęcie ilustracyjne / Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Urząd Miasta Mława podał dziś informację o wyzdrowieniu 35-letniego mieszkańca tego miasta. Podano, że wyrzucono wszystkie produkty znajdujące się w lodówce i zamrażarce mężczyzny, "ponieważ w niskim temperaturach wirus może utrzymywać się na opakowaniach nawet kilka tygodni”. O komentarz w sprawie bezpieczeństwa jedzenia kupowanego w sklepach poprosiliśmy eksperta w zakresie wirusologii, profesora Włodzimierza Guta.

Mławianin 15 marca wrócił do Polski z zagranicy i świadomie, dobrowolnie stworzył sobie w domu kwarantannę. "Wiedział, że jeśli jest zakażony, może narazić zdrowie i życie rodziny oraz innych mieszkańców Mławy. Po czterech dniach u mężczyzny wystąpiły symptomy choroby. Skontaktował się wówczas z Powiatową Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną i ostatecznie został przewieziony na oddział zakaźny szpitala w Ciechanowie" – podkreślono dziś komunikacie.

Rodzina mężczyzny, który chorował na COVID-19, od tygodnia przygotowywała się na jego powrót.

"Specjalistyczna firma przeprowadziła akcję ozonowania domu i podwórka. Wyrzucone zostały wszystkie produkty znajdujące się w lodówce i zamrażarce, ponieważ w niskim temperaturach wirus może utrzymywać się na opakowaniach nawet kilka tygodni" – wyjaśniono w informacji prasowej.

Dodano, że także wszystkie rzeczy osobiste oraz odzież chorego wcześniej na COVID-19 mężczyzny zostały w ciechanowskim Specjalistycznym Szpitalu Wojewódzkim - do rodziny wrócił on w nowym ubraniu.

Zapytaliśmy specjalistę w zakresie mikrobiologii i wirusologii, profesora Włodzimierza Guta o to, czy wirus powodujący chorobę covid-19 może utrzymać się w lodówce czy zamrażarce nawet kilka tygodni?

„To zależy od sytuacji. Jeżeli jest stylowo przechowywany np. w laboratorium – tak”

– powiedział nam Włodzimierz Gut.

Przedstawiliśmy profesorowi hipotetyczną sytuacje, gdy ktoś będący zakażonym kaszlnie na jakiś produkt będący w sklepie, np. na jogurt. Co należałoby zrobić po przyjściu z takim jogurtem do domu?

Osoba kaszląca nie powinna wejść do sklepu – to jest pierwszy element. Jeżeli już się tam znalazł, to w takiej sytuacji w warunkach normalnych, mikrobiologicznych wirus mógłby się przez kilka godzin utrzymać

– powiedział nasz rozmówca.

Zapytaliśmy jak postępować z produktami kupionymi w sklepie, np. z opakowaniami?

Jeżeli ktoś się boi, niech przetrze opakowanie 70 procentowym spirytusem, ewentualnie umyje wodą z mydłem, jeżeli coś nadaje się do mycia” - podał prof. Gut.

Profesor zaznaczył jednak:

„Nigdzie na świecie nie stwierdzono przenoszenia innego niż człowiek-człowiek. Ale jeżeli ktoś ma umrzeć ze strachu, może przemyć produkt

– dodał Włodzimierz Gut.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts