Ziarnko do ziarnka... Ten piasek jest na wagę złota!

zdjęcie ilustracyjne / Free-Photos; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Prowadzona na Sardynii latem kampania przeciwko masowemu zjawisku wywożenia piasku, muszelek i kamieni z plaż przynosi rezultaty. Wiele osób nagle ruszyło sumienie. Niektórzy (rekordziści nawet po 40 latach!) odsyłają na włoską wyspę to, co stamtąd zabrali jako pamiątkę z wakacji.

Miejscowe władze traktują wywożenie sardyńskiego piasku jako grabież oraz niszczenie środowiska naturalnego. Wymierzają surowe kary finansowe tym, w bagażach których na lotniskach i w portach znajdują butelki i woreczki z piaskiem. Powszechnie zbierane są także muszle i kamyki.

Nasilenie kontroli oraz przypominanie o tym, że jest to przestępstwo, okazało się skuteczne. Działania w obronie plaż i ich skarbów zainicjowało stowarzyszenie o nazwie Sardynia Okradana i Ograbiana.

Lokalne media podały, że w reakcji na tę kampanię mieszkanka Lombardii po 40 latach postanowiła oddać 10 kilogramów piasku i muszelek, jakie zabrała z plaży w rejonie Oristano. Odesłała wszystko w paczce zaadresowanej do organizacji obrońców wyspy. Dołączyła do niej list, w którym napisała:
„Czuję się bezgranicznie winna, ponieważ miałam w domu szklane wazony z piaskiem i muszlami zebranymi z Sardynii”.

Zawartość przesyłki od razu rozsypano na plaży pod nadzorem geologa.

Wcześniej turysta z okolic Wenecji, który w 1989 roku spędzał wakacje na położonej niedaleko Sardynii wyspie Budelli, słynącej z różowego piasku, powrócił tam po 30 latach, by go oddać.

Worek pełen naturalnych pamiątek z plaży Is Arutas odesłał również prawie po 40 latach pewien skruszony rzymianin.

Na swoje miejsca wracają także „dary natury” skonfiskowane turystom na lotniskach i w portach. Do Chia na południowym zachodzie zawieziono nad morze 100 kilogramów piasku.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...


Złamali kwarantannę, bo chcieli kupić auto. Teraz odłożone pieniądze wydadzą na karę

/ zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/@DariuszSankowski

  

Dwoje mieszkańców gminy Ulan-Majorat (Lubelskie) złamało zasady kwarantanny i wyjechało do Siedlec, aby kupić samochód. Teraz grozi im kara grzywny do 30 tys. zł - podała dziś tamtejsza policja.

Policjanci sprawdzali w niedzielę w jednej z miejscowości na terenie gminy Ulan-Majorat, czy przebywający tam 28-letni mężczyzna i 23-letnia kobieta objęci kwarantanną stosują się do zaleceń inspektora sanitarnego. "Okazało się, że nie ma ich w mieszkaniu" – poinformował rzecznik Komedy Powiatowej Policji w Radzyniu Podlaskim mł. asp. Piotr Mucha.

Funkcjonariusze w rozmowie telefonicznej uzyskali informację, że mężczyzna i kobieta są na spacerze w lesie, około 3 km od miejsca odbywania kwarantanny i pod wskazany adres dotrą za około godzinę. Jednak kiedy policjanci przyjechali po godzinie, znów nikogo nie zastali.

- Jak ustalili policjanci, 28-latek i 23-latka nie przebywali na spacerze. Powodem opuszczenia miejsca obowiązkowej kwarantanny był wyjazd do Siedlec po zakup auta, wraz z bratem 28-latka

- podał Mucha.

Policjanci wdrożyli wobec nich procedurę w kierunku art. 116 kodeksu wykroczeń, który dotyczy odpowiedzialności karnej za nieprzestrzeganie nakazów i zakazów przez chorego lub nosiciela choroby zakaźnej lub osoby sprawującej nad nimi pieczę. Za opuszczenie miejsca kwarantanny grozi kara grzywny do 30 tys. zł.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts