10 milionów złotych za instalację polskiej artystki? Magdalena Abakanowicz w Tate Gallery

„Caminando” Magdaleny Abakanowicz / fot. Business & Culture, DESA Unicum, mat.pras.

  

10 milionów złotych – po raz pierwszy dzieło sztuki w Polsce może osiągnąć tak wysoką cenę. Instalacja „Caminando”, na którą składa się dwadzieścia rzeźb Magdaleny Abakanowicz pochodzi z kolekcji Robina Williamsa, zmarłego tragicznie pięć lat temu słynnego aktora. Kilka dni temu jedno z najbardziej prestiżowych muzeów na świecie, londyńska Tate Gallery ogłosiła, że w przyszłym roku zorganizuje wielką wystawę Magdaleny Abakanowicz. Rzeźby „Caminando” zobaczyć będzie można 18 października w DESA Unicum podczas ich odsłonięcia o godzinie 18. W ten sam dzień zaprezentowana zostanie także absolutnie unikalna XIX-wieczna rzeźba „Tancerka z palcem na brodzie” Antonio Canovy, której wartość szacowana jest na 8 mln złotych.

Cykl rzeźb Abakanowicz „Caminando” to jedno, integralne dzieło. Wykonane z brązu obiekty powstały w 1999 roku w odlewni w Bolonii. W tym samym roku trafiły do kolekcji Marshy i Robina Williamsów. Jeszcze rok temu stały w ich posiadłości. 18 października o godz. 18 rzeźby zostaną zaprezentowane polskiej publiczności. 29 października odbędzie się ich licytacja, a cena za dzieło może wynieść według szacunków 7-10 milionów złotych. Premierowy pokaz będzie mieć również rzeźba „Tancerka z palcem na brodzie” autorstwa jednego z najwybitniejszych rzeźbiarzy Europy, Antonio Canovy. Prace tego artysty osiągają milionowe kwoty. W ubiegłym roku jedno z jego dzieł zostało sprzedane w londyńskim Sotheby’s za blisko 26 milionów złotych.

Jak opowiadała córka Marshy i Robina Williamsów, Zelda, jej ojciec podążał zawsze za instynktem w wyborze obiektów do swojej kolekcji. Za to uwagę Marshy zwracały prace, które przemawiały do niej pod względem estetycznym. Pracę Abakanowicz nabyli po wystawie w Marlborough Gallery w Nowym Jorku. Dwa lata później, na zaproszenie małżeństwa, artystka przyjechała obejrzeć swoje dzieło na terenie posesji Williamsów. Śladem pozostawionym po wizycie była kolekcja fotografii Abakanowicz z Marshą Williams na tle „Caminando”. Oprócz prac Abakanowicz, w kolekcji małżeństwa znajdowały się dzieła wielu wybitnych artystów, m.in. Niki de Saint Phalle, Banksy’ego i Maxa Ernsta. 

Pozycja Magdaleny Abakanowicz na światowym rynku sztuki zawsze była silna, ale nigdy tak, jak dziś. Pojedyncze rzeźby zmarłej w 2017 roku artystki sprzedają się za równowartość pół miliona złotych, a rekordową dotychczas kwotę, ponad milion złotych, zapłacono za jej pracę  „Parys” i „Odys”. Jedna z najsłynniejszych realizacji rzeźbiarki prezentowana była m.in. w przestrzeni Grand Parku w Chicago. Nie dziwi więc, że w 2020 roku w londyńskiej Tate Modern, jednej z najbardziej prestiżowych instytucji sztuki, odbędzie się wystawa poświęcona w całości twórczości Magdaleny Abakanowicz. Tate Modern uznawane jest za jedno z najważniejszych muzeów prezentujących sztukę współczesną, w tym m.in. prace Pabla Picasso, Andy’ego Warhola, Jacksona Pollocka czy Marcela Duchampa. 

Powraca również niewidziana od 13 lat praca jednego z najwybitniejszych europejskich rzeźbiarzy, Antonio Canovy. „Tancerka z palcem na brodzie” w 2006 roku sprzedała się za ponad 1,3 mln zł i ustanowiła rekord cenowy rzeźby w Polsce. Teraz jej wartość szacowana jest na 8 mln. Rok temu dzieło artysty w Londynie osiągnęło rekordową kwotę – blisko 26 mln złotych, dwa lata temu inna praca kosztowała niemal 20 mln. Canova uważany jest za „największego rzeźbiarza wszystkich czasów i ludów” i czczony jako „nowy Fidiasz”. Był nadwornym artystą weneckiej arystokracji oraz Watykanu. Zapraszany na dwór przez carycę Katarzynę, odrzucił propozycję, realizując jedynie zamówienie na rzeźbę dla jej wysłannika, księcia Jusupowa. Wykonywał również posągi na zlecenie Napoleona. Od początku XIX wieku Canova coraz częściej tworzył idealizujące dzieła o erotycznym charakterze, do której to grupy należy prezentowana na wystawie „Tancerka z palcem na brodzie”. W sposób mistrzowski oddaje ona piękno kobiecego ciała i delikatność poruszającej się w tańcu kobiety. Rzeźba datowana jest na lata 1806-15 i pochodzi z kolekcji Witolda Tadeusza Czartoryskiego, a wcześniej Izabelli Czartoryskiej. W Polsce zobaczyć można tylko dwie prace tego artysty: w Krakowie i Łańcucie. 

Łącznie na wystawie „Rzeźba i formy przestrzenne” zaprezentowanych zostanie ponad 70 prac, w tym m.in. Igora Mitoraja, Ryszarda Winiarskiego czy Władysława Hasiora. 29 października wszystkie zostaną zlicytowane.

Wystawa Rzeźba i Formy Przestrzenne: 18-29 października 2019, godz. 11-19 (poniedziałek-piątek) i godz. 11-16 (sobota), Dom Aukcyjny DESA Unicum, ul. Piękna 1A, Warszawa, wstęp wolny

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Desa Unicum, niezalezna.pl, Business & Culture

Tagi

Wczytuję komentarze...


Braun znowu pożalił się w Sputniku. Mówił o „władzy sowieckiej w jej polskojęzycznym wydaniu”

Grzegorz Braun / Fot Fotomag/Gazeta Polska

  

W obliczu epidemii koronawirusa w polskim parlamencie trwają prace nad rozwiązaniami mającymi w jak największym stopniu zniwelować jej skutki. Ekstraordynaryjne rozwiązania prawne dotykają sfery sanitarnej, gospodarczej, a także politycznej. Nie podoba się to posłowi Konfederacji Grzegorzowi Braunowi, który postanowił "wylać" swoje żale w rozmowie z wydalonym z Polski na wniosek ABW dziennikarzem, na łamach rosyjskiego "Sputnika".

Według Brauna, problematyczny jest już sam tryb stanowienia tego prawa. - Przecież było pisane i wnoszone do Sejmu w czasie nadzwyczajnie krótkim, zdaniem przynajmniej części posłów niespełniającym wymogów regulaminowych, prawnych, ba, nawet konstytucyjnych. A tu wybory już za kilka tygodni - mówi polityk w rozmowie z Leonidem Swiridowem.

[polecam:https://niezalezna.pl/313737-kiedys-zablokowal-mownice-a-dzis-braun-o-posiedzeniu-sejmu-to-event-pr-owski]

- W tym „antywirusowym” spec-ustawodawstwie, zmieniającym się zresztą z dnia na dzień, a czasem wręcz z godziny na godzinę, przemyca się więcej poważnych zmian, np. znaczących ograniczeń wolności osobistej, które mnie, pamiętającemu czasy PRL, czasy władzy sowieckiej w jej polskojęzycznym wydaniu, budzi to jednoznacznie negatywne skojarzenia

- ubolewa poseł Konfederacji i jak zdążył już wszystkich przyzwyczaić, rozwija swoje spiskowe przemyślenia.

- Trudno dziś doprawdy orzec, do jakiej walki tak naprawdę szykuje się władza w Warszawie – z wirusem i kryzysem, czy z własnym narodem? Naukowej logiki, ani ekonomicznej przezorności, ani politycznej odpowiedzialności nie widzę – dostrzegam za to intensywną rozbudowę systemu inwigilacji i tresury obywateli 

- mówił Braun.

[polecam:https://niezalezna.pl/299361-czego-boi-sie-grzegorz-braun-oto-tekst-gazety-polskiej-ktory-musial-zabolec-lidera-konfederacji]

Ekscentryczny poseł ubolewa także m.in. nad przyjętą przez Sejm ustawą, która zakłada ze względów bezpieczeństwa korespondencyjne głosowanie w majowych wyborach prezydenckich.

- Do tych polskich obywateli przecież – to zupełnie oczywiste ze względów praktycznych – w aktualnie zakładanych terminach nie mogłaby dotrzeć korespondencja, te tak zwane pakiety wyborcze, ponieważ państwu polskiemu w większości przypadków polskich emigrantów nie będą znane ich adresy korespondencyjne. Pomijam już kwestię Polaków, którzy pozostając w granicach Rzeczypospolitej również mogą i, jak wiadomo, masowo przebywają niekoniecznie pod tym adresem, który byłby znany i który by figurował w jakichkolwiek ewidencjach urzędowych

- zastanawia się Braun.

Co ciekawe, do obrony rzekomo poszkodowanych przez ustawę wyborców, wzywa sędziów.

- To są, wydaje mi się, wystarczające podstawy do tego, żeby tę sprawę, tę ustawę wzięli w ręce sędziowie, najlepiej jednocześnie Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego, żeby stwierdzić legalność tych nowych zasad głosowania

- ocenił poseł Braun.

To już kolejny wywiad jakiego udzielił Grzegorz Braun rosyjskiemu dziennikarzowi. Pierwsza ich rozmowa na łamach sputnika została opublikowana w styczniu 2019r. 

Obaj panowie raczej dbają o dobre kontakty, czego świadectwem może być m.in. ich moskiewskie spotkanie uwiecznione na wspólnym zdjęciu.

Leonid Swiridow, który oficjalnie był korespondentem rosyjskiej agencji RIA Novosti, został pozbawiony polskiej akredytacji. i opuścił nasz kraj w grudniu 2015 r. Rosjanin podejrzewany był przez ABW o szpiegostwo. Kilka lat temu podobny los spotkał go w Czechach, skąd został wyrzucony.

[polecam:https://niezalezna.pl/261790-to-jakies-kpiny-swiridow-rosjanin-podejrzewany-przez-abw-o-szpiegostwo-skarzy-polske]

W Polsce Swiridow znany jest jako bloger. Jako moderator uczestniczył także w rosyjskiej debacie dotyczącej katastrofy smoleńskiej, zorganizowanej przez agencję RIA Novosti 17 lutego 2011 r. Była to wideokonferencja polskich dziennikarzy z rosyjskimi specjalistami. Wtedy to reporter „Naszego Dziennika” pytał o odpowiedzialność strony rosyjskiej za katastrofę. Jego pytania dotyczyły m.in. złamania przez MAK konwencji chicagowskiej poprzez opublikowanie ekspertyzy sądowo-lekarskiej ciała gen. Andrzeja Błasika oraz kwestii technicznych dotyczących katastrofy. Swiridow uznał je za zbyt trudne do przetłumaczenia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pl.sputniknews.com

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts