Warszawa: więcej płatnych parkingów?

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/kschneider2991/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/deed.pl

  

Trwają konsultacje społeczne w sprawie rozszerzenia stref płatnego parkowania w dzielnicach Wola i Praga Północ. Propozycja Zarządu Dróg Miejskich, która jest wynikiem m.in. apeli mieszkańców, zakłada powiększenie liczby płatnych miejsc postojowych o 25-30 proc. w stosunku do stanu obecnego.

Konsultacje społeczne w sprawie rozszerzenia stref płatnego parkowania na Woli i Pradze Północ rozpoczęły się w poniedziałek i potrwają do 10 listopada. W tym czasie stołeczny Zarząd Dróg Miejskich planuje kilkanaście spotkań z mieszkańcami. Efektem konsultacji ma być wypracowana wspólnie z mieszkańcami rekomendacja dla zarządu miasta i radnych, którzy ostatecznie podejmą decyzję o rozszerzeniu stref.

"Decyzja o tym, czy ta strefa zostanie rozszerzona jeszcze nie zapadła. Rozpoczynamy ten proces i chcemy przeprowadzić go wspólnie z mieszkańcami. Chcemy razem przyjrzeć się po kolei wszystkim ulicom, temu jak mogłyby one wyglądać, gdyby ta strefa została wprowadzona i odpowiedzieć na pytania, z czym to się wiąże, jakie będą konsekwencje wprowadzenia strefy"

- zaznaczył Mikołaj Pieńkos z ZDM.

Dodał, że oprócz ogólnych spotkań dla całych dzielnic przeprowadzone zostaną spotkania z mieszkańcami, podczas których każdy będzie miał szansę obejrzeć co zmieni się pod jego domem. Zaznaczył również, że po rozszerzeniu strefy, liczba płatnych miejsc parkingowych wzrośnie o około 30 proc. Jeśli zaś chodzi o obszar, strefa powiększy się jeszcze bardziej, bo w jej skład wejdą m.in. cały cmentarz na Powązkach i rejon ZOO.

Pieńkos zaznaczył, że o rozszerzenie stref w obu dzielnicach apelowali zarówno mieszkańcy jak i władze dzielnic. Jak przekazał, na Pradze petycję w tej sprawie podpisało 1,5 tys., mieszkańców. Z apelami zwracali się również poszczególni radni i całe rady dzielnic.

Powodem rozszerzenia stref jest rozbudowa II linii metra, co według ZDM pogorszy sytuację parkingową w tym rejonie.

"Liczymy się z tym, że nowe stacje metra zawsze przyciągają tych, którzy przyjeżdżają samochodem i później przesiadają się do komunikacji miejskiej. Nasze analizy wskazują, że już w tej chwili w tych obszarach jest trudno o znalezienie wolnego miejsca parkingowego. Jeśli dojdą do tego kierowcy, którzy zostawią tutaj swoje samochody przesiadając się do metra, to mieszkańcy nie będą w stanie znaleźć miejsc parkingowych"

- zauważył Mikołaj Pieńkos z ZDM.

Jak poinformował ZDM, po zakończeniu konsultacji, które trwają do 10 listopada, Zarząd rozpatrzy wszystkie uwagi mieszkańców i naniesie ewentualne poprawki do projektu. Najprawdopodobniej na początku przyszłego roku ZDM przedłoży rekomendacje władzom miasta, które podejmą decyzję o rozszerzeniu stref. Jeśli taka decyzja zostanie podjęta, strefy zostaną rozszerzone najwcześniej w drugiej połowie przyszłego roku. "To spora operacja, która obejmie kilkadziesiąt ulic, na których musimy przeprowadzić prace związane z wymianą oznakowania i malowaniem miejsc postojowych" - wyjaśnił Pieńkos.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Kolejne przedterminowe wybory w Izraelu?

/ Zachi Evenor CC BY 2.0

  

Do północy jutro szef centrolewicowego sojuszu Benny Gantz ma czas na przedstawienie prezydentowi Izraela skład rządu koalicyjnego. Jeśli mu się to nie uda, perspektywa trzecich wyborów do Knesetu w ciągu niespełna roku wydaje się bardzo prawdopodobna.

Tuż przed upływem terminu uważany za tzw. kingmakera Awigdor Lieberman, lider świeckiej partii nacjonalistycznej Nasz Dom Izrael (Israel Beitenu), która we wrześniowych wyborach zdobyła osiem miejsc w Knesecie, oświadczył, że nie poprze ani lidera koalicji Niebiesko-Białych Gantza, ani lidera prawicowego Likudu premiera Benjamina Netanjahu.

"W obecnej sytuacji jesteśmy na drodze do rozpisania nowych wyborów"

- powiedział Lieberman na konferencji prasowej w Jerozolimie.

Jego deklaracja była - jak wskazuje agencja Associated Press - "szeroko oczekiwana".

Prezydent Izraela Reuwen Riwlin powierzył 23 października Gantzowi, byłemu szefowi sztabu generalnego izraelskie armii, misję utworzenia rządu, aby wyjść z długiego impasu politycznego.

Wybory z 17 września wygrał sojusz Niebiesko-Białych, zdobywając 33 mandaty w 120-miejscowym Knesecie, a Likud wywalczył 32 mandaty. W historii Izraela jeszcze żadna partia nie uzyskała w wyborach takiej większości, żeby samodzielnie móc stworzyć rząd, dlatego rządy koalicyjne są w tym kraju normą. Ale po ostatnich wyborach ani Niebiesko-Biali, ani Likud, ze swoimi tradycyjnymi i potencjalnymi sojusznikami, nie byli w stanie zebrać większości 61 mandatów do utworzenia koalicji większościowej.

Jedną z opcji Gantza było uzyskanie poparcia partii Liebermana w celu utworzenia centrowo-lewicowej koalicji mniejszościowej wspieranej z zewnątrz przez partie arabskie.

Ale Lieberman oświadczył, że odmawia sformowania takiego mniejszościowego rządu. Obwinił także Netanjahu o to, że nie porzucił swoich sojuszników z ultraortodoksyjnych partii żydowskich w celu utworzenia szerokiej koalicji, czyli rządu jedności narodowej.

"Odmawiam poparcia rządu mniejszościowego (Gantza, wspieranego przez partie arabskie) czy wąskiej koalicji (Netanjahu i jego prawicowo-religijnego bloku)"

- zadeklarował Lieberman.

"Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, aby doszło do utworzenia rządu jedności (...). Jeśli zostaniemy wciągnięci w wybory, będzie to spowodowane brakiem przywództwa"

- skomentował Lieberman, odnosząc się do Netanjahu i Gantza.

Szef Israel Beitenu prowadził swoją ostatnią kampanię wyborczą przeciwko ultraortodoksyjnym partiom żydowskim, a w przeszłości zaostrzył retorykę wymierzoną w partie arabskie.

Przed Gantzem jego główny rywal Netanjahu nie zdołał zebrać koalicji większościowej po drugich w tym roku przedterminowych wyborach. Zadanie to nie udało mu się również po pierwszych takich wyborach w kwietniu - po upływie terminu na sformowanie rządu parlament został zmuszony do samorozwiązania.

AP wskazuje, że po raz kolejny w tym roku Izrael nie jest bliżej przełomu ze względu na polityczny paraliż.

Gantzowi, który dostał od Riwlina 28 dni na sformowanie rządu, do północy pozostało już niewiele czasu i - jak zauważają media - prawie na pewno mu się to nie uda. W takiej sytuacji - jak wskazuje AP - kraj wkracza w ostatni 21-dniowy okres, w którym kolejny kandydat na premiera może przedstawić większość koalicyjną. Prezydent tym razem poprosi parlament o wyznaczenie kandydata do sformowania rządu. Jeśli starania te nie powiodą się, w Izraelu powinny odbyć się kolejne wybory parlamentarne, trzecie w ciągu mniej niż roku. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl