Polskie Stronnictwo Ludowe, z którego list startowali politycy Kukiz'15, otrzymało w wyborach do Sejmu 8,55 proc. głosów, co przełoży się na 30 mandatów. Pięć z nich otrzymali kandydaci Kukiz'15: Paweł Kukiz, wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka, Agnieszka Ścigaj, Paweł Szramka oraz szef sejmowej komisji rolnictwa Jarosław Sachajko. Szósty mandat przypadł związanemu z Kukiz'15 Stanisławowi Żukowi.

Kukiz pytany przez PAP, w jakim klubie znajdą się politycy jego ruchu w Sejmie nowej kadencji, odpowiedział:

- Na dziś mamy pewne, że wspólnie z PSL-em tworzymy jeden klub: PSL-Kukiz'15-Koalicja Polska. Jak on się będzie nazywał, to już jest kwestią decyzji - czy będziemy kontynuować formułę Kukiz'15 czy będziemy budować Koalicję Polską w ramach sojuszu z PSL-em.

- Dla mnie kluczową sprawą przy tych wszystkich rozważaniach jest jak największe uprawdopodobnienie wprowadzenia w życie postulatów, z którymi przyszedłem w 2015 roku do Sejmu i których wpisanie przez PSL do swojego programu zadecydowało o tym, że zdecydowałem się na start z list PSL

 - podkreślił lider Kukiz'15.

Pytany, czy sześciu posłów, to jest dobry wynik dla Kukiz'15, który na wejściu do Sejmu w 2015 roku mieli 42 posłów, odpowiedział, że "w tym ustroju, jeśli jedna partia ma ponad 230 posłów, to nie znaczenia absolutnie żadnego, czy koło liczy posłów czy klub liczy 150". "Ten ustrój uniemożliwia innym posłom partycypowanie w procesie legislacyjnym. Mogą co najwyżej przeszkadzać, ale partia władzy sobie i tak z tego nic nie robi, bo wszystko swoje może przepchnąć" - dodał Kukiz'15.

Przyznał, że mając mniejszą grupę posłów, nie będzie tracił czasu na pilnowanie ich.

- Zamiast tracić czas na pilnowanie, by klub się nie rozpadł do końca kadencji, tak jak to było w obecnej kadencji, będę mógł zrealizować to, o czym marzyłem wcześniej

- zaznaczył. Jak dodał, chodzi o to, "by po prostu być w Polsce, prowadzić działalność edukacyjną, tłumaczyć ludziom, że nie żyjemy w państwie demokratycznym, a w państwie autorytarnym, tłumaczyć kapitalne znaczenie zmian ordynacji wyborczej, kapitalne znaczenie wprowadzenia obligatoryjnych referendów, obniżenia opodatkowania".

- Będę miał czas, żeby być z ludźmi, a ja nigdy nie chciałem, nigdy nie marzyłem, żeby być kierownikiem w Sejmie

 - powiedział polityk.

Dopytywany, czy ego Pawła Kukiza nie będzie dążyło, żeby wyjść z klubu Kukiz'15 i "wybić się na niepodległość", zaprzeczył. "Moje ego zostało zrealizowane w czasach rock'n'rolla. Jestem postacią rozpoznawalną, na scenie mam władzę taką, jakiej nigdy nikt nie zobaczy z tych polityków, takiej prawdziwej władzy, fajnej władzy, nie poczuje, bo ja na scenie mam taką władzę dając ludziom emocje. Te emocje do mnie wracają, potem ja im znowu te emocje oddaje - to jest coś przecudownego, więc ja nie mam żadnych aspiracji. Są znacznie lepsi ode mnie w zarządzaniu, a jeżeli chodzi o ego to jestem spełniony" - podkreślił.